wtorek, 1 listopada 2016

Jeszcze o cmentarzach.

W sobotę koledzy z muzealnej Grupy Historycznej zorganizowali akcję "Światełko dla żołnierza" i wysprzątali i odnowili wiele zapomnianych mogił żołnierskich. Chyba nasz kraj jest wyjątkowy, jeżeli chodzi o ich obfitość. Taki efekt uboczny położenia geopolitycznego. Chciałem też jechać, ale niestety kolidowało to z innymi planami.

Tymczasem pojechaliśmy do Rybna, na groby rodzinne przodków żony. Znajduje się tam również część żołnierska, okolice były teatrem zażartych walk z hitlerowskim najeźdźcą.  Ucieszyło mnie, że Małas przez nikogo nie zachęcany zaproponował zapalenie znicza na tym cmentarzu. Nawet sam chciał podpalić, ale jako że nie jest obyty z zapałkami, zrobiłem to ja.
Z początku Małas zwrócił uwagę, że cmentarz jest niewielki i chyba nie ma tu aż tak wielu żołnierzy. Wytłumaczyliśmy mu, że pod każdym krzyżem spoczywa ich kilku. Na postumencie przy wejściu jest zresztą napisane ilu dokładnie. 1568. Piotrek zauważył, że gdyby stanęli tu wszyscy w szeregu, nie objąłby ich wszystkich wzrokiem...




Dziś siąpi deszcz... Na cmentarzu byliśmy niedługo, akurat tyle czasu, żeby zostawić wiązankę i zapalić lampkę. Lubię cmentarze, idąc czytam epitafia i nazwiska na grobach, niektóre z nich już kojarzą się z historią miasta. Rozmawiamy z reguły na poważne tematy, lub wspominamy zmarłych bliskich. Ale dziś ze spaceru wyszły nici.

11 komentarzy:

  1. piękny gest, odwiedzenie zapomnianych grobów poza tymi, o które rodzina dba...poza tym świetna lekcja patriotyzmu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś ta lekcja zaowocuje.

      Usuń
  2. Ja też lubię spacery na cmentarz i czytanie napisów. Dziś wizyta na cmentarzach krótka, bo bardzo padało, ale obowiązkowa wizyta na grobach żołnierzy. Na naszych cmentarzach są nawet francuscy z I wojny. Najsmutniej, gdy czytam, że zginął ktoś 4 kwietnia 1945 czyli w przededniu wyzwolenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuję, ze junior pójdzie w ślady ojca. I chyba dobrze, bo historia odkrywana na własną rękę, ma swoją unikalną wartość.
    Też mnie coś ciągnie na groby nieznanych żołnierzy, u nas w Łodzi to grób niemieckiego żołnierza, który odmówił udziału w plutonie egzekucyjnym, za co sam został rozstrzelany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w ogóle ciągnie na cmentarze. To znaczy nie w sensie zamieszkania..., ale to kawał historii.

      Usuń
  4. szalenie ciekawie opisałeś cmentarze, czytałam wszystkie notki, zmuszają do refleksji ...
    U nas jest cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej, zadbany nikt go nie dewastował nawet jak wojska radzieckie wyprowadzały się z mojego miasta ... zmarli, to zmarli ... na parafialnym cmentarzu mnóstwo poniemieckich nagrobków, w końcu od czasu Piastów sporo wody upłynęło. Szanuje się te nagrobki, miasto konserwuje, nawet przypadły mi kiedyś w udziale projekty renowacji takich dwóch kaplico-grobowców, rodziny Jensch i Runge, obco brzmiące nazwiska ale to nie ma znaczenia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas też ostatnio odnowiono grobowiec takich lokalnych społeczników, Garbolewskich. Ale reszta starych XIX wiecznych grobów znika. Może kiedyś jakieś umieszczę, nie chcę czwartą notką epatować już cmentarzami. :)

      Usuń
  5. Dużo czasu ostatnio spędziłam na cmentarzach. Niestety, nie zauważyłam nigdzie grobu nieznanego żołnierza. Musze pogrzebać w historii rodzinnych stron. Może natrafię na jakieś opowieści. Za to grobów bliskich i dalszych krewnych,oraz znajomych przybywa w oszałamiającym tempie; dla mnie to szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, może więc nie działo się u was tyle strasznych rzeczy.

      Usuń
  6. Taki to czas... gdy chodzi się na cmentarze...
    Można się tam wielu rzeczy dowiedzieć.
    Chociaż z pewnością wiele faktów zostało zatajonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na darmo funkcjonuje powiedzenie "zabrać tajemnicę ze sobą do grobu".

      Usuń