środa, 5 lipca 2017

Kościół św Trójcy na Zamku w Lublinie

Przed wejściem do zamku należałoby coś o nim napisać.  Istotniejsze jest chyba to, że przez 100 lat, począwszy od początku XIX wieku zamek robił za więzienie. Wtedy zresztą większość go powstała, bo z najstarszych jego części cudem chyba ocalała opisywana dalej kaplica i donżon, czyli baszta. Głupio się przyznać, ale nie weszliśmy na nią, pomimo wykupienia biletu, bo jak już raz wyleźliśmy z zamku, nie było czasu do niego wrócić. Byliśmy za to w kaplicy.

Tyle z zamku zostało w 1810 roku. (źródło: wikipedia, rys. L. Urmowski)

Powiem szczerze, po wejściu do środka wydaje się wielkie "łał". Oczywiście zależy co kto lubi, ale freski powalają, z tego co czytam są unikatem na skalę Europejską, będąc połączeniem sztuki bizantyjskiej i zachodnioeuropejskiego gotyku. Przetrwały być może dlatego, że w czasach, kiedy zamek służył za kazamaty, kaplicę zamkową otynkowano. Te malowidła na powrót odkryte pod koniec XIX w., dla oczu przywracano niemal 100 lat i udostępniono stosunkowo niedawno. Zresztą najlepiej będzie jak oddam na chwilę głos Józefowi Czechowiczowi, który też zachwycał się tym miejscem:

"Kościół św. Trójcy to jeden z najpiękniejszych w Polsce zabytków. Zbudowany z niezwykłym umiarem, pokryty bardzo pięknemi freskami, które, niestety w dużej części zniszczyło barbarzyństwo rosyjskich władz zaborczych, stanowi skarb Lublina. Wnętrze oświetlają okna z piękną polichromją we wnękach. Sklepienia gotyckie, wsparte na jednym słupie, również pokryto freskami. Żebra sklepień mienią się barwami starożytnych ornamentów. Polichromja kościoła jest dziełem Andrzeja, jednego z ruskich malarzy Władysława Jagiełły i pochodzi z r. 1415. Freski zasmarowane przez Rosjan wapnem, restaurowali art. malarze pp. Trojanowski i Świeży."
Dodam tylko, że oprócz mistrza Andrzeja feski tworzyło jeszcze dwóch artystów, każdy dysponujący indywidualnym stylem i warsztatem - środkowe części tworzył „Kurył” – Cyryl, a najniższe partie Juszko.

No cóż, może będę teraz nudny, ale z egoistycznych pobudek pokażę Wam kilka tych fresków...
Wchodzimy wejściem od południa. Żeby się zorientować w malowidłach skopiowałem ten oto plan kaplicy, choć pewnie gdzieś w necie można to znaleźć w dużo lepszej wizualizacji. Zrezygnowałem z robienia zdjęć aparatem na rzecz telefonu, w obawie że nie wyjdą co chyba było błędem, bo powinienem robić jednym i drugim


A więc wchodzimy do nawy głównej, na prawo mamy prezbiterium. Po lewej nr 75 - Modlitwa fundatora (czyli Jagiełły). Ten okrągły element przypominający beczkę to wieżyczka kryjąca schody prowadzące na chór. Nie robiłem zdjęcia, bo szereg okien nad chórem oświetlać miało pomieszczenie i zdjęcia robione w ich kierunku pokazują niewiele.

nr 75

 Ale najbardziej się rzuca w oczy ta kolorowa kolumna. Patrząc na nią, człowiek automatycznie jedzie wzrokiem do góry, na sklepienie, gdzie fruwają rozmaite cherubiny, serafiny...



Obracając się do tyłu, oglądamy ścianę południową, Są to freski 54 - Melchizedech, 55 - Izajasz, 56 - Nawiedzenie św. Elzbiety, 59 - Eliasz na Pustyni, 60 - Uzdrowienie człowieka z uschnięta ręką, 63 - Śmierć ubogiego Łazarza, 64 Komunia i pogrzeb Marii Egipcjanki. Na zdjęciu poniżej w detalu fresk 65 - Rzeź niewiniątek.


Ściana południowa - freski freski 54, 55, 56, 59, 60, 63, 64

nr 65
 Nadal ściana południowa, numery 48 - Zwiastowanie, 52, Gościnność Abrahama 53. Św Paweł i trzej Ojcowie Kościoła Wschodniego. Co ciekawe zwiastowanie ma swoje "dokończenie", czyli postać Gabriela po przeciwnej stronie tego... hmm portalu (to się pewnie inaczej nazywa, chodzi mi o wejście) do prezbiterium.



Zatem przeskoczmy tędy na ścianę wschodnią. Jest Gabryś! Nr 48, 50 - Zstąpienie Chrystusa do Piekieł, oraz 51 - Deesis (Wstawiennictwo Matki Boskiej i św. Jana). Owo Deesis (gr. modlitwa, prośba) polega na trzyczęściowym przedstawieniu świętych, gdzie centralną postacią jest Chrystus wysłuchujący próśb - Jana i Marii. Oczywiście taka trójdzielność obrazu charakterystyczna jest dla ikon, więc znów motyw wschodni.




Dalej ściana Wschodnia - freski 41 - Chrzest Jezusa  i 45 Wjazd do Jerozolimy. Poniżej było coś, co się niestety nie zachowało. Takich białych plam jest niestety kilka.


Trochę niefajnie, że nie sfotografowałem dobrze całego tego wejścia do prezbiterium. W zasadzie to sfotografowałem, ale w przejściu kłębią się ludzie. Po bokach obejrzymy się za chwilę, tymczasem na wprost mamy scenę 25 - pojmania Chrystusa i po prawo 26, sądu sanhedrynu.


nr 25

Ściana południowa, detal nr 32 - Ukrzyżowanie.


 Ściana północna taki mały odpoczynek od tematyki religijnej - numery 17 i 18 czyli portret konny Jagiełły, oraz herb Śreniawa. Tym herbem pieczętował się Dobiesław Kmita  z Sobienia i Wiśnicza, pierwszy wojewoda Lubelski.


No i Małas studiujący legendę kaplicy. Dziękuję na razie za uwagę... Nie śpicie jeszcze? :D



5 komentarzy:

  1. Oto i odpowiedź na jedno z moich pytań:) Po wejściu tam też wydałam głośne 'łał'. Do wizyty w kaplicy przygotowałam się więc te informacje nie są mi obce:) Patrząc na Twoje zdjęcia czułam się tak jakbym oglądała swoje:) Ja jednak robiłam je aparatem. Do telefonu nie mam zaufania. Baszcie nie odpuściłam, wyjście na nią okazało się przyjemne i nie męczące w przeciwieństwie do wieży Trynitarskiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dość mroczny wystrój, ale wolę takie, niż nowoczesne z dużą ilością złoceń wszelakich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i podziwiam; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci serdecznie za te zdjęcia.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na moje oko, gdybym nie przeczytał Twojego opisu sądziłbym, że chodzi zapewne o jakieś bizantyjskie miejsce, może w Turcji (nie wiem w sumie). Równie unikatowe freski są podobno w takiej wieży w miejscowości Siedlęcin. Tamte przedstawiają jednak wizję artysty dotyczącą ,,Pieśni o Rolandzie" (o ile dobrze pamiętam). A ich unikatowość przejawia się tym, że w czasie jak powstały to na freskach zajmowano się głównie religijnymi motywami.

    Też nie świętowałem. Nie było okazji.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń