piątek, 12 maja 2017

Ateizm jako filozofia

Ponieważ poprzednia notka wywołała pewien sprzeciw mojego częstego blogowego adwersarza, a częściowo uznaję jego argumenty kontynuuję notkę. 
Przy swoim twierdzeniu że współczesne zjawisko ateizmu zaczyna przypominać pewną religię, obstaję nadal, ale były przecież nurty filozoficzne, w których koncepcja ateistyczna była tylko efektem ubocznym. Warto o nich wspomnieć.
Z początku filozofowie i uczeni podchodzili do religii, nie zajmując stanowiska krytycznego, ba wierzyli nawet że są w stanie wyjaśnić "boże mechanizmy", rządzące światem lepiej niż ojcowie kościoła. XVIII wieczna koncepcja świata jako absolutu wcale nie zachwiała tym przekonaniem, choć wtedy narodziły się teorie zupełnie oderwane od nauk kościoła. Choćby teoria heliocentryczna. O zjawisku "szafowania określeniem ateizmu" w stosunku do tych teorii pisze Hegel:

"Nie należy jednak lekką ręką szafować określeniami ateizmu,  jest to bowiem coś bardzo pospolitego, że jednostce, która w swoich wyobrażeniach na temat Boga odbiega od tych, które mają inni, zarzuca się brak religii, czyli jakby ateizm. Tu jednak zachodzi ten właśnie przypadek, że jest to filozofia, która doszła do ateizmu, a to, co miałoby być ostatecznym, aktywnym, działającym czynnikiem, określiła jako materię, naturę itd."

Kolejnym krokiem, całkowicie naturalnym było więc oddzielenie nauki od wiary. Galileusz twierdził (o Koperniku i jego nauce):
"nigdy nie zajmuje się rzeczami przynależącymi do religii lub do wiary, a zatrzymuje się na wnioskach przyjmowanych na podstawie astronomicznych i geometrycznych dowodów, opartych na wcześniejszych rozumnych doświadczeniach i bardzo wnikliwych obserwacjach"

Oczywiście, zanim doszło do otwartego zanegowania istnienia Boga narodził się sceptycyzm. Warto tu wymienić nazwisko Thomasa Hobbesa, który negował nadnaturalność zjawisk występujących w naturze, co jednak stawiało go na razie w szeregach deistów.

Za pierwszego zadeklarowanego ateistę można chyba uznać Jeana Mesliera, który był... księdzem. Ze swoim antyklerykalizmem ujawnił się dopiero po śmierci zostawiając po sobie tzw. "Testament" zawierający krytykę chrześcijaństwa jako źródło nierówności społecznych, oraz podważał wiarygodność dogmatów biblijnych. Biorąc pod uwagę lata w jakich żył, można powiedzieć że "pojechał po bandzie"

"W jakiejż pogardzie miałem mój kapłański urząd, a szczególnie tę zabobonną mszę, to śmieszne udzielanie sakramentów, zwłaszcza gdy musiałem wykonywać to wszystko z namaszczeniem, które pociągało waszą pobożność i waszą dobrą wiarę! Ileż wyrzutów sumienia wywoływała we mnie wasza łatwowierność! Tysiące razy byłem o krok od publicznego wybuchu, tysiące razy chciałem otworzyć wam oczy, lecz obawa większa od moich sił powstrzymywała mnie nagle i zmusiła do milczenia aż do śmierci." 

Dzisiaj określilibyśmy go mianem liberała, głosił mianowicie, że wszyscy ludzie są równi i każdy ma prawo korzystać z owoców swojej pracy. 

Prawdziwa eksplozja ateizmu nastąpiła w wieku XIX. Można przywoływać w nieskończoność wypowiedzi filozofów i uczonych...

