sobota, 25 lutego 2017

Boooli!

Ostatnio coś nam się nie wiedzie. Jak nie urok, to przemarsz wojska. Wczoraj za to... siedzimy sobie w najlepsze, oglądamy film. Kotoj mnie prosi o nalanie herbaty. Podrywam się lekko z fotela i... wydaję z siebie skowyt bólu. Plecy, lędźwiowa część kręgosłupa. Żona - mała panika, bo przecież zanim z siebie słowo wydusiłem nie było wiadomo o co chodzi. Korzonki... znam ten ból, ale kuźwa nigdy tak znienacka. Położyłem się na chwilę na kanapie, przynajmniej doszedłem jako tako do siebie. Nie na długo. Rozesłaliśmy łóżko, położyłem się. Noc zapadła, ale mowy o spaniu nie ma. Zamiast przekręcać się łóżku, turlam się, ściągając prześcieradło. No i w pewnym momencie musiał pojawić się ten problem... z powstaniem i wyjściem w miejsce ustronne... O wstaniu klasycznym, wyciepując nogi poza krawędź łoża, przeniesienia nań środka ciężkości i powstaniu nie ma mowy. medytuję chwilę jak inaczej. Metodą na gąsienicę - odwracam się na brzuch, unoszę powolnymi ruchami odwłok ku górze odpychając się rękami... auć, dało radę do pewnego momentu, który pewnie jakoś się nawet nazywa w jodze, ale dalej ani rusz. Czoło mokre od potu, próbuję kolejnego manewru. Uznałem, że może się powieść sposób na alpinistę. Wspinam się po zagłówku łóżka, na kolana i w końcu staję na nogach, od razu sztywniejąc jakbym tyczkę połknął. Wyprostowany jak struna wykonałem kilka kroków na zdrętwiałych nogach... Udało się...  Wracając jeszcze zapodałem sobie painkillera. Trochę zmulił ból pleców...

Przyznam się, że nad ranem rozpatrywaliśmy opcję okładu z koty. Nasza kota domowa uwielbia się na nas pokładać, choć nie wiem czy akurat fakt, że zależałoby nam na tym, żeby akurat uwaliła mi się na plecy nie wywołałby jej sprzeciwu. I co, przywiązać ją? Wyzysk zwierzęcia przez człowieka. Musieliśmy odpuścić.



Ale dziękuję Kotojce. Opiekowała się mną w ciężkich chwilach bardziej niż małżonki z reklamy leków na katar...

10 komentarzy:

  1. Aż mnie zabolało! Zaliczyłam podobne przyjemności kilka razy i bez kręgarza sie nie obeszło...ale gdy chwyciło mnie w pracy, musiałam wezwać pogotowie, potem zastrzyki i długie leczenie, masakra :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurde... wracaj do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Poważna sprawa. Mnie czasem kolano boli, ale tu przynajmniej wiadomo czemu. To chyba lekarza nie ominiesz w takiej sytuacji. I mam nadzieję, że lepiej choć trochę już.

    Wiosna chyba się powoli zbliża moim zdaniem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno zapalenie korzonków bywa z powodu infekcji, której objawy to: bóle mięśni, stawów, głowy, gardła, a także katar i gorączka. Jeśli mnie pamięć nie myli, niedawno przechodziłeś przeziębienie. Z doświadczenia wiem, że zapalenie korzonków [niestety] jest nawracające, taką karę miewa mój małżonek.Zwykle bez zastrzyków domięśniowych się nie przechodzi. Można [zanim udasz się do lekarza po receptę na zastrzyki] zastosować leki przeciwbólowe. Mojemu mężowi [ i nie tylko mężowi] przynosiły ulgę rozgrzewające plastry. Pamiętam jak dawniej woziłam sąsiadkowi rodziców całe opakowania tych plastrów. Życzę Ci prędkiego powrotu do zdrowia. A żony tak już mają przy chorych mężach, że wolałby już same cierpieć, bo zacisną zęby i jakoś przetrwają dolegliwości [ot, choćby ból porodowy] niż patrzeć jak to "szczęście" się męczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. a to zdjęcie jest super ! :)

      Usuń
  5. No to chyba jakas plaga...bo Mój Mąż też parę dni temu zawył z bólu i chodził jakiś czas jak połamany...masakra jakaś

    OdpowiedzUsuń
  6. ..ojj to się narobiło, współczuję Ci Radku bardzo.. jakaś plaga wirusów szaleje,
    a teraz choróbska są wyjątkowo paskudne..

    - zdrowiej szybciutko! pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja - niestety - zaliczam zapalenie korzonków dwa razy w roku. Ale mnie dopadają korzonki szyjne i jest to z jednej strony lepsze, bo można chodzić a z drugiej gorsze, bo nie można głową poruszać. I czuję się wtedy jak mumia.
    Zdrowiej szybko.
    Zapraszam do siebie na obejrzenie pięknego tańca...

    OdpowiedzUsuń
  8. Może życzenia należy kościom dinozaurów złożyć? Pytanie tylko czy dotrą do nieistniejącego wśród żywych adresata. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. koty są doskonałe na te sprawy ..Moje same się uwalają na mnie jak coś boli.Jakoś tak instynktownie wiedzą ..Tylko czy 11 kg leżące na tobie bardziej pomaga ciepłem czy ciężar powala ;trudno dociec :)ściskam zdrowotnie

    OdpowiedzUsuń