poniedziałek, 9 października 2017

Różaniec

Co robi osoba, która nie lubi kryminałów? Nie czyta ich. Osoba która nie lubi filmów? Nie chodzi do kina. Co robi osoba niewierząca na widok modlących się ludzi? Wzrusza ramionami i idzie dalej. E nie zaraz... Nie u nas. Taka osoba wylewa potok jadu. Że zaścianek, że zacofanie, że wstyd... Portale pseudoinformacyjne prześcigają się w przytaczaniu różnych takich "mocnych podsumowań" tej akcji.

Najbardziej się popisała upadła gwiazda KODu, zamieszczająca na swoim profilu taki oto obrazek. Nie stało mu demokratycznego podejścia.



"Mocno podsumował" też akcję inny moralny i polityczny bankrut, któremu pozwoliła ona na chwilę wychylnąć ze swej nory - Janusz Palikot (ten sam, który do ślubowania poselskiego swego czasu dorzucił gromkie "Tak mi dopomóż Bóg").

"Akcja „Różaniec do granic” to coś tak zawstydzającego i ośmieszającego nas wszystkich, że doprawdy nie wiem co jeszcze bardziej kuriozalnego może się zdarzyć. Wstyd za rezygnację z rozumu, oświecenia, tradycji europejskiej. Jesteśmy jak wieśniak na stacji metra, modlący się o to, aby pociąg się na niego nie gniewał. I nie spóźniał więcej. Istne kuriozum."

Bardzo rzadko chodzę do kościoła, stosunek mój do kleru jest ambiwalentny. Z kościołem identyfikują się różni ludzie, dużo w nich pospolitych oszołomów, nawiedzonych księży i tym podobnych. Ale gdy co i rusz czytam wypowiedzi różnych "oświeconych piewców tolerancji i demokracji plujących na tą akcję - mam wrażenie, że sami sobie i rzekomo wyznawanym przed siebie wartościom plują w twarz (gdyby wartości miały takową).

Do idei modlących przyczepiane są różne rzeczy. Podobno jest to modlitwa antyuchodźcza. Przyczynek do Państwa Wyznaniowego. Aż przeczytałem przeczytałem na stronie o co ta modlitwa.

"...Tego dnia udamy się na granice Polski i będziemy modlić się na różańcu. Przez tę bezprecedensową modlitwę różańcową, chcemy okazać wierność i posłuszeństwo Maryi, która niestrudzenie wzywa nas do odmawiania różańca. Chcemy też przepraszać i wynagradzać, za wszelkie bluźnierstwa, zniewagi przeciw Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Pragniemy błagać przez wstawiennictwo Matki Bożej o ratunek dla Polski i świata."

Ja cię, kręcę... w życiu chyba nie czytałem bardziej złowieszczej groźby... Aż mi skóra ścierpła, modlą się o ratunek dla świata i Polski. Toż przecież lepiej by było jakby coś wysadzili. 
Swoją drogą dziwię się, że wszystkie te tuzy liberalizmu i tolerancji nie wyśmiewają Arabów padających na kolana na środku ulicy. Ot proszę taki obrazeczek z postępowej i świeckiej Francji, dokładnie jest to Rue des Poissoniers w Paryżu...  



29 komentarzy:

  1. Własnie podczas gotowania barszczu na jutro wysłuchałam na ten temat rozmowy(mam w kuchni telewizor) i jeden z rozmówców twierdził, że w czasie takich akcji uczestnicy modlą się za grzechy narodu, między innymi zaprzaństwo - aż sprawdziłam w słowniku, co to znaczy, bo chyba już wyszło z użycia.
    Przeciw modłom nic nie mam, naprawdę, ale byłam kiedyś świadkiem przemarszu krucjaty różańcowej w Poznaniu - bardzo przygnębiające wrażenie, jak w czasach Świętej Inkwizycji.
    Sugerowanie, że te modły zatrzymają przenikanie islamu do Europy jest chyba naiwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprzaństwo i prywata - faktycznie archaizmy... Z tego co kojarzę chodzi o wyrzekanie się, ale chyba niekoniecznie wiary.

      Właśnie o to chodzi - te modły niczemu nie zaradzą, ich oddziaływanie na rozwój wypadków jest zerowe.

      Usuń
    2. zaprzaństwo dotyczy sytuacji, gdy ktoś wcześniej deklarując jakąś ideologię, pakiet poglądów lub je popierając nagle robi zwrot i postępuje w sposób, który nijak do owego pakietu nie przystają lub /w bardziej lajtowej interpretacji/ nagle zaczyna takowe nieprzystające, wręcz sprzeczne tezy...
      czyli podstawowe znamiona owego zaprzaństwa to nagłość zmiany oraz wcześniejsza deklaracja... obecnie zaś ludzie określonej opcji /wiadomo jakiej/ nadużywają owego słowa jako zarzut, czy wręcz epitet wobec ludzi nie przyznających im racji, zaś mówiąc prościej po prostu kłamią, gdyż ludzie, których uważają za wrogów nigdy wcześniej takich deklaracji nie składali...
      nieco tłumaczy to mechanizm projekcji, który działa według takiej logiki/?/, iż skoro poglądy owej opcji są "jedyne słuszne", to wszyscy muszą je wyznawać od urodzenia, więc skoro ich nie wyznają, to według tejże "logiki" dopuścili się w pewnym momencie owego zaprzaństwa...
      taka jest na przykład "logika" kościelna, według której wszyscy należą do jednej organizacji wyznaniowej, zaś ktoś, nawet taki, kto nigdy wcześniej nie słyszał ani o tej organizacji, ani o jej ideologii jest mimo to uważany za odstępcę /synonim "zaprzańca"/ od wiary, "jedynej słusznej" zresztą...
      tą "logiką" też kierują się przeróżne konserwatywne buraki narodowe, którzy tworzą ową wspomnianą /wiadomo jaką/ opcję...
      żeby nie było, to zjawisko dotyczy jedynie tej jednej religii, na przykład islamski beton mentalny również się taką "logiką" kieruje, a także niektóre środowiska areligijne, bezwyznaniowe /"ateistyczne"/, choćby dawne, wymarłe już /chyba?/ kręgi prostalinowskie...