"Religia jest tylko fantastycznym odzwierciedleniem w głowach ludzkich tych zewnętrznych sił, które rządzą codziennym bytem ludzi, odzwierciedleniem w którym siły ziemskie przybierają postać sił nadprzyrodzonych..." (Engels)

"Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu”." (Marks)

Na koniec mała ciekawostka, tak tylko pośrednio związana z tematem. Za ateistę uważany jest Karol Darwin, który miał swoją teorią ewolucji wbić gwóźdź do trumny dla poglądów religijnych (kreacjonizmu).
Jego niewiara jednak wcale nie wynikła z opracowanej przez niego teorii. Była wynikiem tragedii osobistej (straty córki). Jego słowa, są dla zwolenników ateizmu Darwina niezbitym dowodem, natomiast moim zdaniem wynika z nich tylko odrzucenie chrześcijaństwa i brak wiary w bożą miłość:

"W ten sposób niewiara ogarnęła mnie w bardzo wolnym tempie, ale w końcu stała się całkowita. Tempo to było tak wolne, że nie czułem żadnego strapienia i nigdy odtąd nie wątpiłem ani przez sekundę, że mój wniosek był poprawny. Trudno mi sobie rzeczywiście wyobrazić, jak ktokolwiek mógłby chcieć, by chrześcijaństwo było prawdziwe; bo jeśli tak, to zwykły język tekstu wydaje się pokazywać, iż ludzie, którzy nie wierzą - a do tych zaliczałbym mojego Ojca, Brata i prawie wszystkich moich najlepszych przyjaciół, będą przez wieki karani. A to jest przeklęta doktryna."

W swoim dziele natomiast pisze:

"Wniosły zaiste jest to pogląd, że Stwórca natchnął życiem kilka form lub jedną tylko i że gdy planeta nasza podlegając ścisłym prawom ciążenia dokonywała swych obrotów, z tak prostego początku zdołał się rozwinąć i wciąż się jeszcze rozwija nieskończony szereg form najpiękniejszych i najbardziej godnych podziwu"

Z tego prostego przykładu wynika, że często ateistyczne poglądy do różnych filozofii są przyszywane na siłę. Ja sam nie podjąłbym się z wiedzą o tych dwóch tekstach twórcy teorii ewolucji stwierdzenia, że ponad wszelką wątpliwość nie wierzył w Boga.

16 komentarzy:

  1. Co zaś do kwestii "wiary" w temacie to my współcześni też możemy tylko wierzyć,że jakieś postacie historyczne,Horacy, Juliusz Cezar jak np.Leonardo da Vinci, itd ,itd. Da Vinci był genialnym jeszcze takiego po nim nie było artystą wierzymy z przekazów historycznych lecz nikt z nas go nie widział jak malował i tworzył dzieła. Dlaczego mam wierzyć przekazom historycznym i to,że Mone Lizę malował Leonardo. Tak jak dlaczego mam nie wierzyć w przekaz,że Jezus nie był Bogiem jak jest przekazane przez świadków,że jest Bogiem. Apostołowie i ich następcy musieli by być idiotami ewenement w skali świata ,żeby dać się zabić za coś czego nie ma i nie istnieje i zostało wymyślone. Niektórzy ateiści twierdzą na przykład, że relacje ewangeliczne zostały zmyślone, sfałszowane, lub zniekształcone. Jednak czy istnieją na to jakieś dowody? Oczywiście, że nie. Zarzut ten opiera się zatem tylko na wierze. Również sprowadza się to do tego,że ateista nie ma żadnej gwarancji na to, że jego osądy o świecie są wiarygodne. Tyczy się to również ateizmu samego w sobie. Tym samym ateizm jest światopoglądem samo wywrotnym i niewiarygodnym.. Ateistyczna koncepcja przypadkowego powstania życia nie jest zatem bardziej potwierdzona niż koncepcja teistyczna. Obie opierają się na wierze w niesprawdzalną empirycznie koncepcję. Desperackie próby uciekania przez ateistów w tym miejscu do stwierdzeń, że ich wiara jest w jakiś sposób „lepsza” od teistycznej, oparte są co najwyżej na niczym innym jak tylko na czystym subiektywizmie.Ateizm jako światopogląd nie może bowiem swej niewiary w Boga uzasadnić jedynie na mocy braku swego przekonania co do argumentów teistycznych. Byłby to błąd logiczny relativist fallacy (Relatywizm lub subiektywizm jest błędną logiką , która pojawia się, gdy stwierdza się, że niektóre fakty mogą być prawdziwe dla niektórych osób, ale nie są prawdziwe dla innych). Aby zanegować przesłanki teistyczne ateiści muszą odwołać się zatem do wiary sui generis (to określenie rzeczy lub zdarzenia jedynego w swoim rodzaju). Czy może być wiara bez rozumu? Wiara nie może być pozbawiona rozumu, bo nie opiera się ona na subiektywnych wizjach, przeczuciach czy intuicjach. Wiara bez rozumu jest wiarą emocji i uczuć, dla których poszukuje zaspokojenia. Wiara chrześcijańska jest odpowiedzią rozumnego człowieka na Boże Objawienie. Wierzymy w Boga, który jest Bogiem wszystkich i wszystkiego. Bogiem, który jest ostateczną prawdą, sensem, Źródłem wszystkiego, co jest. Wierzymy Bogu, który objawiał nam Siebie w dziejach Izraela Stary Testament i w ziemskim życiu Jezusa Chrystusa Nowy Testament. Zresztą ateiści podważający Boga nie wchodzą w szczegóły tak jak były ateista Josh McDowell zaproszony swego czasu do Polski przez episkopat na wykłady biblijne (był i u mnie tzn. w Zabrzu) napisał sporo książek,które czytałem.Jego cel jako ateisty było pokazać światu jacy chrześcijanie to głupcy wierzący w jakiegoś tam Żyda Jezusa założyciela wiary. Jak zaczął grzebać w szczegółach chrześcijaństwa Biblii i osoby Jezusa składać zdarzenia w pewną logikę uruchomiając rozum konsultując to z ludźmi nauki wszystkich dziedzin z USA to ku jego zaskoczeniu musiał się poddać.Dziś jest wierzącym chrześcijaninem udowodniając w swoich książkach prawdziwość objawień Bożym w Biblii. To na tyle bo mam w zwyczaju za bardzo się rozpisywać i myślę,że nie będzie miał tego za złe Rademenes. Pozdrawiam


