środa, 7 grudnia 2016

Wtorek 6 grudnia

W końcu udało się ostatecznie naprawić zniszczenia poczynione przez panów od wymiany pionów w moim mieszkaniu i dokonał tego mój kolega, który wprawdzie wyprowadził się z miasta, ale przybył do robótki docięcia i wstawienia panelu podłogowego i płytki. Zeszło się, ho ho ho, a może jeszcze dłużej. Samo noszenie sprzętu na górę to oddzielny rozdział opowieści, gdyż mój kolega lubuje się w różnorodnych narzędziach... A więc piła do paneli, maszynka do cięcia płytek i masa innych, które wczoraj pierwszy raz na oczy widziałem. Ponarzekał przy okazji na swoją eks, ale muszę przyznać, że robotę wykonywał bardzo starannie. Największa skucha był w przedpokoju, bo szczęście, że łatwo udało się usunąć rurkę z podłogi prysło, gdyż okazało się, że ponad poziom wystaje gilza w którą ta rurka była wpuszczona. Strach był ją ruszać, bo sąsiad z dołu zaszpachlował sufit,ale jak zaczęliśmy ją ciąć zaczęła ruszać się sama, tyle że przez położoną obok płytkę nie chciała wyleźć. Ponieważ nijak nie można było dojść z jakimś boshem, przydała się mania zbierania narzędzi, przez mojego kolegę, który uciął ją piłką, która nie tnie obrotowo, ale za pomocą drgań, dzięki czemu można z nią dotrzeć wszędzie. Wot technika...

Po powrocie do domu padłem. Włączyliśmy sobie TV, oglądałem jednym okiem i uchem jednym słuchałem, w drugie wpadały klątwy rzucane przez Kotojkę na rządzących, oko zaś miałem przymknięte. Najpierw skomentowano przylot polskiej delegacji z Londynu. Otóż wszystkie kartofle chciały wejść do jednego wora z burakami. Ciekawe czym by znów wytłumaczono powstanie sałatki buraczano-kartoflanej, gdyby wór nie doleciał tam gdzie trzeba i pizgnął o ziemię. Bo ja nie mam wątpliwości, że podobnie jak ostatnio winnych należałoby szukać w kancelarii premiera, a szukanoby wszędzie tylko nie tam. Chyba że Macierewicz ma już na taką okazję przygotowane sadzonki brzozy.
Tu nie odmówię sobie przytoczenia słów blogera Matki Kurki:
"Zadziałało niepisane porozumienie ponad podziałami, które pozwala następnej „kaście” czuć się ponad prawem, przepisami i po prostu przyzwoitością. Narobić bałaganu, niestety za przyzwoleniem i głupotą osób odpowiedzialnych za organizację lotu, a potem głosić kazania na temat odpowiedzialności i bałaganu. Czegoś takiego potrafią dokonać tylko trzy kasty: prawnicy, politycy, dziennikarze."
Drugi szum roznosi się wokół emerytur dla UBeków, które mają zjechać jak zepsuta winda - z hukiem w dół. Szum się podniósł, że jak to, jak ktoś był telefonistką, czy maszynistką od 98 roku to też... Generalnie zostanie pani telefonistce, zakładając że miała więcej, około 2100 do łapy, a oficerom, którzy pomyślnie przeszli weryfikację utną tylko za okres reżimowy, o czym TVN milczał jak zaklęty podczas swojego dramatycznego reportażu. Milicjantów i sędziów i prokuratorów mają zostawić w ogóle w spokoju.

No właśnie i z prokuratorami* znów kłopot za sprawą p. Piotrowicza, który za PRLu, miał gnębić opozycjonistów. Chodzą słuchy, że PIS celowo pominął prawników w obniżaniu emerytur ze względu na tego pana, który tłumaczy, że przecież on tym prokuratorem był, ale za zadanie postawił sobie ochronę niesłusznie oskarżonych opozycjonistów przed represjami... jestem prawie pod wrażeniem, tylko bynajmniej nie bohaterstwa tego pana. Tu wyskoczył jakiś Pikul, którego Piotrowicz jednak oskarżał w stanie wojennym z rozprowadzanie ulotek. Nic tego Pikula wprawdzie strasznego nie spotkało, ale gdyby p. Piotrowicz miał trochę taktu, to zamiast pyskówki powinien zabrać d&%ę w troki i iść tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a nie pokrzykiwać z mównicy "precz z komuną".

