piątek, 2 grudnia 2016

Nacjonalizm to zło?

Wiele się ostatnio pisze i mówi na temat nacjonalizmu, na ogół stawiając go w świetle niezbyt korzystnym. Nacjonalizm stał się jakimś obciachem, zaściankową wizją jedynego słusznego grajdoła, w którym siedzą jakieś konserwatywne rozmodlone zapyzialce, negujące wszystko to, co jest na zewnątrz, a dotrzymują im towarzystwa bycze karki z podgolonymi łbami, gotowe przywalić z kopyta każdemu kto do grajdołu zagląda.
Nowoczesną wizją przeciwstawną jest kosmopolityzm, twierdzący, że człowiek jako zbiorowość powinien dążyć do zniesienia barier dzielących narody i przyjąć wartości uznane za uniwersalne. Idea bardzo chwytliwa, przecież tworząc tak funkcjonujące mega społeczeństwo, stworzylibyśmy raj na ziemi. Nawet nie wyklucza ono różnic na poziomie etnicznym, czy narodowym, przecież nikt nie zabroni nam nagle zajadać się bigosem.
Podstawowym jednak błędem tej idei jest atrybucja. Nie wiem na jakiej podstawie przyjmuje się, że człowiek nawet nie jako jednostka, ale nawet jako naród przestanie się kierować mimo wszystko pobudkami egoistycznymi. Nie mniej jednak są ludzie, którym się takie postrzeganie świata nie dość że się podoba, to jeszcze uznają je za jak najbardziej właściwe, a nacjonalizm uważają za społecznie szkodliwy przeżytek.
I tu zauważyłem ciekawą rzecz, że krytycy nacjonalizmu z różnych definicji nacjonalizmu wybierają te najbardziej skrajne, naciągają je do swoich potrzeb, albo wręcz nie rozumieją istoty tego poglądu. Z drugiej strony jest zdefiniowanie pewnych poglądów (nawet o wiele wcześniejszych) jako nacjonalizm, jest jeszcze dość świeże, bo pochodzi z XIX w. I tu natrafiłem na publikację politologa dr Piotra Kordela p.t "Czym jest nacjonalizm? Przegląd wybranych koncepcji nacjonalizmu." która wyjaśnia trochę powody różnego postrzegania nacjonalizmu. Autor podaje tam kilka definicji:
 W Słowniku Języka Polskiego PWN z 1991 widniała na przykład taka:

- Kierunek światopoglądowy i polityczny żądający przywilejów dla własnego narodu, z czym wiąże się dyskryminowanie innych narodów i agresywność w stosunku do nich.

Dyskryminacja, wrogość...  Ukuto termin inny dla takiego poglądu i nazywa się on szowinizm. Natomiast z tego co napisał dr. Piotr Kordel, wysnułem wniosek, że tak rozumiany nacjonalizm charakterystyczny dla wschodniej części Europy jest pokłosiem socjalistycznej indoktrynacji, która promowała internacjonalizm w imię jedynej słusznej komunistycznej sielanki. Kordel zebrał jeszcze kilka definicji nacjonalizmu, każda ma wydźwięk pejoratywny, wszystkie w rozumieniu środkowoeuropejskim. Znalazły się w nich takie określenia jak: "...postulujące podporządkowanie innych narodów interesom własnego narodu, głoszące niechęć, nietolerancję i ksenofobię wobec innych narodów." (Leksykon politologii,Wrocław 1999) lub "...stosunki między narodami opierają się nie na słuszności, lecz na sile, nie mogą odnoście się do nich zasady etyczne uznawane w stosunkach między jednostkami; interes narodu winien być realizowany z a pomocą wszelkich niezbędnych środków; ekspansja terytorialna, dążenie do zaborów to zjawisko normalne  i  nie  powinno  być  przedmiotem  dezaprobaty" (M. Waldenberg,  „Kwestie narodowe w Europie Środkowo-Wschodniej”, Warszawa 1992) 
Klękajcie narody... Wszak Waldenberg to autorytet... tyle że PZPRowski, więc chyba faktycznie dla profesorów kształconych w okresie PRLu dostrzeganie w nacjonalizmie samego zła jest symptomatyczne. Tutaj nawet odwołuje się do Darwinizmu, zakładając model żywcem wyjęty ze świata przyrody, która jest areną wiecznych walk międzygatunkowych. Stąd już krótka droga do tezy, że nacjonalizm jest uwarunkowany biologicznie i jest elementem odwiecznej walki o przeżycie, ale to już taka moja refleksja.

