poniedziałek, 20 marca 2017

W poszukiwaniu dziury w całym

Trzeszczy złowrogo życia wrzeciono
gdy wątek wywlekam zeń razem z osnową
Ale co robić, o czym pisać?
"carpe diem" chcę wędką chwytać
A tu dół przepastny na mnie się rzuca
I głupia mowa zawiesza się u ucha

I meble bym poskręcał
i nad talerzem z zupą poznęcał
A może poszedłbym do lasu
Z dala od hałasu,
choć inaczej to rymowali
Ci co kiedyś ze mną dorastali.
Ale jakieś niezdecydowanie
Męczy mnie niesłychanie
Nie chciane i precz przeganiane
Przez precza w kółko zwracane.

Z buta ją, (ospałość butną)
i jeszcze do tego szpicrutą,
- z sadyzmem i na ostro
Uporać się trza z przypadłością!

Co? Z batem na stan duchowy?
Co też mi przychodzi do tej głowy...
Z godnością i spokojem
Uraczyć się trzeba uciech napojem...
... Bez skojarzeń proszę państwa
Nie mam na myśli pijaństwa
Tylko spijanie szczęścia z codzienności...
Oto prosty klucz jest do radości...

3 komentarze:

  1. Piękne podsumowanie, a czy dawniej rymowali inaczej, być może, ale czy lepiej? A co do pijaństwa, czasami bez kielicha rzeczywistość jest nie do zniesienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. spijanie szczęścia z codzienności - podoba mi się, nie da się inaczej

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre! czy mogę się pod tym także podpisać? tego "szczęścia z codzienności" i...dzietności życzę szczerze; gdyż w dużej mierze
    mnie samej daje to radość, a reszta to...marność nad marnościami;
    z serdecznościami tu przybywam w pierwszym dniu wiosny [kalendarzowej], aby Ci tą codzienność nieco ubogacić.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń