środa, 14 grudnia 2016

Rekolekcje z Małasem

Dwa dni z rzędu miałem okazję uczestniczyć w rekolekcjach dla dzieci. Z młodym żeby zdążyć, musieliśmy iść od razu do domu, zostawić plecak i pędzić do kościoła a i tak msza już trwała. Dziś nie damy rady iść wcale, bo koniec zajęć dopiero o 17 i jeszcze dzieciaki będą robić jasełka. Przyznam się, że płakać nie będę, bo tak cienkich nauk nie słyszałem chyba nigdy. Po prostu niektórzy księża nie radzą sobie z tekstami kierowanymi dla dzieci. 
Na pierwszych wzorcem właściwego zachowania, stał się... ołówek. Rekolekcjonista podał cztery "nauki ołówka", jak to nazwał. I tak po kolei: Żeby rysować ołówkiem, trzeba go wziąć do ręki - nawiązanie było do tego żeby dać się prowadzić za rękę Bogu. Ołówek trzeba temperować - w nawiązaniu do człowieka - przestrzegać zasad, nakazów i zakazów, czyli "się temperować". Ponieważ ołówek ma gumkę, można ją ścierać błędy - taki odpowiednik słowa przepraszam. Tu już bym się zastanawiał, nad słowami "wszystko można wygumkować", bo moim zdaniem nieraz przepraszam nie wystarczy. Na koniec coś o graficie, który w ołówku jest najważniejszy, ale skryty w środku i tu nie do końca chyba skojarzyłem o co dokładnie chodzi. W sumie nie było to może takie złe, choć na drugi dzień dzieciaki z trudem powtórzyły nauki ołówka, ale cóż, ja sam musiałem się zastanowić by przywołać te wydumane cokolwiek metafory.
 A we wtorek było o sądzie ostatecznym i końcu świata. Najpierw nastąpiło wesołe wizualizowanie sobie, jak taki koniec świata może wyglądać, przy czym dzieciaki prześcigały się w pomysłowości. Księżyc spadnie na Ziemię, Ziemia się rozleci na kawałki, itp. Rekolekcjonista zakończył tą pokrzepiającą litanię stwierdzeniem, że nic takiego nie nastąpi, że przyjdzie Jezus i będzie sądził. Ale jak będzie sądził? Tu nastąpiło odwołanie do arbitra sportowego, który przyznaje medale za pierwsze miejsca. Zawodnicy za podium, to grzesznicy, którzy jednak trochę żałują, więc już niech im tam będzie, zawody będą zaliczone. By uzmysłowić dzieciakom jakim sędzią jest Bóg, kaznodzieja wytoczył naprawdę niezłą armatę - dzieje Juranda ze Spychowa. Otóż jak wiadomo, po porwaniu Danuśki i zwabieniu rycerza do Malborka Krzyżacy wydłubali mu oko, ucięli rękę i język, po czym puścili wolno. Owe kaźnie nie wzbudziły niestety grozy w dzieciarni, którą to bardziej bawiło. Wypuszczony Jurand został szczęśliwie ocalony, a tak się złożyło, że jego słudzy schwytali później przypadkiem oprawcę, który się nad nim znęcał. I co mógł zrobić Jurand? Kazał podać sobie miecz, wsadził do ogniska, rozżarzył do czerwoności i... tu znów moment dla ekspresji wyobraźni dzieci, które prześcigały się w pomysłach, co Jurand mógł tym mieczem Krzyżakowi uciąć... Gdy doszło do nogi, ksiądz uciął dalsze dywagacje, wyjawiając dzieciarni, że Jurand go niestety puścił, ostrzem miecza przecinając tylko jego więzy. 
Słuchałem tego i zastanawiałem się, czy nie było lepszego przykładu? Ani słowa o tym, że Krzyżak żałował, że okaleczył Juranda, choć pewnie owe plastyczne opisy jego niedoli pozostaną dzieciakom w pamięci dłużej niż opowieści o ołówku.
Kiedyś słyszałem takie powiedzenie Maksyma Gorkiego, "że dla dzieci trzeba pisać tak jak dla dorosłych, tylko lepiej". Mówić też, być może nie uciekając się do tak karkołomnych przykładów? 
  

