czwartek, 12 stycznia 2017

Ikonopisarstwo




10 stycznia poszedłem na wystawę „NASZE DROGI” Ikony – Pasje – Obrazy. Oprócz wystawy starych rosyjskich ikon,  swoje prace wystawiała Sochaczewska Grupa Malarzy Ikon pod kierunkiem Elżbiety Maciątkiewicz oraz Pracownia Rękodzieła Artystycznego, działająca w Sochaczewskim Centrum Kultury w Sochaczewie pod kierunkiem Jadwigi Orczyk-Miziołek.




Poszedłem z tym większą przyjemnością, bo wśród wystawionych prac znalazły się dwie należące do mojej siostry i ciotki. Wszyscy uczestnicy tworzyli ikonkę według wzoru  "Anioła Złotowłosego". Gabriel, pomimo wspólnego wzornika każdemu wyszedł inny.



Ano właśnie, mówimy że ikonę się pisze, choć jest to dziedzina tzw malarstwa tablicowego, czyli na podkładzie z drewna, kamienia itp. (na czymś twardym) Najprościej wyjaśnia się to słowem skopiowanym z kraju gdzie ikony miały największą popularność, czyli Rosji, po rosyjsku bowiem słowo "pisat" oznaczało też malowanie, ale jak się okazuje problem ma głębszą naturę i sięga starożytnej Grecji, gdzie γράφω, (grafo) też oznaczało zarówno pisanie, jak i malowanie.
Oprócz nowo namalowanych ikon można było obejrzeć sporo starych, sprzed 100 lat i więcej, przy czym niektóre muszę przyznać były ciekawe. Najstarsza przedstawiała głowę Jana Chrzciciela na misie... Być może uda mi się być przy demontażu wystawy, to porobię zdjęcia całości bez szyb...






***

A dziś spadł śnieg, więc od razu temperatura skoczyła powyżej zera, żeby można było się pochlapać w brejowatej substancji zalegającej ulice. Już czuję tą wilgoć w butach, która niechybnie wkradnie się podczas podróży do pracy i z powrotem... Nie może się coś ta prawdziwa zima nabyć u nas...
Dziś nie będę się silił na jakieś muzyczne mądrości, ot Rainbow i "Snowman", czyli zimowe klimaty według Ritchiego Blackmore'a, wspaniałego, ale humorzastego ponoć gitarzysty z Deep Purple.

 

W ogóle mi się ten numer nie kojarzy z bałwanem, choć z zimą i owszem. Może Blackmore miał na mysli jakiegoś Yeti, człowieka śniegu? No bo chyba nie slangowego dealera kokainy? A może ja jestem już jakiś spaczony, bo zima już też przestaje mi się kojarzyć z bałwanem, chyba że takim z błota, ale utworu "mudman", Ritchie nie skomponował... Tak, tak, wiem, już kończę... :)
Nie wiem czy wklejanie bez pośrednio na bloga wielu muzycznych linków nie spowalnia otwierania strony.

5 komentarzy:

  1. Nie,nie spowalnia:D Zima...jak ma tak być,że mróz i smog a potem śnieg i trzy na plusie,to mówię - chcę lato!
    A kawałek - delicje:)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
  2. To ciekawe rzeczy dzieją się w tym Sochaczewie :-) Kiedyś widziałam film o ikonach i ich twórcach, co dziwne, na niektórych ikonach Jezus był ciemnoskóry.
    U nas śniegu też sporo w nocy spadło, ale do pracy szłam po odśnieżonym do czarnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha gdybym nie pracował na odludziu, pewnie też bym doszedł po czarnym.

      Usuń
  3. Ikony... w mojej miejscowości jest artysta, plastyk, rzeźbiarz. Ma swoją galerię i odwiedzają go wycieczki. Niestety jakiś czas temu dostał udaru i nie może już tworzyć. Ja jako mała dziewczynka chodziłam do niego na kółko plastyczne, bo wydawało mi się, że potrafię malować. Nie potrafię ;) ale na jednych zajęciach malowaliśmy na drewnie. Dużo nam opowiadał o ikonach.

    OdpowiedzUsuń
  4. To taka dziedzina sztuki, która całkiem fajnie do mnie przemawia, mimo że to obrazy sakralne... No i wiesz...te postacie świetych...Jak myślę "ikona" to zaraz na myśl mi przychodzi dom mojego dziadka, gdzie wyeksponowana była ikona przedstawiająca Jezusa ( podarek od znajomego zza wschodniej granicy) Dla mojego dziadka stanowiła prawdziwe dzieło sztuki. A teraz wisi w domu moich rodziców i jest ciepłym wspomnieniem po kimś, kogo już nie ma.
    Za oknem w sumie plucha, śnieg topnieje w mgnieniu oka... Oby do wiosny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń