piątek, 7 lipca 2017

Trump przerywa zwiedzanie

Następna notka o Lublinie już niebawem, będzie to jednak fragment "tylko dla orłów", więc pozwolę sobie na mały przerywnik, tym bardziej że jest okazja i to jaka. Do kraju nad Wisłą zawitał wysłannik Wuja Sama. 

Od razu wraz z amerykańskim prezydentem zawitało do naszego kraju też słońce. Tak, dosłownie od wczoraj zrobiło się ciepło. Nawet gminny Kubuś przywdział krótkie gatki w kolorach flagi USA i z Kurdejową uwieszoną na ramieniu, powitał gościa słowami "Szatan i Antychryst witają rasistę oraz szowinistę". Przesadził, żaden z niego antychryst, raczej podrzędny kaduk, ale w sumie i tak ladaco...
Wizyta zaowocowała sporą ilością memów i żartów, więc poprawił się rodakom chyba i humor.


Opozycja myślała jakby tu można przekuć wizytę Trumpa z porażkę PIS i Dudy, ale jakoś średnio im się udało, więc tylko trochę pokręcili nosem, że coś jeszcze można było powiedzieć, ale się tego nie powiedziało i rozeszli się po swoich kątach. Lechowi Wałęsiakowi "zameldowano", że Trump chce się z nim nawet spotkać osobiście, a strona amerykańska już szuka sposobności, ale niestety okazało się, że strona jednak nie szukała niczego, a Lechu mógł sobie tylko Trumpa posłuchać, choć trzeba przyznać że ten legendę siedzącą w pierwszym rzędzie nawet zauważył i powitał ciepło. Ameryka kocha przecie Polskę i zna dwa polskie nazwiska - Wałęsa i Wojtyła...
Spece od wpadek wypatrzyli większość uchybień po stronie amerykańskiej, od głupiej sukienki pierwszej damy do głupiej miny Donalda, kiedy Dudowa zignorowała jego wyciągnięta łapę, witając się najpierw z jego żoną.  Pech, Duda się nie postarał i niczego nie spieprzył.
Wizyta Trumpa nie spodobała się natomiast mediom niemieckim. Pewnie zazdroszczą, że nie pojechał do nich najpierw. No i powiedział głośno to co każdy wie, że Niemiaszki, tak pragnący solidarności w sprawie uchodźców przebierają już nóżkami by móc sobie podać łapkę z Putinem i zacząć robić normalne geszefty z Rosją. Najlepiej ignorując brzęczącego polskiego komara, który lata między kanclerzową Germanii a carem Wszechrosji.  

Tymczasem swoje inne przemyślenia natury politycznej zawarłem na blogu Homopolitikus



2 komentarze:

  1. Ha, ha, ha – zbieżność przypadkowa w doborze treści notki, ale to nie powinno dziwić, dobrze, że nie wybraliśmy te samem memy ;). Czy opozycja naprawdę chciała pomniejszyć rangę wizyty, mam niejakie wątpliwości, gdyby byli u władzy też przyjęliby owacyjnie wysłannika Wuja Sama i też uczyniliby z tego sukces. Bardziej od tych drobnych w końcu wpadek nijak mają się do reakcji owacyjnie witających Trumpa tłumów, gdy wymieniono nazwisko Wałęsy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za t.zw. "Zachodem" byliśmy ok. 50 lat z tyłu. Jak widać po antyglobalistycznych rozruchach towarzyszących G-20, ten dystans zmniejszył się do ok. 20-30 lat. No i wszystko by było pięknie, gdyby nie te protesty w Hamburgu. Bo albo jesteśmy narodem zaściankowym, który hołubił fałszywego Wujka Sama, albo jesteśmy narodem, który uważał, że na wizytę Trumpa jest jeszcze za wcześnie, bo ten powiewa jak chorągiewka na wietrze. Czyli tak naprawdę to nie wiadomo, czy rację miała lewica, czy prawica. A więc śmiać się, czy płakać, oto jest pytanie. ;)

    OdpowiedzUsuń