sobota, 3 czerwca 2017

Pałac w Guzowie

W zasadzie ciężko jest napisać cokolwiek nowego o pałacu Sobańskich, czego nie ma na stronach internetowych. Np. na wiele informacji jest na oficjalnej stronie pałacu
Po latach popadania w ruinę wrócił do rodziny, która planuje zrobić z niego luksusowy hotel, od kilku już lata odbywa się przywracanie budynku do stanu dawnej świetności. 
Kilkanaście lat temu, Guzów kojarzyłem z przykrym zapachem i czworakami przy trasie Żyrardowskiej, w których tak jak 100 i więcej lat temu mieszkają ludzie. Ten przygnębiający dekadencki klimat pozostał tam do dziś, czworaki stoją jak stały i sprawiają porażające wrażenie, z nisko osadzonymi okienkami stromymi schodkami na poddasze, znajdującymi się niemal od razu przy wejściu w sień. Źródłem smrodku, który zwiastował zbliżanie się autobusu PKS do Guzowa była cukrownia (założona w XIX w przez Łubieńskich), po której nic już prawie nie zostało, poza tym działał tu zakłada przetwórstwa owocowego i chlewnie, w obydwu tych miejscach miałem kiedyś praktyki. Przy odrobinie czasu, łaziliśmy z kolegami po zarośniętym ogrodzie, sam pałac sprawiał przykre wrażenie, tylko postawiona przy nim kaplica zaadoptowana na lokalny kościół była odnowiona i ładna. Dzisiaj również odróżnia się od remontowanego jeszcze pałacu.
Do pałacu dojeżdżamy ulicą Ogińskiego, gdyż słynny ze skomponowania poloneza "Pożegnania z Ojczyzną" Michał Kleofas Ogiński tu się właśnie urodził. Doceniony jest także pomnikiem, który postawiono za pałacem. Michał Łojek wszakże uważa że był... carskim agentem i pewnie część historyków nie uważałaby go za godnego pomnika. Ot, taka nasza polska przypadłość, od której się widać nie możemy uwolnić. 
Podczas Drugiej Wojny Niemcy wyrzucili z pałacu mieszkańców, robiąc ogromną fetę z okazji zwycięstwa, legenda głosi, że z udziałem samego Hitlera. Zdewastowali go i pokradli zastawę, nawet podobno załatwiali się do szuflad zabytkowych mebli, co jednak do nich niepodobne i wygląda mi raczej na jakiś złośliwy wybryk pijanego żołdaka, a nie normę tak w wypadku gościny Sowietów. Sam Adolf zdegustowany zachowaniem swojego wojska wysłał do Sobańskich list z przeprosinami. Choć Niemcy nie usunęli lokatorów na czas okupacji, zrobiono to rzecz jasna po wojnie, dokonując kolejnego dzieła dewastacji i dokładniejszego jeszcze ogołocenia pałacu z dóbr. Potem urządzono w nim biura i mieszkania dla pracowników cukrowni. Już wtedy zaczął poważnie zapadać na zdrowiu, a stan pogorszył się znacznie po upadku cukrowni.
Pałac nawet w takim stanie jak teraz zachwyca, przywodząc na myśl podobne budowle we Francji. Zwłaszcza jego zwieńczenie jest wyjątkowo finezyjne. Lśnią wymienione już blaszane dachy, zdobne w fantazyjne mansardy i małe attyki. Pyszni się wejście w formie portyku. Aż żałuję swojego ograniczenia w znajomości terminów architektonicznych, które nie pozwala mi wszystkiego należycie opisać.
Żeby nie atakować wszystkim na raz, planuję jeszcze dwa rzuty okiem na przyległą kaplicę, oraz spacer po samym Guzowie.


Wzmiankowana kaplica sprawia wrażenie niewielkiej, ale z powodzeniem uchodzi za mały kościółek.



Piękna kordegarda przy bramie wjazdowej do parku.

Herb Junosza

Herb... no nie wiem...

I wszystko w temacie



2 komentarze:

  1. Super, że napisałeś o tym pałacu. Jak może pamiętasz wspominałam kiedyś o nim... że tam sam Hitler straszy. Ale nigdy w samym pałacu nie byłam... więc dziękuję za ten tekst.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, robi wrażenie. Cieszy, że ktoś wreszcie o niego zadbał, a martwi, ze pewnie będzie zamknięty dla zwiedzania, skoro hotel ma być, ale taki los remontowanych zabytków. kapliczka przepiękna i widać zadbana, lepszy los jej był pisany.Czekam na dalsze ciekawostki...

    OdpowiedzUsuń