Tymczasem w rozumieniu zachodnioeuropejskim...

„jest to doktryna stworzona w Europie w początkach XIX wieku, która utrzymuje,  że  ludzkość  w  sposób  naturalny  podzielona  jest  na  narody,  różniące  się  od  siebie pewnymi  charakterystycznymi  cechami.  Doktryna  ta  zakłada  także,  że  jedyną  prawowitą  formą władzy w państwie jest autonomiczny rząd narodowy." ( E. Kedourie, "Nationalism", London 1969 tłum. P. Kordel)

Jak się okazuje zbliżony pogląd trafia i do naszej części świata, bo już socjolog Jerzy Szacki wypisuje w punktach cechy nacjonalizmu:

”1.  Ludzkość w naturalny sposób dzieli się na narody; 
2. Każdy naród posiada swoiste cechy, które zasługują na zachowanie i pielęgnację; 
3. Źródłem  władzy  politycznej  jest  naród,  a  najlepszą  formą  organizacji  politycznej  jest  państwo narodowe; 
4. Człowiek samorealizuje się w pełni dzięki  identyfikowaniu z narodem; 
5. Solidarność narodowa jest szczególnie ważnym lub zgoła najważniejszym rodzajem solidarności.”
(J. Szacki, Liberalizm a nacjonalizm, Liberalizm u schyłku XX wieku,  red. J. Miklaszewska, Kraków 1999)

I na koniec co mówi nam Wikipedia? Wynika z niej, ze nacjonalizm jest zjawiskiem trudnym do zdefiniowania ze względu na mnogość jego form.  Ale...

"Uznaje naród za najwyższego suwerena państwa, a państwo narodowe za najwłaściwszą formę organizacji społeczności, złączonej wspólnotą pochodzenia, języka, historii i kultury. Nacjonalizm przedkłada interesy własnego narodu nad interesami innych narodów, zarówno wewnątrz kraju (mniejszości narodowe lub etniczne) jak i na zewnątrz (narody sąsiednie)." 

Wszędzie kładziony jest nacisk na to przedkładanie interesu własnego narodu nad inne, co tak gryzie po oczach jego krytyków. Zastanawiam się, o w tym takiego nagannego, zważywszy, że zdrowym egoizmem kierujemy się na co dzień. A odpuszczanie i pobłażanie doprowadza w końcu do tego, że ktoś uznaje te cechy za słabość i jest coraz bardziej roszczeniowy - przykład sam przypłynął do Europy łodziami przez Morze Śródziemne.


18 komentarzy:

  1. Myślę, że nie chodzi tu o definicje, bo każdy inteligentny człowiek to i owo sobie wygoogluje czy gdzie indziej wyszuka, raczej problem widziałabym w tym, co niektórzy z definicjami robią, jak je rozumieją i do jakich celów przywłaszczają.
    A to już czasem jest niepokojące....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łącznie z tym, że jeżeli ktoś przedstawia się jako nacjonalista, to już jest złem wcielonym i bandytą.

      Usuń
  2. Skoro wstaliśmy z kolan zwycięscy to Narodowi coś za tę odwagę należy. Owo "coś", czyli wszystko gromadzi desygnowany na beneficjanta suweren zwycięzca wyborczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko on nigdy jakoś nie chce stanowić ogółu... To jest nieszczęście.

