wtorek, 13 grudnia 2016

Sienkiewicz(e) proroczy

Rano zaczął mi chodzi po głowie pewien fragment z "Potopu". Gdy zaczął się klarować w głowie, jeszcze nie wiedziałem, co ma wspólnego z dniem dzisiejszym. 13 grudnia 2016 roku. 

„Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzyczypospolitej. Ale że siła drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo” 

"Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy."

Brzmi jak podręcznik dla współczesnych polityków. Nie żadne "Ociec prać", ani "Naści piesku kiełbasy", ale szarpanie tego sukna... Choć jak powiedział inny współczesny klasyk, nomen omen też Sienkiewicz, to już nie sukno, a "ch..., dupa i kamieni kupa"

No dobrze, ale co ma piernik do wiatraka (mąkę? 😅) i dlaczego dziś, w pamiętną datę, piszę o jakimś Radziwille... I tu jeszcze jedno porzekadło mi się przypomniało.

Ten bon-mot wymyślił ten starszy Sienkiewicz.

Podobno opozycjoniści z "Solidarności" na czele z Lechem złapali za gardło komunę i póty nią trzęśli, aż się obaliła. Może już w 1981 czerwona starucha czuła wyraźnie ten uścisk na gardzieli. Niestety, czas pokazał, że nawet jak coś leży, to nadal jest w stanie trzymać, zwłaszcza jak ma wiele długich rąk. 

Tymczasem... 13 grudnia roku pańskiego 1981, miałem już cztery lata. Podobno nadchodziło to nowe, "wiatr odnowy wiał"... Co pamiętam? Matka zakładała mi rajstopy, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, więc jak zwykle popędziłem, zeskakując jej z kolan do drzwi, by otworzyć gościom. Za progiem stało dwóch "gości", jeden wąsaty milicjant i ZOMOwiec z kałachem. Jeszcze szybszym pędem wróciłem wystraszony w ramiona matki. Panowie przyszli do, a w zasadzie po ojca, który zdążył niedawno dość skończyć wojsko... Wizyta nastąpiła w wyniku pewnego zbiegu okoliczności, ale o tym może kiedy indziej.

Nowe nadeszło, ale konkluzja cofa mnie do początku notki i podstaw tego czerwonego sukna i przysłów o Tatarzynie i kupie kamieni... O taką wolność chodziło? Czy to jest wolność?


10 komentarzy:

  1. Wczoraj rozmawiałam ze starszym synem. Tak się składa, że urodził się w tym samym roku co Ty. I powiem Ci że ma podobne przemyślenia do Twoich.
    Dobrze, że o tym napisałeś.
    Pozdrawiam Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również.
      No cóż, niestety takie przemyślenia nie tylko mnie się nasuwają.

      Usuń
  2. Nie przyszło Ci na myśl, że chodziło o wolność od komunizmu, sorry, od tyrani proletariatu, lub jak kto woli, od socjalizmu (wszystkie opcje dopuszczalne)? Wtedy przyszłości nawet Nostradamus nie mógłby odgadnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

      Usuń
    2. Tam już chyba kilka warstw tego bruku ;)

      Usuń
  3. To właśnie takie polskie piekiełko, wszyscy Polską sobie usta wycierają, ale na dzień flagi flag tyle, co na lekarstwo,najwięcej zaś takich, co krytykują wszystko i wszystkich, a na prośbę - to podsuń jakiś pomysł, usłyszymy - ja nie od tego...a jeśli nawet pomysł się znajdzie, to z realizacją poczekać musimy do zwycięstwa kolejnej opcji. Wtedy okazuje się , że i tak nic zrobić się nie da, bo TAMCI namotali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma nikt wizji, dlatego w końcu kończy się na jednym - radziwiłłskim darciu ku sobie.

      Usuń
  4. Sukno nie jest z gumy; nie da się naciągać w nieskończoność.
    Lubuję się w tych Sienkiewiczowskich cytatach, lecz jaka jest prawda,
    każdy widzi, a ponieważ punkt widzenia zależny jest od miejsca siedzenia to; raz na wozie, raz pod wozem [byle nie pancernym].
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że pokrzepiasz serca podobnie jak Sienkiewicze... Od razu mi lepiej!

    OdpowiedzUsuń