9 komentarzy:

  1. Powiem Ci,że jestem w szoku.Podać takie przykłady i nie potrafić z tego wybrnąć,tylko uciąć temat.Super...A co do ołówka - tak temperujesz,że się ołówek skończy i co wtedy?To czas na umieranie czy stajesz się wtedy złym człowiekiem?Bo szczerze mówiąc,nie rozumiem.W przykładzie o Jurandzie został pominięty najważniejszy aspekt - przebaczenie,o którym Ty wspominasz.Jak widać ksiądz nie czytał Krzyżaków.Ech...Fakt,dzieci są rozbawione bo albo nie rozumieją o co chodzi albo gry komputerowe wypaczyły im mózgi...
    Na szczęście ja nie muszę chodzić z córką na roraty ale to będzie maskara...
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, nie było tak, że nie potrafił wybrnąć, czy uciął temat - chodziło mi że uciął odpowiedzi dzieciaków, które skupiły się na samym przykładzie, a nie na tym co za sobą kryje. Nie jestem w związku z tym pewien, czy tak przedstawiony temat wywarł na dzieciakach pożądany efekt.
      w sumie ciężko wyczuć co ślepym i niemym Jurandem kierowało i czy było to przebaczenie, tam natomiast zabrakło tej skruchy, która powinno być poprzedzane przebaczenie.

      Usuń
    2. Aaaa teraz rozumiem ;) Ale dzieci są bardziej skupione na tym co znajdą pod choinką niż takimi tematami jak sąd ostateczny czy jak być dobrym katolikiem.
      I tak - masz rację.Przepraszam czasami nie wystarczy.To jak z tym przykładem rozbitego kubka.Weź go posklejaj i powiedz mu przepraszam.Kubek już nigdy nie będzie taki sam...
      A.

      Usuń
  2. Gdy mój syn przygotowywał sie do komunii, chodziłam z nim na różne nauki, potem miał lekcje religii w szkołach, z siostrami zakonnymi , katechetką i księdzem. Najgorzej wspomina zajęcia z księdzem właśnie...
    Ciekawe, czy ktokolwiek weryfikuje predyspozycje księży do pracy z dziećmi i młodzieżą, bo sama sutanna tu nie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie z założenia księża takie mają :)

      Usuń
  3. Mam czasem wrażenie, że ze wszystkiego można zrobić alegorię życia czy religii - ołówek, łódź, dom, krzesło. Myślę, że ze wszystkim bym sobie poradziła :D Byłabym dobrym księdzem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak. Ale to trochę mało, alegoria ma działać na wyobraźnię, ale też być czytelna i do zapamiętania, jeżeli jest kierowana do dzieci.

      Usuń
  4. Niestety nie mam dobrej opinii o księżach jako pedagogach.
    Inna sprawa, że zainteresować dziecko tak aby wyniosło z zajęć to najważniejsze jest bardzo trudno.
    A Maksym Gorki miał oczywiście rację.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Maksyma Maksyma Gorkiego niby prawdziwa, lecz z autopsji wiem, że z dziećmi trzeba rozmawiać językiem dla nich zrozumiałym. Wspominam, że nasi synowie nie lubili gdy im czytałam bajki z książki. Woleli abym je opowiadała a nie czytała, bo przy tym objaśniałam/tłumaczyłam/, nie zrozumiałe dla nich słowo na ich możliwości poznawcze. Do pracy z dziećmi trzeba mieć predyspozycje- ja ich nie mam więc księdzem [ i nie tylko księdzem]nie mogłabym być :)

    OdpowiedzUsuń