wtorek, 27 grudnia 2016

Eric van Tilbeurgh - Holender z Polską w duszy

Dziś dowiedziałem się z TV (Koło historii: Moja dusza należy do Polski - TVP Historia 12:05) o istnieniu Erica, niezwykłego jak dla mnie człowieka, który za cel, lub pasję obrał sobie popularyzowanie dziejów polskiego oręża na Zachodzie. Jest posiadaczem olbrzymiej kolekcji pamiątek, pamiętników, stenogramów nagrań po żołnierzach m.in. dywizji pancernej gen Maczka, lub spadochroniarzy generała Sosabowskiego. Byłem pod wrażeniem spaceru po jednym z cmentarzy wojskowych, podczas którego van Tilbeurgh, był w stanie opisać okoliczności śmierci pochowanych tam żołnierzy.
Dzięki jego staraniom i wysiłkowi popularyzatorskiemu żołnierze polscy, zapominani podczas zimnej wojny na rzecz Amerykanów i Brytyjczyków odzyskali twarz - doczekali się na obcej ziemi pomników, honorów i dokumentów telewizyjnych. Dzięki jego staraniom Królowa Beatrix w 2006 roku odznaczyła polskich weteranów najwyższym holenderskim odznaczeniem Orderem Wilhelma, a gen. Stanisława Sosabowskiego Orderem Brązowego Lwa.

Postawa tym bardziej budująca, w czasie gdy nasi rodzimi historycy zaczynają pasjami odbrązawiać wydarzenia i osoby, które były dla naszej historii ważne. Oczywiście nie mam nic przeciwko "uczłowieczaniu" wizerunków naszych bohaterów, wytykaniu błędnych decyzji, ale często odbywa się to, przez próbę pokazania faktów lub ludzi przez pryzmat jakiejś kontrowersyjnej, bądź negatywnej banialuki, bywa, że wyssanej z palca. 

Eric van Tilbeurgh daje nam przykład, jak należy budować swoją historię - nie na fałszywych mitach, ale też nie na wiecznym biciu się w pierś - bo nie jesteśmy w niczym gorsi od innych narodów i nie należy dawać sobie wmawiać, że duma narodowa to wywyższanie się i szowinizm. 



10 komentarzy:

  1. Pełen szacun - dla Holendra i dla Ciebie za pisanie o nim, bo nie wiedziałam tego.
    Z tego co pamiętam gen.Sosabowski to ten z filmu "O jeden most za daleko?"
    Grał go G.Hakman, świetna rola zresztą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda akcja zmierzająca do wydobywania prawdziwych faktów na światło dzienne jest godna pochwały. Szkoda tylko, że do tego dochodzi po wielu latach (np. "Enigma"), gdy już nie żyją główni bohaterowie.
    Dobrze, że takie sprawy podnosisz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego w hollywoodzkim hicie nie ma Polaków. Pisze się natomiast, że na potrzeby filmu, Mick Jagger wypożyczył oryginalny mechanizm Enigmy, dla historycznej dokładności. :D

      Usuń
  3. Czasami odnoszę wrażenie,że więcej polskości jest w obcokrajowcach niż w Polakach...
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki "polonofil" to okaz chyba jednak niezwykle rzadki. Ja kiedyś podziwiałem Wielką Brytanię, po jakimś czasie trochę poczytałem i mi przeszło, choć nadal lubię klimaty wiktoriańskie. :)

      Usuń
  4. Mój ojciec byłby kontent, służył pod gen. Maczkiem. A satysfakcję miałby podwójną, bo w czasach wojny jego najlepszym przyjacielem był właśnie Holender. Jeśli opowiadał o jakichś przeżyciach wojennych, to przede wszystkim związanych z Holandią. Niestety, temu Holendrowi nie dane było doczekać końca wojny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również uważam, że "nie jesteśmy w niczym gorsi od innych narodów i nie należy dawać sobie wmawiać, że duma narodowa to wywyższanie się i szowinizm." Tak sobie po cichu myślę, że gdyby ktoś usiłował spisywać aktualne wydarzenia, to miałby z tym nie lada problem, gdyż każdy patrzy inaczej i inaczej postrzega to co się dzieje. Masz tego dowód, że raz są to bohaterowie, zaś innym razem zdrajcy [np. odbieranie stopni generalskich]. Nawet historia nie jest w stanie obiektywnie ocenić ludzi. Zbierać, gromadzić materiały zaś z "objawieniem" prawdy należałoby, moim zdaniem, czekać na właściwe czasy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze napisane. Mamy wystarczająco dużo pięknych faktów z historii by się mieć czym chwalić, nie musimy na siłę wymyślać nowych lub manipulować niechlubnymi wydarzeniami, które w historii każdego narodu się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń