środa, 27 lipca 2016

Kto wypił kakao?

W zasadzie zaobserwowałem u siebie dwa emocjonalne zgrzyty podczas obserwacji starzenia się Babci. Pierwszy, gdy przestała mieć siłę schodzić po schodach i wychodzić na dwór, nad czym, będąc przez całe życie osobą bardzo aktywną, bardzo ubolewała. Było mi szkoda o tyle, że gdyby zoperowano jej wcześniej zwyrodniały staw biodrowy pośmigałaby o wiele dłużej. Drugim, nawet większym szokiem, był dość nagły atak demencji starczej. Potem doszedłem do wniosku, że niestety, jakby to było nieprzyjemne, trzeba uznać sprawę za nieunikniony proces i spróbować się do niego zdystansować. 
Życie ze starszą osobą wymaga dość dużo cierpliwości, niestety otoczenie w dzisiejszych czasach jest wyjątkowo stresogenne i gdy po rozmaitych niedogodnościach dnia powszedniego dodatkowo zaczyna mędzić nad głową upierdliwa staruszka, mogą puścić nerwy, zwłaszcza że wygląda to z reguły tak, że po ciężkim boju i zdzieraniu sobie gardła żeby coś do niej dotarło, za pięć minut trzeba proces powtórzyć, bo już zdąży o wszystkim zapomnieć. 
Ostatnio, gdy po dłuższej nieobecności w domu poczuliśmy w kuchni podejrzany swąd, a palniki coraz częściej okazały się być pozalewane mlekiem, postanowiłem przed wyjściem z domu zakręcać gaz. No ale jak, Babcia ma się nawet kakaa ciepłego nie nie napić do śniadania? Więc przed wyjściem robię kakao, śniadanko i noszę do pokoju. Babcia czasem jeszcze sobie w tym czasie śpi.
Wczoraj, weszła do pokoju i zagaiła oskarżycielsko:
- Rano to nawet mleka nie było... Nie mogłam sobie kakaa zrobić i musiałam pić czarną kawę.
- Jak to nie było, sam ci zrobiłem i zaniosłem do pokoju. Mleko faktycznie zużyłem do kakaa.
- A skąd! Kubek by przecież stał.
- Nie pamiętasz już...
- Nie rób ze mnie nieprzytomnej! - Tu zaogniła się. Nic tak chyba nie podnosi jej ciśnienia jak próby przekonania, że jednak czegoś może nie pamiętać.
- Sprawę trzeba sprawdzić. Może ktoś łazi pod domu, skoro robiłeś kakao.
- Łazi i wypija ci kakao? Może Kajtek? - Kajtek to piesek babci. Pozwoliłem sobie po prostu na żart...
- Tak, pies by mi kakao wypił, co ty też opowiadasz! - Babcia z początku nie "chwyciła" żartu. - Nie wypija, ale mógł wylać. Sprawa jest poważna.
Ja już nie będę przytaczał dalszej rozmowy, tym bardziej, że głównie opiera się ona na już przytoczonym dialogu. Na pierwszy plan wybił się wątek tajemniczego wypijacza kakaa. Generalnie po jakimś czasie już nie widać sensu w dalszym przekonywaniu jej, że kakao na pewno było. Pozostaje taktyczna ucieczka, babcia posługująca się chodzikiem ma ograniczone wprawdzie zdolności pościgowe, ale i tak zgrzyt kółeczek tego wieczora zwiastował powrót bumerangiem tematu zaginionego kakaa, gdziekolwiek bym się w domu nie zaszył.
- Ty to jednak masz większe zaniki pamięci niż ja. Mnie to już się nie ma co dziwić, ale Ty? Żebyś nie pamiętał, że nie zrobiłeś mi kakaa...


2 komentarze:

  1. Babcia w ripostach jest doskonała, ja turlałbym się ze śmiechu :)
    Masz rację, życie z osobą, którą dopada starcza demencja może być koszmarem o ile nie stać nas na pewien, dość duży zresztą, dystans. Choć mnie się wydaje, że sytuacja jest dość podobna do opieki nad dzieckiem, takim w okresie, kiedy zadaje setki pytań z szybkością karabinu maszynowego. To w nas siedzi gdzieś przekonanie, że pierwsza sytuacja jest koszmarem, druga najcudowniejszym okresem opieki nad naszymi dziećmi. A przecież ani babcia, ani dziecko, nie jest niczemu winne.
    Życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś niecoś znam z tych spraw co opisujesz po kontaktach z moją Babcią. Też jeśli o pamięć i poruszanie się chodzi nie jest najlepiej, ale można rzec, że jeszcze nie jest źle. Również przy chodziku Babcia przejdzie sporo nawet, choć ostatnia kwestia ze zwyrodnieniem bioder komplikuje sprawę.

    Poza tym czas jakby inaczej też płynie w lesie czy nad jeziorem. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń