piątek, 22 lipca 2016

Luźne wątki

Jeśli ma być ciekawie, to będzie za chwile. Na razie wykpiłem swój los, po tym jak po chmurnej i deszczowej połowie urlopu udałem się do pracy, przy czym towarzyszy mi teraz piękna pogoda. Jeden jedyną upalną niedzielę urlopu wykorzystaliśmy na rowerową wycieczkę nad Rawkę. Ruszyliśmy naprawdę mocną ekipą w trzy rodziny, a nasz peleton rozciągał się na wiejskich drogach niczym wężyk. Woda w rzece była bardzo zimna, co jakoś nie odstraszyło dzieciaków.
 


Potem lało, i wiało, raz tak bardzo, że w nocy dom trzeszczał i szyby brzęczały w oknach.

Krąg moich starszych znajomych poszerzył się o nową znajomą, która mieszka na co dzień w Kanadzie, a przypadkiem trafiła na stronę o starym Sochaczewie. Pani Bożena rozpoznawalna jest z daleka, a to przez bardzo charakterystyczny kapelusz. Ponieważ podczas wizyty w Polsce zatrzymała się niedaleko, owo nakrycie głowy rzucało mi się w oczy nader często, a dwa razy Pani Bożena wyciągnęła nas na lody.  Sposób bycia, zachowywania się, dość wylewny i głośny uznałem za taki trochę "zagraniczny", choć nijak nie wpływa na to, że starsza pani jest osobą niezwykle sympatyczną i otwartą. Nawet pomyślałem sobie, że to może dlatego, że nie mieszka już w centralnej Polsce.

A od poniedziałku spokój. Pojechałem znów do Chodakowa do mieszkania p. Danuty na spotkanie z kolejnym mieszkańcem Famułek. Pan Ryszard, którego spotkałem ma mocno ponad 80 lat i doskonałą pamięć. Jeździ przy tym jeszcze samochodem. Opowiedział o wrześniu 39, o szmuglu na granicy z Rzeszą, o partyzantach, którzy dawali się we znaki Niemcom. 

Obejrzałem też w końcu domki p. Danuty, która jest siłą sprawczą pisania książki o Famułkach, ale to już korzystając z Małasem z zaproszenia na jagodzianki domowej roboty.  Powstały z kilku przyczyn, nie tylko z artystycznych upodobań p. Danuty i tęsknoty za rodzinnym domem, ale także jako rodzaj terapii po przebytych problemach zdrowotnych - były ćwiczeniem stymulującym pamięć, przypominaniem sobie detali domu rodzinnego. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że detale dotyczą wnętrza - rozkładu pokoi, umeblowania, a nawet miejsca gdzie stało wiaderko.




2 komentarze:

  1. zapominam powoli jak boli...
    Witaj. Ewa wróciła na Bahawioralne ale tam śpi, mocno śpi
    ciągnie kieszonkowy-kalendarzyk.blog.pl
    resztką sił
    Danuta odtwarza pamięć
    ja próbuję ją wymazać
    absurd

    OdpowiedzUsuń
  2. wakacyjne klimaty, ja to życie oglądam przez szybę w oknie z pracy, ale na wszystko przyjdzie pora, urlop już blisko

    OdpowiedzUsuń