środa, 24 maja 2017

Nasza niedzielna trasa

Wyjeżdżamy rano, raniutko o 6:00, jak "cielaki liżą po plecach"*, czyli jest jeszcze chłodno. Później, ciągu dnia i tak wiał wiatr, gdzieniegdzie jak mieliśmy go w twarz na odsłoniętym terytorium było aż ciężko jechać i nadal nie było zbyt ciepło.
Początek trasy dobrze znany - Orłów, Gradów, Kurdwanów - potem zaczynają się trasy dla nas na ogół nowe,  Wikicinek, Kościelna Góra, odwiedzana już wcześniej Czerwona Niwa i główny cel naszej wycieczki - Guzów.


Święty Franciszek Antonii, gdzieś na trasie Gardów - Kurdwanów.
Przed wjazdem do Guzowa, pierwsza z bardzo charakterystycznych kapliczek, które będziemy co chwila spotkać w okolicy - dzieło jednego artysty bez wątpienia. Mój kolega sugeruje, że autorką rzeźb może być rzeźbiarka Małgorzata Kosińska, ale pewności nie mamy.



Na przeciwko zastanawiający betonowy sześciobok, który kojarzymy z jakimś stanowiskiem... hmm moździerza? Potem sami się ubawiliśmy z tego "moździerza", jak się okazało, że jest to postument pod jakąś figurę religijną, którą ukradziono. Przy wyjeździe z Guzowa zobaczymy taki drugi, również ogołocony z zapewne żeliwnej figury, na którym postawiono widoczny poniżej przepięknie wyrzeźbiony krzyż.




Z Guzowa wyjeżdżamy w stronę Woli Miedniewskiej, zjeżdżając z asfaltowej drogi przebijamy las, który wyróżnia się sporą ilością ambon. Zwierzyna musi być bo przy drodze, w odległości około 50 metrów od nas zauważamy sarnę. Zwierzę przygląda się nam czujnie, ale nie ucieka. Przeklinam swój marniutki aparacik, bo normalnie zrobiłbym fajne zdjęcie. Wyjeżdżamy na miejscowość Babskie Budy, skręt w prawo i będziemy jechać na Humin. Zauważyłem, że taką trasą po raz pierwszy zaliczamy trzy powiaty - sochaczewski, żyrardowski i skierniewicki. W Huminie przy trasie cmentarz z pierwszej wojny, bardzo ciekawa konstrukcja kamienna, tzw bastion. Wchodzi się do niego po kamiennych schodkach. 
Za cmentarzem skręcamy w prawo, gdzie rozciągają się Dobra Ziemskie - Humin. Tu, przy okazji fotografowania przydomowej kapliczki wywiązuje się rozmowa z dwoma paniami, mamą i córką, dzięki, której poznaję jej historię. Sprawdzając na mapie drogę, znów decydujemy się na ryzykowny skrót "szutrami", obok powstającej żwirowni, kierując się na Borzymówkę. Tą miejscowość już znamy, w zeszłym roku odbywały się tu prace archeologiczne, cały teren to jeden wielki relikt po I Wojnie. Jadąc cały czas prosto, mamy po bokach miejscowości takie jak Julianów, Mizerka, Wojenna, Okopy, Juliuszówek, Reduta - większość kojarzy się militarnie. Robimy w końcu zamkniętą pętlę, trafiając ponownie do Gradowa.



Niektóre widoki dają do myślenia, ze względu na pewną, jakby to ująć dekadencję. Jak choćby połówka domu w Dobrach Ziemskich Humin i ten zaimprowizowany przystanek. Gdy zatrzymałem się by sfotografować te przedziwne artefakty rodem z zabitej dechami przeszłości, czułem wzrok jakiegoś autochtona, który wynurzył się z pobliskiego domu i długo jeszcze odprowadzał nas wzrokiem...

Niektórzy pewno czują pewien niedosyt, bo wspomniałem o pałacu w Guzowie i cmentarzu w Huminie i nic nie pokazałem. Będzie o tym w następnych częściach, na razie skończę, by nie zamęczyć czytelników zbyt wieloma szczegółami na raz. Poniżej nasza trasa.


* Prawa autorskie do tego określenia ma kolega Rafał.

Niektórych być może bulwersuje sprawa Opola. Kilka słów na ten temat napisałem tutaj

3 komentarze:

  1. A jakim tempie jechaliście ?
    Najbardziej lubię spacerowe, bo jak sami panowie jadą to gnają jak na wyścigach :-)))
    Te ostatnie 2 zdjęcia i zabytki na nich , to bardzo ciekawe, bo coraz rzadziej spotykane, u nas chyba już nie ma, tak wioski wysprzątali :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeździmy powoli, żeby podziwiać krajobrazy :)

      Usuń
  2. Ten kawał betonu mógł was zmylić, w naszym parku też podobne są, ale tam były działa, nawet tablica info jest. W czasie takich wędrówek malownicze są także nazwy kolejnych miejscowości, z niektórych po kolei można opowieści snuć i różne domysły.
    Ileż tych różnych świątków i kapliczek przy drogach, nawet w szczerym polu...

    OdpowiedzUsuń