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mirku, tak to już jest z Jezusem, że jak kogoś dotknie, to nie ma rady, idziesz za nim jak w dym... McDowell doświadczył takiego własnie spotkania, nie zdając sobie z tego sprawy... Wtedy zaczynasz grzebać, szukać, dociekać, rozczytywać się w Słowie Bożym to jest jak epidemia, jak rewolucja w dotychczasowym życiu...
      Zdeklarowany ateista musiał zweryfikować swoje przekonania ... Cudowna metamorfoza (heh... wiem coś o tym, bo sam przeżyłam taka właśnie rewolucję) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Może Cię zaskoczę, ale tu we wszystkim się zgadzam, nawet z Twoim poglądem, co do Darwina. Odszedł od wiary nie z powodu swojej teorii a z przyczyny osobistej tragedii. Wbrew pozorom, jego teoria nie obala istnienia Boga, ona prowadzi do wniosku, że Bóg w ewolucji życia był zbyteczny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem ani filozofem ani teologiem, dlatego trudno jest mi polemizować
    i udowadniać, bo czyż wiara może podlegać dyskusji? albo wierzę albo nie wierzę- według mnie, to cała filozofia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Radku, tym razem nie całkiem w temacie. Ostatnio wiele dyskutowaliśmy o tym, że ateizm leży u podstaw między innymi komunizmu w Rosji. Nieoczekiwanie dla mnie samego przyszło wsparcie mojej opinii z najmniej spodziewanej strony, bo z ust abp. Mieczysława Mokrzyckiego. Pozwolę sobie na cytat: „Matka Boża [fatimska – dopisek mój] powiedziała, że komunizm to jest kara Boża za niewierność Bogu, za niewierność Bogu, za niezachowywanie przykazań Bożych”. Niech mi jeszcze ktoś raz powie, że komunizm wymyślili ateiści... :D

    http://wpolityce.pl/kosciol/339568-w-100-lecie-objawien-w-fatimie-modlmy-sie-w-szczegolny-sposob-o-nawrocenie-rosji-apeluje-abp-mieczyslaw-mokrzycki

