piątek, 20 stycznia 2017

Staruszka sprawniejsza niż służba zdrowia

...i jazda na lodzie figurowa.
Dzisiejszy dzień ogłaszam dniem jazdy figurowej na lodzie. Przy dwóch stopniach na minusie spadł nie wiadomo po co deszcz. Figurę widziałem na razie jedną... 
Małas rano obudził się z gorączką i nie poszedł rzecz jasna do szkoły. Kotoj wziął więc wolne i ruszy z nim do lekarza.
W ogóle jakoś kijowo się zrobiło. Wczoraj jak długa runęła babcia, pomimo chodzika. Upadki Babci zdarzają się od czasu do czasu i jest to coś co jeży mi włos na głowie. Otóż słychać straszny łomot, aż trudno uwierzyć że lekka jak piórko chuda staruszka pada z takim hukiem. Potem lament i ciężko dojść przez dłuższą chwilę czy coś się stało czy nie. Wczoraj miałem poważne obawy, czy nie złamała ręki, bo coś jej ewidentnie sterczało koło łokcia, ale lewą rękę łamała tyle razy i ma tak ją powyginaną, że diabli wiedzą. Na razie jednak nie puchnie więc jeszcze nie panikuję. Generalnie Babka prowadzi późno nocny tryb życia i krąży po domu nie dając nam zasnąć - skrzypi tymi kółkami od chodzika, drzwiami, bo a to siku, a to piciu... a ja już w wyobraźni mam w głowie ten huk padającego ciała. Ale skoro już mowa o tym, to pospuszczam się lepiej trochę na służbę zdrowia.


Ostatni wyjazd do szpitala związany problemami sercowymi skończył się zostawieniem jej samej sobie na poczekalni po badaniach i nie mam wątpliwości - pomimo że pacjent nie może zejść po schodach i potrzebny jest specjalny transport, teraz do złamania nikt się nie ruszy. Trzeba by było iść do lekarza rodzinnego, żeby wystawił zgłoszenie, a potem ubłagać jakiegoś lekarza w szpitalu, żeby zlecił transport do domu. Poprzednio jak się tego domagałem, lekarz spojrzał na mnie wzrokiem bociana, który zobaczył nagle pomarańczową żabę i zaczął się zastawiać, czy wzrok mu szwankuje, czy też jestem faktycznie pomarańczowy. Oświadczył w końcu, że może ostatecznie, ale przewoźnicy mają priorytety z wypadków i zgłoszeń i może to potrwać nawet kilka godzin... Czyli, "If you get inside you can't get out"... Sam ją wtedy przywiozłem i wniosłem z kuzynem na drugie piętro. Bidula była tak przestraszona tym wnoszeniem, że usiłowała trzymać się poręczy, wcale nam nie ułatwiając sprawy.
Druga sprawa dotyczyła kontroli rozrusznika. Po wystawienie zlecenia do szpitala w Warszawie udałem się do lekarza rodzinnego. On oczywiście by bardzo chętnie, ale przepisy mu ponoć nie pozwalają. Takie zlecenie może wystawić tylko szpital w którym są badania. No to dzwonimy na Banacha. Ależ nie, - pan doktor odbija piłeczkę - oni takich zgłoszeń nie wystawiają. A w ogóle to jest jesień, mokro, zimno, i lepiej latem. (babka ma 97 lat za 3 dni, więc facet może założył jakiś optymistyczny wariant?). Generalnie to możemy sobie przecież sami ten rozrusznik zbadać. :D. Wystarczy użyć na falach krótkich radia tranzystorowego, powinno odbierać impulsy.... Jasne, nie ma problemu, mam w domu kilka sztuk. Jestem domyślnym fanem starego sprzętu RTV...
Podobno jedyne co jeszcze działa w takich wypadkach to groźba wezwania telewizji i tak Kotojowi wprost powiedziała pielęgniarka, jak Jej babci nie chciano odwieźć do domu po operacji. "Pani im zagrozi, że z telewizją przyjdzie"... Karetka i "moce przerobowe", faktycznie się znalazły...
I cóż tu ja mogę konkludować. Mógłbym wymienić jeszcze kilkanaście podobnych przypadków olewnictwa, których byłem świadkiem naocznym. Chorowanie jest złe. Trzymajcie się dziadkowie i babcie... Bierzcie przykład z mojej niezniszczalnej Alicji, która startuje do setki :). Może się uda?


***

Na dobry początek dnia znów muzyka. I znów progresja, tym razem wedle zasady "cudze chwalicie, swego nie znacie", zapodam polski zespół "Riverside". Chłopaki w tym roku wystartują z piątym już albumem, a muzyka naprawdę jest na wysokim poziomie. Piosenka poniżej pochodzi z albumu "Second Life Syndrome" z 2005 roku. Podziękowania dla mojego Kotoja, który podrzucił mi kiedyś tą perełkę...







