niedziela, 23 października 2016

Patriota roku, czy lat minionych?


 M.in. Gazeta.pl donosi, że Macierewicz został patriotą roku. Takim wyróżnieniem uhonorowały go środowiska związane z krakowskim wydawnictwem "Biały Kruk", jak spojrzałem na ich stronę są to środowiska katolickie, prawicowe i konserwatywne (ktoś się spodziewał innych?). Komentujący ten fakt skupili się głównie na zbieżności słów patriota, z innym o wydźwięku na tyle niemiłym, że nagród z jego tytułu nikomu się nie przyznaje. Być może też dlatego, że liczba aspirujących przekracza liczbę dni w roku, które trzeba by poświęcić na jakieś uroczystości wręczenia...
Różne środowiska wzajemnej adoracji przyznają sobie różne fajne tytuły żeby było miło i nic w tym dziwnego. Z reguły owo tytułowanie rozpływa się z biegiem czasu i nie ma większego znaczenia. Niektóre deprecjonują się z czasem, inne budzą wesołość już w chwili nominacji.
Nazwanie kogoś patriotą w obecnej sytuacji może oznaczać bardzo wiele różnych rzeczy. Nawet sprzecznych ze sobą, w zależności kto o tym patriotyzmie będzie decydował.
Poczynania Macierewicza budzą kontrowersje, zresztą całkiem zrozumiałe. Nawet prawa strona nie znalazła słów na logiczne uzasadnienie honorowania niejakiego Misiewicza, nie wspominając już na głos o innych jeszcze bardziej drażniących sprawach, ciągnących się od kilku lat jak gil z nosa. Pytanie czy na ich podstawie można potwierdzić, lub zanegować jego patriotyzm.  
Gdybyśmy cofnęli się w czasie i spojrzeli na poczynania młodego Macierewicza, zobaczylibyśmy człowieka który poświęcił swoją pasję - historię Ameryki Łacińskiej w imię działalności opozycyjnej. Nie wydano mu wówczas książki (zresztą do dziś) i nie wydano paszportu na wyjazd w celach badawczych do Argentyny. Zresztą, można długo wymieniać jego opozycyjne perypetie, dla mnie najistotniejsza była jego postawa już po transformacji. M.in. podczas "Nocy Teczek", której fiasko odbiło się bardzo źle na Polsce, oddając jej majątek w ręce mafijnych układów byłych służb. Drugim istotnym posunięciem, krytykowanym przez ówczesną opozycję, była likwidacja WSI i dekonspiracja agentów, zdaniem Macierewicza podwójnych (może nawet potrójnych). Obecnie oba te wydarzenia są ocenianie skrajnie różnie. Poczucie niemal życiowej misji udowodnienia zamachu smoleńskiego, nieumiejętne prowadzenie medialne spraw związanych ze śledztwem i działalnością w różnych komisjach, powoływanie wątpliwych ekspertów, wystawiły Macierewicza na zmasowaną krytykę i pośmiewisko.
W związku z powyższym Macierewicz nie ma zbyt dobrej prasy.
Ale ja niegdyś, jeszcze za władzy poprzedniej zauważyłem pewną dziwną rzecz. Otóż gdy Macierewicza pokazywał program 1, lub TVN, zawsze jego przemowa była chaotyczna, twarz pokazywana była pod dziwnym, niekorzystnym kątem, zaś  na Trwam, jego osoba nagle normalniała, a wypowiedzi stawały się składne. Dzisiaj już co by Macierewicz nie powiedział, jest to postrzegane przez pryzmat pewnego "obłędu". Przykre, ale czy skreśla cały życiorys?

4 komentarze:

  1. Bardzo łatwo jest przykleić człowiekowi łatkę; zaszczuć, albo "złamać" życiorys. Mnie bardzo irytuje szyderstwo, cynizm, wyśmiewanie się z kogoś, potępianie i przypisywanie komuś całego zła tego świata. To nic innego, jak postrzeganie kogoś przez pryzmat swego "ja". Aby siebie dowartościować, aby poczuć się lepiej, to wykazuje się słabości, wady i niedoskonałości innych. Łatwo komuś zarzucić obłęd, ale...mądre przysłowie powiada; "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Gdybyśmy tylko o tym pamiętali;jakże weselej żyłoby się na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgoda, ale niektórzy sami się proszą o "łatki".

      Usuń
  2. Ja mu zasług z przeszłości nie chcę odbierać, choć jak sądzę, cała ówczesna opozycja nie myślała poważnie o kształcie przyszłej Polski. Przypomnę, do czasu okrągłego stołu nikt poważnie nie myślał o zmianie ustroju. Socjalizm był ok, tylko partia go wypaczyła. Dopiero z koniecznością tworzenia wizji państwa, całkowicie wyzwolonego spod socjalizmu o zabarwieniu komunistyczny, drogi tych panów się rozeszły, co mnie specjalnie nie dziwi. Ta, którą wybrał Macierewicz, jest jego wyborem. Tak naprawdę jego działalność oceni dopiero historia, i wcale mnie nie zdziwi, że może to być ocena negatywna. Bo dziś jego decyzje są niezrozumiałe i to jest delikatnie powiedziane.

    PS. „Zjadłeś” mi jeden z wątków nowej notki ;) bo nie lubię dublować tematów z zaprzyjaźnionych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, ostatnio mam problem z tą oceną historii, bo wszystko jednak zależy od tego kto ją będzie pisał.
    Ktoś by pomyślał, że tyczy to wydarzeń najnowszych, ale nic bardziej błędnego. Zła lub dobra opinia ciągnie się za niektórymi nawet od średniowiecza - czasem zupełnie niezasłużenie.

    Myślę, że gro Twoich czytelników nie czyta jednak mojego bloga, a i wątek będzie pewnie przedstawiony inaczej, więc wielkiej szkody w dublowaniu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń