wtorek, 23 sierpnia 2016

Historyczna klęska ideologii rasy panów

Na temat genezy hitlerowskiej ideologii rasowej w ogólnej świadomości istnieje dziś chyba tylko mglisty dość przekaz, że rasa panów nie wynalazła swastyki, tylko "wypożyczyła" ją sobie z Indii, skąd pochodzili niejacy Ariowie. I na tam w zasadzie koniec, cała ta aryjskości znana jest raczej pobieżnie. Temat jest jednak na tyle intrygujący, że postanowiłem go trochę zgłębić. 
Gdy w XVIII wieku Angole opanowali Indie, stało się jasne, że zdystansowanie konkurentów o prymat w dominacji nad tą częścią świata nie rozwiązuje wszystkich problemów, gdyż panowanie nad narodem o wielowiekowej tradycji i świadomości nie jest wcale takie proste. Kompania Wschodnio-Indyjska tworzy więc w 1874 r. Bengalskie Towarzystwo Wiedzy o Azji, które miało na celu poznanie nieznanej dotąd kultury - jednak nie w celach naukowych bynajmniej, wiedzę tą zamierzano wykorzystać do skuteczniejszego podporządkowania sobie i panowania nad Hindusami.
Gdy uczeni angielscy zaczęli poznawać język hinduski okazało się nagle, że najstarszy język Indii - Rigwedy - spokrewniony jest z łaciną, greka a nawet językami słowiańskimi. Ludy go używające nazwały się Ariami i według zapisów w Wedach, pochodziły od prastarej rasy, która jako pierwsza przyniosła na kontynent kulturę i cywilizację.
Ten ciekawy fakt, stał się później punktem wyjścia dla badań zupełnie innego rodzaju, ale zanim do tego doszło, uznano, że "Aryjczycy" przybyli niosąc ze sobą oświecenie do prymitywnych narodów w Europie i Afryce, w ogóle na cały niemal cywilizowany współcześnie świat. 
Idea przepiękna, zwłaszcza dla rodzącego się w Niemczech  nazizmu, któremu spadła z nieba, usprawiedliwiając poszukiwanie swojego "lebensraum" bezpośrednim pochodzeniem od wspaniałej rasy Ariów. Machina mająca na celu wykazanie wyższości rasy aryjskiej - czyli w tym przypadku nordyckiej, ruszyła pełną parą, angażując archeologów, antropologów i historyków. Dziś wiemy, że podporządkowanie nauki z góry przyjętemu założeniu jest skazane z góry na porażkę, ale czy byłoby nadal śmieszne, gdyby Hitler wygrał wojnę, a Rzesza okazała tysiącletnia? Fakt, nie wygrał na szczęście i dziś można zrywać boki z takich bzdetów, jak poniższy tekst archeologa niemieckiego Gustawa Kossina:

Owładnięci duchem społeczności, zamiłowaniem do porządku, wysokim poczuciem honoru, sprawiedliwości i humanitaryzmu, pospieszyli Germanie na pomoc państwowości rzymskiej dokładnie tak, jak parę stuleci później skandynawscy Germanie - Warego-Ruś - pospieszyli z pomocą niedołężnym, łupieżczym hordom ruskich Słowian, an ich wezwanie i na ich prośbę"...

Gdzieś w w dolinie Indusu, podczas prac wykopaliskowych wygrzebano pierwsze pieczęcie ze znakami w kształcie krzyży, dawny symbol, którego nazwa składała się z dwóch słów pochodzenia aryjskiego - su (dobrze), asti (on jest), svasti (powodzenie) svastika (tworzący dobrobyt). Znak, kolejne odniesienie do rasy panów załopotał na sztandarach III Rzeszy, bynajmniej nie sprowadzając na ludy Europy ani oświecenia, ani dobrobytu, tylko barbarzyństwo i ludobójstwo.

Pieczęć ze swastyką.
 Deprecjonowano nawet nauki niearyjskie, czego przykładem działalność takich uczonych jak Phillip Lenard i Johanes Stark, współtwórców "aryjskiej  fizyki", która miała zdyskredytować Einsteinowską, jako "żydowską". Obaj panowie byli uznanymi noblistami, co daje tylko pojęcie, jak bardzo starano się podporządkować naukę nazizmowi. Jedna rasa, jeden naród, jedna rzesza, jedna nauka itd itd.

Późniejsze odkrycia sprawiły, że propagatorzy germańskiej aryjskości przewracali się pewnie w grobach, a żyjący mam nadzieję dostali apopleksji. Po pierwsze znaleziono w języku indyjskim również odniesienia do języków semickich (co jednak równałoby Einsteina z Lenardem), natomiast nie doszukano się żadnego dowodu, że akurat język staroogermański jakoś wyjątkowo pasował do aryjskiego. Czyli w zasadzie cała populacja Azji i Europy może mieć wspólne korzenie - i to tyle w temacie forowania Niemców.
Po drugie, jeszcze w XIX wieku, Angole wykopali podczas budowy kolei w pobliżu Harappy jakieś starożytne miasto, którego ruiny niestety przeznaczono do budowy infrastruktury, a musiało być niemałe, skoro starczyło na 160 km podkładów kolejowych i osiedle dla 5000 mieszkańców. Potem znaleziono kolejne z tego samego okresu, z szerokimi ulicami i kanalizacją, a badania archeologiczne przesunęły historię cywilizacji w Indiach o 2000 lat wstecz, do czasów przedaryjskich. Wniosek? Ariowie najechali po prostu istniejącą już wcześniej cywilizację i przejęli jej zdobycze. Przodkowie na których się tak Niemcy powoływali okazali się kolejną czeredą najeźdźców, co może nawet bardziej by pasowało do ich rzeczywistych intencji niż bujda o niesieniu tej oświecającej narody pochodni. Szczerość niemieckich zapędów do miana krzewicieli kultury była zresztą w Europie dobrze znana, czego dowodem poniższa karykatura z pochodząca z moich prywatnych zbiorów "Muchy" (numer 41 jubileuszowy - październik 1948)



źródła:
Aleksander Kondratow - "Zaginione Cywilizacjie"
Wikipedia
http://www.swastika.cba.pl/

4 komentarze:

  1. Według mnie świetnie to opisałeś, choć liczyłem na więcej niż tylko wskazanie na poczynania naukowców. Ale wybrzydzał nie będę.

    Chyba jestem jednak już lekko spaczony, bo mnie ten przykład próby udowodnienia wyższości jednego narodu nad innymi, dziwnie się kojarzy. Po pierwsze, z dążeniami pewnych środowisk do utworzenia Międzymorza z polskim przywództwem, po drugie, z aspiracjami pewnego narodu, przez grzeczność nie wspomnę którego, do przywrócenia pod swoim przywództwem, chrześcijańskich korzeni w zliberalizowanej Europie. Ale jak zaznaczyłem na wstępie tego akapitu, mogę mieć spaczone spojrzenie, w dodatku związane z wiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie dobrze może się kojarzyć z tworzeniem konglomeratu państw, w którym narzuca się różne ideologie pod płaszczykiem tolerancji i poprawności politycznej. Nie ma co tworzyć paradoksów.

      Usuń
  2. Dobrze, że akurat teraz przypomniałeś te perypetie prawdziwych aryjczyków, bo jakoś tak dziwnie "Dobra zmiana" zerka na Turcję i Kazachstan, o Węgrach nie wspominając. Tylko patrzeć jak znajdziemy wspólne korzenie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Turkami? No jak nie jak tak. "Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył" :)

      Usuń