wtorek, 11 października 2016

Nie żyje Andrzej Wajda

9 października zmarł Andrzej Wajda. Istotnie, można ten fakt uznać za koniec pewnej epoki kina polskiego. O ile nie można odmówić Wajdzie wirtuozerii w robieniu dobrego kina (przynajmniej do pewnego momentu), to już co do jego wielkości jako człowieka miałbym pewne wątpliwości, nad którymi nie będę się rozwodził, na pewno temat pojawi się rychło w innych miejscach i w dużej ilości. Już pojawiają się "nieznane fakty", itp. chwytliwe nagłówki na portalach, a komentarze pod newsami o zgonie reżysera są różne. Zmarł, a w kontekście jego znaczności jako twórcy jest to strata i na tym koniec.
Program 1 zmienił ramówkę z tego powodu, w związku z czym wczoraj obejrzałem  fragment "Pana Tadeusza", akurat przypadkiem scenę z Marianem Kociniakiem, który grał  Protazego. Tego charakterystycznego aktora również pożegnaliśmy w tym roku. Zdałem sobie sprawę, że Wajda opędził sporą część istotnych dla polskiej literatury tematów. Z tego powodu gdzieś usłyszałem opinię, że był twórcą połowicznym, bo brał się na ogół za gotowe. Ba, może, ale adaptacja takiego "Pana Tadeusza", poematu była rzuceniem się w pewnym sensie na minę, przedsięwzięciem niezwykle trudnym. Postawienie w tym filmie na aktorskich pewniaków - starych wyjadaczy gwarantowało jednak co najmniej tylko i aż solidne wykonanie. I na tej solidności niestety koniec, gdyż nic ponadto z dzieła Wajda nie wycisnął, ale pytanie otwarte, czy ktoś zrobiłby to lepiej. 
"Pan Tadeusz" to jednak, jak by nie powiedzieć okres schyłkowy twórczości - bo za najlepsze uważa się jednak "Kanał", "Popiół i Diament" i "Ziemię Obiecaną".  Jeżeli przychylimy się do teorii, że każdy artysta dąży do stworzenia dzieła, które będzie zwieńczeniem jego twórczości, to za taką pieśń nad pieśniami uznałbym chyba "Popiół i Diament", choć nie mogę do końca odrzucić ex aequo "Ziemi Obiecanej", która jest obrazem o wiele bardziej epickim i rozbudowanym. Jednak to scenę śmierci na śmietniku AKowca Chełmickiego, zagraną przez Cybulskiego, zapamiętałem na długo przed tym zanim zrozumiałem jej symbolikę i to może trochę determinuje moją ocenę.
'Wałęsy" nie oglądałem i nie zamierzam, póki co "Pan Tadeusz" jest ostatnim filmem, który pamiętam w miarę dobrze, choć oglądałem również późniejsza w czasie "Zemstę". Nie oglądając filmów mam niejasne tylko wrażenie, że coraz wyraźniejsza obecność Wajdy w polityce wpłynęła na jego końcową twórczość, wcale nie in plus.

11 komentarzy:

  1. Pan Wajda zmarł w wieku 90 lat. Niemalże każda śmierć jest przedwczesna, zwłaszcza w odczuciu najbliższych. Niestety, to nie my decydujemy o długości linii naszego życia. Niech odpoczywa w pokoju.
    Twórczości Wajdy nie ośmielę się komentować. Przez przypadek obejrzałam wczoraj w tvp1 po raz kolejny Pana Tadeusza. Gra aktorów, moim zdaniem, doskonała, a jacy młodzi byli przy kręceniu filmu :)
    Przez tyle lat byłam dumną, że Adam Mickiewicz, [mój ulubiony poeta], był naszym wieszczem. Teraz dopiero do mnie dotarło,dopiero teraz zajarzyłam, że był... Litwinem [Litwo-Ojczyzno moja...]. Nic to nie zmienia. Twórczość Mickiewicza zawsze będzie mi bliska.
    „Nic wiecznego na świecie” [PIEŚŃ IX J.KOCHANOWSKIEGO].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie był Litwinem. Ta Litwa ojczyzna była częścią niejako Polski, związana z nią unią personalną, i od lat asymilująca się pod szyldem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szlachta kresowa zamieszkująca te tereny była z krwi i kości Polakami.

      Usuń
    2. A o polskości wieszcza niech jeszcze świadczy ten cytat z PT:

      „O Matko Polsko! Ty tak świeżo w grobie
      Złożona – nie ma sił mówić o tobie!”

      Usuń
    3. Dzięki za to przypomnienie. Mnie najbardziej zapadły w serce słowa; "Panno Święta co Jasnej bronisz Częstochowy..." Bliska mu była Matka Boska Częstochowska i Matka Boska Ostrobramska. Dlaczego? czy dlatego, że sam doświadczył Jej opieki i tą opiekę docenił? Może dlatego jest mi tak bliski, gdyż mam podobnie? może...faktem jest, że jego twórczość mnie pasjonowała i nie ograniczała się li tylko do lektur szkolnych.ALE..ale > notka jest o śp.Wajdzie, a nie o Mickiewiczu; przepraszam za ten osobisty wątek :)

      Usuń
    4. Nie ma co przepraszać, dygresje miło widziane.

      Usuń
  2. A ja znowu nie oglądałam chyba nic poza Panem Tadeuszem. Zawsze jest żal jak umiera człowiek. Pięknego wieku dożył. Twórczość jego jednak zna każdy. Było wszędzie o nim głośno. W latach jego młodości było wielu zdolnych, utalentowanych ludzi. Mnie nurtuje pytanie dlaczego jemu się udało? Co mu pomogło? Nie będę jednak tego rozkminiać, bo pewnie trzeba by było zaczepić o wątek polityczny, a po co się denerwować? A człowiek zmarł więc po co go ruszać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swoją cenę. W czasach kiedy Wajda tworzył najlepsze filmy ciężko było być człowiekiem bez skazy. W zasadzie to było chyba w tym przypadku niemożliwe.

      Usuń
  3. Ziemia Obiecana to miasto moich przodków, do Łodzi przybyli po powstaniu z 1863 r. uciekając z Krakowa i Lwowa. Jako były Przewodnik PTTK znałem wszystkie zakamarki łódzkich zabytków, dlatego film Wajdy prawie zawsze oglądam z niekłamanym zachwytem. Czy jednak Wajda byłby tym samym Wajdą, gdyby miał twardszy kręgosłup? Nie wiem, ale niewątpliwie jest to jeden z Wielkich Polaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie miałby takich możliwości. Taka kwadratura koła, coś za coś.

      Usuń
  4. Filmu o Wałęsie też nie widziałam, wcale nie byłam ciekawa, na szczęście nakręcił dość innych. U siebie także poświęciłam Mu kilka słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film o Wałęsie to przykład filmu robionego na zamówienie polityczne. Zresztą nawet w tych innych filmach Wajdy znalazłyby się pewnie różne podobne odniesienia do aktualnych potrzeb różnych linii rządowych. Tylko na szczęście nie były one tak nachalne jak cały Wałęsa.

      Usuń