      Usuń
  3. Ja się odniosę przede wszystkim do słów Jerzego Szackiego.
    1. nikt tego nie neguje, nawet kosmopolici.
    2. Tu już jest problem, o którym pisałem u siebie. Co to są te „swoiste cechy” i skąd pewność, że dziś naród to etnicznie jednorodna grupa?
    3. Co do źródła władzy zgoda, ale skąd pewność, że najlepszą formą organizacji politycznej jest państwo narodowe? Nie ulega wątpliwości, że dwie (jest więcej) największe potęgi polityczne są państwami, którym daleko do miana państw narodowych.
    4. Ta samorealizacja ma się tak do narodu jak pięść do nosa. Nie będę przytaczał nazwisk wielu sławnych Polaków, którzy samorealizowali się daleko poza granicami Polski, lub w czasach, kiedy formalnie naszego państwa nie było. A co powie pan Szacki o milionach emigrantów, którym ani w głowie powrót do kraju?
    5. To też bardziej niż naciągane. Jeśli już miałbym się z kimś najbardziej solidaryzować, to z własną rodziną, bo choćbym bardzo chciał, dziś w żaden sposób nie stać mnie na takie uczucia wobec nacjonalistów, ba!, nawet miłościwie nam panującym.

    Nacjonalizm, bez względu na to, jakie na jego temat znaleźć definicje, przez swoją górnolotność, fałszywą wzniosłość, to jakaś idee fixe, którą usiłuję się wymusić na reszcie społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2. Swoistą cechą jest choćby język. Zwyczaje.
      3. Czyli Chiny? :D
      4. Podaj przykłady o jaką samorealizację i Polaków chodzi, to się odniosę. Wiele pięknych dzieł artystów i pisarzy powstało w odniesieniu do ich polskości. Nawet jeżeli chodzi naukę to nawet wyrażanie myśli i formułowanie tez następuje w języku ojczystym.
      5. I solidaryzujesz się z tą rodziną? Z tego co pisałeś przeszkadzał Ci ich tradycjonalizm właśnie. Natomiast ciekaw jestem, gdybyś był np. za granicą czy trzymałbyś się z grupą rodaków mówiących po polsku, czy poszedł szukać znajomości wśród ludzi, z którymi nie mógłbyś się nawet dogadać.

      Usuń
    2. 1. Język jest kwestią przypadku. Ja Ci już tłumaczyłem, że na jego rozwój mają duży wpływ inne języki.
      3. Nawet Chiny nie są jednością narodową, ale miałem na uwadze USA i Rosję.
      4. Maria Curie-Skłodowska, Ignacy Domeyko, ze współczesnych Z. Brzeziński, H. Koprowski, M. Abakanowicz, U. Dudziak... i mógłbym tak jeszcze o tych, co realizują się poza granicami.
      5. Solidaryzowałem się z rodziną jako ludźmi, nie z ich podejściem do tradycji. Będąc za granicą musiałbym się uczyć języka. Gdybym miał się solidaryzować z takim Kobylańskim czy Moskalem, nawet bym się do polskości nie przyznał. ;)

      Usuń
    3. 1.Wytłumacz mi to po mongolsku, ale tak żebym zrozumiał.
      2.w tych państwach niejednorodnych może narodowo dominują kultury jednonarodowe, jest coś takiego jak język urzędowy i zwróć uwagę że świadomość przynależności narodowej jest w tych krajach bardzo duża, u obywateli którzy uważają się za Rosjan, bądź Amerykanów. Natomiast brak silnych więzów w niektórych rejonach skutkuje ich rozpadem, czego doświadczono podczas akcji ratunkowych po huraganie Caterina, kiedy część obywateli powiązała się w zorganizowane grupy szabrowników atakujące nawet ratowników.