             Żyjemy z dnia na dzień
             Wiążąc koniec z końcem
             Bezwolnie uwikłani
             W błędny rytuał

                                                             Przyzwyczajamy się do wszystkiego
                                                             Do kolejnych upadków
                                                             Czekamy na wyroki opatrzności

Anonimowa ekspozycja
Lekarstwo na samotność
Dotarłem do punktu, z którego nie ma odwrotu
Wiesz, że wielu rzeczy nigdy nie zapomnę
Pomogłaś mi tak bardzo nauczyć się obojętności

20 komentarzy:

  1. Temat chorób i opieki służby zdrowia przejawia się ostatnio na wielu blogach. U mnie również. Możemy sobie ponarzekać i nie mamy innego wyjścia jak dostosować się do rzeczywistości. Okazuje się, że "epidemia grypy szaleje w Polsce. Wszystko przez mróz". Nawet moja pani doktór -internista chora pracuje. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że upadek i wizyta u lekarza może mieć także inne konsekwencje -zarażenie grypą. Tego sama się obawiam, bo ostatnio po lekarzach latam. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam nadzieję że latanie Ci raczej wyjdzie na dobre, zarażenia grypą nie polecam i nie życzę.

      Usuń
  2. Ty o tak poważnych sprawach piszesz,a ja się śmiałam jak głupi do sera.Normalnie mi wstyd!Zdrowia dla Babci i Małasa.Ale gorączka to dobry objaw,więc może poczekaj z tym lekarzem żeby nie złapał czegoś poważniejszego.Ospę miał?

    Dodatek muzyczny idealny:)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo o poważnych sprawach nie można zbyt poważnie. :)

      Ospę miał i jest już po wizycie. Przeziębił się.

      To masz sporo do nadrobienia po tych dodatkach muzycznych, jak nie znałaś tych rzeczy. :)

      Usuń
    2. Riverside znam,dlatego napisałam że idealny dodatek:)U mnie problem jest to,że córka lubi tylko Metallicę i Comę.A Comy słuchać przy niej nie mogę,bo później chodzi i śpiewa - nie wierzę skurwysynom...Także mało czasu na przypomnienie sobie tego czego namiętnie słuchałam.A słuchanie muzyki przez laptopa to zbrodnia:D
      Dobrze,że to tylko przeziębienie.Jeszcze raz - zdrówka:)
      A.

      Usuń
    3. A ile córa ma latek?

      Mój to od małego "tata, włącz Ewy Metal" ...

      Usuń
    4. 5 i chce gitarę elektryczną:) Od razu mogę szukać miejscówy pod mostem;) Moja córka jest "chora" i jak ma dobry dzień to też mówi,żebym włączyła dobrą muzę.Wtedy podpinam lapka do amplitunera i heja:D
      Mech...widziałam fotki jak szalał:)
      A.

      Usuń
    5. Acha... Puść Jej Kata, to przestaniesz się przejmować Comą...:D

      Usuń
    6. Hahahaha :D Mąż by mnie raz dwa eksmitował:D
      A.

      Usuń
    7. Hahahaha mąż by mnie raz dwa eksmitował:D
      A.

      Usuń
  3. Muzyka dobra, ale co z tym "cudze chwalicie, swego nie znacie"? Nie zauważyłem w tym polskości ... nazwa zespołu, nazwa utworu, słowa, aranż - wszystko zapożyczone. Poza tym część wokalna klimatem jest podobna do znanego utworu The Christians "Words", wersja uboższa tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=BdNgcCEFdtI
    A babci Alicji 100 lat, i niech się nie łapie poręczy, moja babcia, 92 lata, lubiła się za klamki chwytać, więc znam ten ból. ;)
    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w znaczeniu że Polacy grają :). Ale masz rację nie grają "po polkiemu".
      Muzy posłucham w domu :)
      Za klamki powiadasz... brzmi jakbyś ja na siłę gdzieś ciągnął. :)

      Usuń
    2. :) ... do toalety na jej prośbę, ale miała Altzheimera.

      Usuń
  4. Jakem zrzęda, choć coraz częściej muszę się witać ze służbą zdrowia, wyjątkowo mało mam powodów do narzekania. W ostatnim ćwierćwieczu, może dwa razy mi się narazili. W młodości częściej bo zabiegi były bardziej bolesne.
    Babcia ma ładny wiek i też szczerze życzę jej stu lat, choć jednocześnie żal mi Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja nie mam powodów do narzekania jak lekarzowi wręczę banknoty.

      Usuń
  5. Bardzo dowcipnie to wszystko opisałeś. Ja chyba mam szczęście do pobytów w szpitalu i ogólnie służby zdrowia, ale słyszało sie niejedno.
    Babci życzę zdrowia, bo to i dla was lepiej będzie. Znam kilka takich pań, którym blisko do setki i dobrze się mają...choć bez pomocy ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo współczuję starym ludziom.
    Jak mają jeszcze dobre dzieci i wnuki to pół biedy, ale często pozostają sami i niedołężni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknego wieku doczekała się Twoja babcia. W dniu jej święta życzę dużo, dużo zdrowia. Żeby jak najmniej było tych wizyt u specjalistów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27 styczeń. Jeszcze kilka dni. :)

      Usuń
    2. Moja mama też obchodzi urodziny 27 stycznia :)

      Usuń