sobota, 29 lipca 2017

Podziemia Krakowa

Mamy 28 czerwca 2013 roku. Zwiedzaliśmy wtedy ze znajomymi i ich pociechą podziemia Krakowskiego Rynku. Efekt 5 letnich badań archeologicznych przechodził wszelkie pojęcie. Kilka metrów pod ziemią zalegały od setek lat skarby, które odsłonięto zaledwie 3 lata przed naszą wizytą. Jak to możliwe?
Otóż po każdej napaści czy katastrofie związanej ze zniszczeniem miasta, wszystko zasypywano warstwą ziemi i wznoszono od nowa. Dzięki czemu 4 metry pod ziemią zachowały się np piwnice XIII wieczne kramów Bolesławowych (Pierwsza wzmianka o tych budynkach pochodzi z czasów Bolesława Wstydliwego). A w zasadzie Kazimierza Wielkiego, bo za jego czasów je wymurowano. Dawne tarasy wiekowych kamieniczek stały się również z czasem ich piwnicami.

Fragment przedwiecznego bruku z dębowym krawężnikiem.

Na ścianach i na tzw kurtynach parowych wyświetlane są scenki z życia starego Krakowa - oto w jednym z zaułków strażnik miejski wygania przekupkę z jajami, w innym jakiegoś biedaka ciągną na miejsce kaźni. Przed wejściem na jednej z kurtynie widok na rynek, ale byliśmy też świadkami zupełnie współczesnej scenki rodzajowej - słychać nagle wrzask: - „Niee, ja tam nie wejdę…!!!” – jakiś facet wnosi rozwrzeszczanego dzieciaka na oko 4 lata przewieszonego przez ramię… My weszliśmy bez wrzasku na szczęście, ale z rozdartym malcem jeszcze się spotkamy.

Chwilami zwiedza się po przezroczystych pomostach, dzięki czemu relikty archeologiczne otaczają nas ze wszystkich stron. W pewnym momencie pod stopami przezroczystymi taflami znalazła się cała średniowieczna Europa, z zaznaczonymi szlakami wiodącymi do Krakowa. Ideą przewodnią wystawy jest podkreślenie, że Kraków był ważnym ośrodkiem średniowiecznego chandlu powiązanym z Hanzą - potężnym związkiem kupieckim. Handel to był wtedy ciężki kawałek chleba - dosłownie. Na wsytawach można obejrzeć bochny ołowiane, plastry miedziane, bałwany solne - które ważono na tzw. wielkiej wadze gdyż wszytskie surowce transportowano w ogromnych kawałach - choćby dlatego, że trudniej było takie ukraść. Jeden taki "bochen" uchował się w okolicy wielkiej wagi, prawdopodbnie dlatego, że zawieruszył się podczas zamieszek w 1311 roku, kiedy nastąpił bunt wójta Alberta. 

Ołowiany bochen (fot. kol. Rafał)

Plastry miedzi. (fot. kolega Rafał)

Niezbędniki w chandlu - waluta i odważniki.
Idąc dalej natrafiamy na pożogę – w hologramowe płomienie trawią chaty sprzed 1000 lat… W pewnym momencie ktoś z personelu nawołuje w ciemnościach rodziców z dziećmi, w przeszklonym pomieszczeniu odbędzie się pokaz, legenda o Kraku i Smoku Wawelskim. Głos Jerzego Treli, ubrany w sędziwego kruka ilustruję nam historię jak to Książe Krak pokonał gada. W momencie kiedy mowa jest o pojawieniu się smoka, ze ściany na szynach wyjeżdża, świecąc oczami i rycząc jego łeb. Na ten widok, wcześniej już poznany przy wejściu chłopczyk w panice i z krzykiem przerażenia wybiega z salki.



Projekcja się kończy, odrywamy malców od gier edukacyjnych (ubieranie dawnych postaci i praca w dawnej pracowni) i idziemy dalej. Stajemy przed ekranem, na którym widać nasze postacie. Jeżeli wyciągniemy kartę z planem, pojawi się na niej trójwymiarowy budynek, który możemy obracać na wszystkie strony razem z kartką. Takich trójwymiarowych rekonstrukcji jest więcej, w gablotach obracają się trójwymiarowe budyneczki. Chłopaki dopadają do kolejnej atrakcji, szukanie na ekranie dotykowym zabytków w wykopie archeologicznym. Bawimy się razem z Nimi. Za ekranem w wykopie odkryte groby, bo w końcu podczas wędrówki natrafiamy na cmentarz.


Kościół można dosłownie poobracać w ręku.


W szklanych gablotach znajdują się wszystkie niemal artefakty, które znaleziono pod rynkiem. Zadziwiają różnorodnością, nie są to tylko zwyczajne śmieci, ale także rzeczy cenne, choćby biżuteria.


Misternie wykonana rękojeść sztyletu.

Gliniane figurki.

Akcesoria do pielęgnacji fryzury.

Grzechotki, resztki ozdób, groty strzał,

Marzenie dam - stara biżuteria.
Można bylo tez pooglądać jak na przestrzeni dziejów zmieniał się Kościół Mariacji.

Około 1360
Około 1500
Kolejną salę zalewa naturalne światło, eksponując całą makietę Krakowa. Zdumieni zadzieramy głowy do góry i okazuje się że patrzy na nas Kościół Mariacki, przez dno fontanny, która przed nim stoi. Małas był chyba zdziwiony najbardziej.




Następny korytarz wiedzie nas już do wyjścia, ze jednej strony są pomieszczenia, w których wyświetlane są prezentacje o dawnym Krakowie, naprzeciw zaś obrazy dawnych władców Krakowa. Dzieciaki chichoczą, staję przed obrazem Jadwigi… nagle… Pani z obrazu odchyla w geście znudzenia głowę do tyłu! Kazimierzowi Jagiellończykowi ośmiela się na królewskim berle siąść mucha, którą król obserwuje z wyrazem oburzenia na twarzy. Postacie z obrazów się ruszają, kiwają głowami, marszczą brwi, wodzą oczami.


Projekt uruchomienia tak wymyślnej ekspozycji przenosi zwiedzającego w niemal bajkowy świat. Bajkowy, bo taki, którego już nie ma. Ale Kraków to ogólnie bajeczne miasto, choć nieco przykryte po fasadą drogich restauracji i markowych sklepów, oraz wielojęzycznym tłumem turystów. 

10 komentarzy:

  1. Hej! Przepraszam, że trochę nie na temat, ale natknęłam się na Twoją wypowiedź na innym blogu. Dotyczyła ona wolnych, a raczej szybkich sądów i tak mnie zaintrygowała, że dotarłam aż tutaj. To chyba najlepsza wypowiedź dotycząca wszystkich tych wydarzeń, na jaką się natknęłam. :P

    Przechodząc jednak do wpisu - przez wiele lat nie byłam fanką Krakowa. Właściwie nigdy mi się nie podobał, aż do ubiegłego roku, gdy wybrałam się tam po wielu, wielu latach i dopiero teraz oczarował mnie swoją monumentalnością, atmosferą, historią, która jest tam tak obecna, świetnie odczuwalna. Muszę jednak przyznać, że nie miałam pojęcia o istnieniu miejsca, o którym tutaj piszesz. Zdecydowanie muszę to nadrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy na swoim, czy na innym blogu, cieszę się że udało mi się Cię rozbawić.

      Do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć i to nie w znaczeniu że dorośleć - tylko po prostu gdzieś tam w sobie się zmienić, aby inaczej odbierać otoczenie, wtedy odkrywa się na nowo rzeczy, które wydawały się uprzednio nieciekawe.

      Usuń
    2. Jakże mi miło,że mój blog przyczynił się do powstania nowych znajomości blogerskich ;)

      Dziękuję za możliwość wirtualnego zwiedzenia jakże ciekawego miejsca

      Usuń
  2. No, zaintrygowałeś mnie bardzo, byłam blisko Krakowa w lipcu, ale jeden dzień na uroki tego miasta to zbyt mało, muszę zaplanować jakiś weekend z noclegami...
    Takie odkrywki archeologiczne zdarzają się nawet w przypadku budowy autostrady czy supermarketu, poznałam panią archeolog, która trochę o tym opowiadała.
    Ciekawe, co odkryją archeolodzy za jakieś 500 lat?
    (trochę literówek wkradło Ci się do tekstu,ale w odbiorze całości nie przeszkadza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę.

      Muszę zacząć pisać w wordzie, bo mi nie sprawdza pisowni i taki finał.

      Usuń
  3. w Kraku bywam ostatnio nagminnie, choć teraz akurat zaistniała taka sytuacja, że jest przerwa do końca września... wychodzi jednak na to, że ten dungeon mus będzie wtedy zwizytować, bo wygląda to naprawdę ciekawie...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd przyznać ale byłem w Krakowie ostatnio wiele lat temu. Do tej pory nie byłem we wnętrzach Wawelu. A o tych podziemiach to dopiero u Ciebie przeczytałem. Chyba czas nadrobić zaległości i skorzystać z dość dobrego połączenia z tym zacnym miastem. :) Przy okazji przypomnę sobie jak się jeździ koleją, też dawno nie korzystałem.

    Ostatnio słucham raczej młodszych grup w stylu Arctic Monkeys. Zmieniłem też ulubioną stację radiową, na taką, która umiejętnie dozuje klasykę i nowości. :)
    Co do płyt nowych to staram się być na bieżąco i wybieram sobie te, które z jakiegoś powodu mnie interesują.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. To koniecznie muszę zwiedzić podziemia Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Kraków. Z synem zrobiliśmy sobie wypad jakieś trzy lata temu. Muszę to powtórzyć. Przepiękne miasto.
    Pozdrawiam
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam! Przeskoczyłam do Ciebie od Asmodeusza, u którego czytuję Wasze polemiki. Spodziewałam się postu na temat polityczny, a tu miła niespodzianka, nasza codzienność:Puszcza Białowieska i przepiękny Kraków.Urzekło mnie to miasto i chętnie wróciłabym tam ale jeżeli było trudne do zwiedzania dla osoby niepełnosprawnej choć chodzącej, to będzie jeszcze gorzej dla kogoś na wózku. Dlatego pięknie dziękuję za oprowadzenie po podziemiach, czytałam z zapartym tchem. Do miłego...

    OdpowiedzUsuń