      2. Bardzo piękne sylwetki. Owszem realizowali się za granicą, ale nie wyrzekli polskości i związków z narodem, z którego pochodzili.
      Maria Curie-Skłodowska wyjechała, bo kobiety nie mogły studiować na ziemiach Zaboru Rosyjskiego, gdzie zresztą zajmowała się surowo zabronioną edukacją dzieci wiejskich. Jeden z pierwiastków nazwała polonem, ciekawe dlaczego...
      Ignacy Domeyko... świetny przykład. Patriota i uczestnik powstania listopadowego, zmuszony do emigracji.
      Abakanowicz swój talent rozwinęła w Polsce, a realizowała go częściowo za granicą, mieszka zaś w Warszawie.
      Podobnie żydowskiego pochodzenia wirusolog Koprowski, którego rodzina uciekła przed Niemcami. PODAROWAŁ Polsce 9 mln dawek szczepionki, w 1959, więc jeszcze się liczy co ci ludzie realizowali poza granicami kraju.
      Brzeziński w kraju był do 10 roku życia, ale został Członkiem Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie. Będąc doradcą Cartera nakłaniał go do pomocy "Solidarności".
      Dudziak wreszcie też nie realizuje się wyłącznie za granicą, bo ma też dom w Polsce, gdzie często koncertuje.
      Więc ma w przypadku tych ludzi coś wspólnego samorealizacja z narodowością? Śmiem twierdzić, że jednak tak i to dużo.
      5. Wylazła by z Ciebie sama. :D

      Usuń
    4. 1. znasz takie sformułowania jak: anglicyzm, bohemizm, galicyzm, germanizm, hungaryzm..., zresztą, co ja się będę wysilał. Zajrzyj na https://pl.wikipedia.org/wiki/Zapo%C5%BCyczenia_j%C4%99zykowe
      2. tylko, co z tego ma wynikać? Odniosłem się do wielonarodowościowej państwowości, w której i tak występują antagonizmy, generowane właśnie przez poczucie wyższości narodowej. Nie uważam, aby to był powód do chwały. Tyle, że prawo w takich Stanach wymusza równouprawnienie, co nie zawsze jest respektowane. Jednak Amerykanin, najpierw jest obywatelem tych Stanów a dopiero później, Anglosasem, Włochem, Irlandczykiem czy nawet Polakiem. Mówi o pochodzeniu, czego nikt nikomu nie broni, bo też pochodzenia nie sposób się wyprzeć, ale to pochodzenie nie determinuje jego przynależności państwowej.
      3. a czy ja wyrzekam się polskości (poza towarzystwem Kobylańskiego i Moskala)? Rzecz w tym, że poza granicami kraju (bez współziomków) można też się w pełni (a czasem i lepiej) realizować. Patrz stwierdzenie J. Szackiego do którego ten wątek się odnosi. Już ja widzę jakie byłyby kariery tych, o których wspomniałem, realizujące się tylko w kraju.
      4. pewnie żeby wylazała, tylko nie taka jak tych panów.
      Wyjaśnię, ja się nie wstydzę tego, że jestem Polakiem tyle, że za nacjonalizm nie będę umierał.

      Usuń
    5. 1. Doprawdy nie wiem po co się wysilasz i co chcesz udowodnić. Dziwi Cię, ze nasi przodkowie używali dla jakiegoś nowego określenia słowa już gotowego? Zapytaj się o te hungaryzmy czy bohemizmy przedstawiciela nacji z której pochodzą, a pewnie żaden nie będzie wiedział o co chodzi. Język to nie tylko słowa, ale też rytmika, akcent, tempo.

      2. Tylko dziwnym trafem Włosi przebywają w dzielnicach włoskich, Polacy w polskich itd. I takie skupiska emigracyjne są prawie wszędzie.

      3. Można się realizować wszędzie. Tylko oni zapewne woleli by się realizować tutaj, a nie szlajać za granicą, bo chyba żadna z tych osób nie wyjechała powodowana chęcią opuszczenia Polski. Zważ może na powody przez jakie wyjechały. Z drugiej strony są przecież i tacy którzy tych związków z narodem nie czują, ale okazuje się że to mniejszość.