Ponieważ od słuchania TV i czytania gazet i portali robi mi się cokolwiek niedobrze, zapodaję sobie nutki.  I tak wynalazłem dziwaczną dość kapelę "Jess and the Ancient Ones". Ciekawe, czy ci "Ancient Ones" (pradawni), nawiązują jakoś do twórczości H.P Lovecrafta... Kapelka jest dość młoda, bo raptem ma 6 lat, ale tkwi korzeniami w latach 70, grając coś z pogranicza psychodelicznego rocka i progresji.  Wspaniałe ciężkie gitarowe riffy okraszone są partiami klawiszy hammonda, coś pięknego... Ale są też nastrojowe utwory w formie suit trwające nawet kilkanaście minut, jak np. "More than Living",. charakteryzujący się zaskakującymi wariacjami i zmianami tempa, czy nieoczekiwanie bluesowy "The Devil (in G minor).  A poniżej jeszcze żywiołowy "Astral Sabbath".




Acha, jeszcze przecież Mikołajki były... I to jednego dnia wszystko... A ponieważ ostatnio wszystko stoi na głowie pozwalam sobie na żart.

* Napisałem że był sędzią, ale Asmodeusz zwrócił mi słuszną uwagę, że prokuratorem. Za korektę dziękuję.


11 komentarzy:

  1. Oooo taaakkk:) Poproszę więcej takich muzycznych dodatków:)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tylko chciał stworzyć bloga p.t 1000 fajnych nieznanych kapel... :)

      Usuń
    2. To niech Ci się chce,proszę proszę proszę:)))) Będę najwierniejszą czytelniczką.
      A.

      Usuń
  2. U mnie od wszelakich remontów jest małżonek "złota rączka" a narzędzi też ma co niemiara, które 2-letni wnuczek z warsztatu znosi do salonu bo to jego najcenniejsze zabawki.

    Żart bardzo mi się spodobał; ostatnio wolę tego typu żarty niż politykę, która nas osacza pchając się drzwiami, oknami [tymi na świat],telefonami i czym się tylko da, nie szanując żadnej świętości.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobry miałem pomysł z takim misz-maszowym wpisem. Każdy coś dla siebie znajdzie. :)

      Usuń
  3. O remontach i wymianie rur w pionach słyszałam legendy, pewnie nas to także czeka, bo blok swoje lata ma. Na szczęście prace remontowe wykonuje mój mąż.
    Sprawy sejmowo- polityczne czasem obserwuję, nie będę się rozwodzić, ale zawsze zdumiewa mnie beztroski uśmiech i brak pokory ze strony krytykowanych, których brak racji widać gołym okiem. Ale grunt to mieć dobre samopoczucie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwa drobne sprostowania. 7 grudzień to chyba środa, tak mi kalendarz pokazuje. Natomiast pan Piotrowicz to chyba nie sędzią był, a prokuratorem, ale tu za bardzo spierać się nie będę ;)
    Za to zapodany kawałek jakby dla mnie za „ciężki”, ale to rzecz gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, trzeba poprawić.
      Tak był prokuratorem. Trochę improwizowałem, ale poprawię.

      Usuń
  5. Ostatnio dostaję na te wszystkie wiadomości - że tak się brzydko wyrażę - wkurwu. Albo jest bardzo źle, albo dorosłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój tato też ma narzędzia 'na każdą okazję'i jest to bardzo praktyczne, jak widzisz ma nawet kamień pogodynkę bo nie wierzy prognozom w tv;) I teraz już wiem dlaczego dentystka nie dała rady mojej 6- pewnie nie miała właściwego narzędzia;) Od polityki trzymam się z daleka jak tylko mogę, a muzy posłucham z ciekawości bo nie znam tej kapeli.

    OdpowiedzUsuń