    OdpowiedzUsuń
  5. Asmodeusz pozwolę sobie odpowiedzieć na zarzut,że komunizm to kara Boża za niewierność Bogu. Czy to znaczy,że Bóg wymyślił komunizm i zesłał na jakiś naród??? a cóż to za sposób rozumowania?? Ateiści odrzucając Boże przesłanie i wszystko to co jest związane z tym przesłaniem mają inną filozofię na świat. Dlatego zrodził się w ich głowach miedzy innymi komunizm i inny odmienny pogląd odrzucając Boga. Taka jest wolna wola człowieka ma takie prawo. Skoro sobie sam tworzy takie prawa bez Boga to prędzej czy później znajdzie się nad przepaścią i do niej wpadnie. Kara Boża za niewierność Bogu nie musi oznaczać,że to Bóg ją sprowadza lecz człowiek ją sprowadza odrzucając Boga,a zamienia na swojego boga tak jak on to widzi i pasuje i budując w ten sposób swój świat stając się stopnowo sam bogiem dla kogoś tak jak Stalin ,Hitler czy dziś przywódca komunistycznej Korei. Przywódcy Korei odrzucili Boga jako ateiści to mają komunizm ich wola taką wybrali filozofię na życie.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam, wyluzuj. Interpretacja słów abp. Mokrzyckiego jaka jest – każdy widzi. To nie są moje słowa, a z nich jednoznacznie wynika, że to Bóg zesłał na ludzkość komunizm. Sam ateizm, niewiara, nawet grzeszność wierzących ludzi nie tworzy jeszcze komunizmu. Mógłbym użyć cytatu z wielbionej przez Ciebie Księgi: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” [Rodz. 1,31] lub z ewangelii św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” [J 1, 1-3], i tu zwracam uwagę na ostatni fragment – bez Niego nic się nie stało – dodam od siebie: nic się stać nie mogło. Innymi słowy, ateizm a nawet komunizm musiał powstać z Jego woli – taki wniosek można wysnuć z świętych Ksiąg.

      Zanim jednak odsądzisz mnie od czci i wiary (sam się już odsądziłem), wiedz, że ja osobiście tak nie uważam. Wszystkiemu jest winien ewidentnie człowiek, rzecz w tym, że również tylko jemu, człowiekowi, można przypisać wszystko to, co jest dobre (w tym prawo).

      Usuń
  6. Ja nie wierzę, że na świecie jest chociaż jedna osoba, która nie wierzy (ale tak naprawdę nie wierzy!) w Boga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, czasami do mnie zaglądasz ;)

      Usuń
    2. To da się wyjaśnić. Jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę!

      Usuń
    3. boja, nie wierzysz po prostu w ateistów. :D

      Usuń
    4. Typowy błąd logiczny. Żaden wyjątek nie potwierdza reguły. Wyjątek jest tylko odstępstwem od reguły. Ale takich jak ja w tym kraju jest już około trzech, czterech procent ;)

      Usuń
    5. To chyba źle... Jak tak dalej pójdzie, odstępstwo od reguły stanie się regułą i trzeba będzie uwierzyć w ateistów... Może to jakaś kolejna tajemnica fatimska jest?

      Usuń
    6. Kto wie, podobno jest jakaś jeszcze jedna, czwarta tajemnica fatimska, pilnie strzeżona przed pospólstwem. ;)

      Usuń
    7. przyznam, że niedobrze mi się robi, gdy widzę, jak ci wszyscy /no, może nie wszyscy, ale spora większość/ "ateistyczni racjonaliści" są ograniczeni swoim chrystianocentryzmem...
      cały czas to międlenie o wierze i niewierze w boga, bez chwili refleksji, o którym bogu jest mowa, bo dominuje ukryte założenie, że chodzi o tego w rozumieniu chrześcijańskim, a przynajmniej w rozumieniu abrahamicznym, ze wszystkimi przymiotami, które te religie /abrahamiczne/ temu bytowi nadają... ci "niewierzący" są czasem ciężej uwarunkowani od "wierzących"...

      Usuń