      4. A każe Ci ktoś umierać?

      Usuń
    6. - Nie wszyscy Włosi, nie wszyscy Polacy. Tam asymilacja postępuje z pokolenia na pokolenie i to do tego stopnia, że młodzi nie znają już w ogóle języka przodków.
      - Pewnie, że realizować się można wszędzie, to właśnie chciałem uwypuklić. Czy do tej samorealizacji jest potrzebne utożsamianie się z narodem, mam już poważne wątpliwości. Nie cała emigracja wynikała z przymusu.
      - Nikt, ale usiłuje mi się wmówić wyższość idei narodowych nad osobistymi.

      Usuń
  4. Podejrzewam, że masz chęć do skorelowania/ update'owania dwóch pojęć, czyli: patriotyzmu i nacjonalizmu. Ja bym proponował nieco anegdotyczny skrót. Bo wiele łączy oba te pojęcia, ale jedno dzieli jeszcze skuteczniej: "Patriota jest gotów oddać żvcie, a nacjonalista jest gotów zabić"
    Przytaczasz wypowiedzi Szackiego, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że pochodzą one głównie z końca ub. wieku.
    Jak zechcesz to zerknij niżej na wypowiedź Wildsteina z którą częściowo się identyfikuję, chociaż wg mnie oba te pojęcia nadają się wyłącznie do podtarcia ... Takie czasy.
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/131543,nacjonalizm-jest-dobry-i-bardzo-dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec ubiegłego wieku to znowu nie aż tak odległe czasy :).
      Wildstein nic nowego tu niż Waldenberg nie odkrył, tylko znowu zachodzi wątpliwość, czym byłby w takim razie szowinizm przy jego definicja. Jedno skłania do refleksji, że ruchy nacjonalistyczne faktycznie mają skłonności, do idei totalitarnych, bo marzy się im mocna władza.

      Co do oddawania życia... to daruj, ale mieliśmy tego aż nadto.

      Usuń
    2. Staram się z właściwym dystansem odnosić do "wypocin" największych nawet autorytetów nauk humanistycznych, bo z reguły nie są one aktualne. Życie wyprzedza teorię. Przed wyborami w USA obowiązywały inne ideologie, w parę minut po wyborach inne. Podobnie było w Polsce, i prawdopodobnie będzie w UE po najbliższych wyborach.
      Nacjonalizm nie jest już potrzebny do "... ekspansji terytorialnej, dążenia do zaborów ...", czy chociażby obrony kraju. Bo co innego zdobyć przewagę na polu bitwy, a co innego przegrać bitwę ekonomiczną. No może jeszcze tylko do Afryki nie dotarły te "nowości", więc jest gdzie przetestować i zużyć "z pożytkiem" posiadaną broń.

      Usuń
    3. To i prawda, że podejście zmienia się jak w kalejdoskopie.

      Co do tego do czego podobny jest nacjonalizm, to trzeba by spojrzeć na przykład Serbów lub Ukraińców, nie trzeba jechać do Afryki.

      Usuń
  5. Ja tam zawsze będę przedkładał swoje interesy nad interesy innych (wyjątkiem mogą być członkowie mojej rodziny), interesy mojej rodziny nad interesy innych rodzin, interesy mojej gminy nad interesy innych gmin, interesy mojego powiatu nad interesy innych powiatów, interesy mojego województwa nad interesy innych województw, interesy mojego kraju nad interesy innych krajów, interesy mojego kontynentu nad interesy innych kontynentów, interesy mojej planety nad interesy innych planet, interesy mojego układu planetarnego nad interesy innych układów planetarnych, interesy mojej galaktyki nad interesy innych galaktyk, interesy mojego wszechświata nad interesy innych wszechświatów... Ufff... chyba niczego nie pominąłem? Zresztą, jeżeli chodzi o interesy, wszystko to jest mało interesujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze przedkładam interesy mojego psa i kota nad interesy innych psów i kotów... :)

      Usuń
    2. A ja tak mam jak ~~Boja, bo ja psa i kota nie mam :)

      Usuń