      Usuń
    3. */errat... w pierwszym zdaniu ma być: "...nagle zaczyna głosić.../...

      Usuń
    4. */errata 2... w ostatnim zdaniu ma być "zjawisko nie dotyczy"...

      Usuń
  2. Nawet miałem pisać o pokłosiu tego „Różańca”, ale żeby nie było, nie będę pluł :D

    Pozwolę sobie zacytować jedno zdanie znalezione na... katolickim portalu, autorstwa Zygmunta Kwiatkowskiego SJ „Iskra rzucona przez organizatorów tego Różańca zapaliła płomyczek, z tego zrobił się płomień, a teraz mamy pożar”. Wiesz, ja uznam ten „ratunek dla świata i Polski”, gdy w najbliższym tygodniu Międlar i Kowalski przestaną siać antysemityzm, gdy PiS przestanie gardzić opozycją a telewizja publiczna przestanie manipulować. Innymi słowy, Polska przestanie być ksenofobiczna.

    I już tak na marginesie a propos. Przeciwnicy „Różańca” ani słowem nie szydzili z tygodnia ogłoszonego przez papieża jako tydzień modlitwy za tych, co w drodze (ucieczce przed wojną) i za tych, co już w Europie, poprzedzający ten „Różaniec”. Rzecz w tym, że wierni też się nie kwapili... do modlitwy. Nikt nie mówi o milionach, ani nawet setkach modlących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wtedy to co najmniej się powinieneś się nawrócić. :)

      A że oni nie są zbytnio konsekwentni to ja wiem :D. I skąd mniemanie że się nie garnęli? Nabożeństwa w Polsce w tej intencji trwały od 1 do 8 października. Natomiast ciekaw jestem ilu z tych co uciekli przed tą wojną garnęło się do wspólnej modlitwy.

      Usuń
    2. Sam na fotce pokazałeś ilu i w jaki sposób ;)

      Poważnie, chyba muzułmanin nie będzie modlił się po katolicku (i wice versa) w dodatku we własnej intencji? Właściwie to nawet nie wiem jak i o co się modlą, wiem tylko, że wychwalają Allaha.

      Usuń
    3. Może o to, żeby Allah czym prędzej wytracił niewiernych?

      Usuń
    4. O to samo modlą się katolicy tylko do Boga ;)

      Usuń
  3. Co do KOD-u od początku ich istnienia miałem o nich zdanie raczej negatywne, po takich wpisach jak pana Kijowskiego sytuacja się nie zmienia. Co do modlitwy, nie widzę powodu, aby ktoś miał coś komentować na ,,nie". Każdy powinien robić to co uważa za słuszne, tak jak napisałeś na początku notki, jeśli czegoś nie lubię, nie robię tego.

    U mnie pogoda jak w Szkocji, czyli w kratkę. :) Albo jak w Indiach: ,,Czasem Słońce, czasem deszcz".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie obrazek zamieszczony przez posłanke KOD-u jest bardzo wymowny i w całości oddaje katolicką hipokryzję... tacy rozmoleni, a wypinają się na drugiego, bedącego w potrzebie człowieka (mowa o uchodźcach) Dla mnie KK juz dawno przestał być kościołem miłosierdzia. Ta cała akcja różańcowa, to tylko i wyłacznie zewnetrzne pozory głębokiej wiary. Jezus w dobitny sposób wypowiadał się na ten temat "Biada wam, obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.
    (Mt 23, 27-28)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha... A wszyscy inni są święci. Uważasz, że zmiana wyznania gwarantuje od razu bycie dobrym człowiekiem? Że katolicy to banda obłudników, ale już niekatolicy to już są miłosierni, dobrzy... Daruj szczerość, ale ta wypowiedź świadczy o czym innym - zupełnym braku empatii i zaślepieniu w swojej jedynym przeświadczeniu, które uważasz za prawdę, bo przypadkiem zetknęłaś się z taką a nie inną doktryną. Nigdzie nie wyczytałem w PŚ że Jezus tak chciał ukształtować tych, którzy słuchają Jego nauk.

      Usuń
    2. Nie uważam, że zmiana wyznania gwarantuje od razu bycie dobrym człowiekiem. Zauważ, że chodziło mi o miłosierdzie, o wsparcie dla drugiego człowieka. Piszesz o braku empatii z mojej strony, chociaz ja raczej nazwałabym to brakiem złudzeń z mojej strony w odniesieniu do miłosierdzia w KK... No bo gdzie empatia katolickich chrześcijan w stosunku do Uchodźców???

      Usuń
    3. A gdzie ona się realnie znajduje wśród niekatolickich niechrześcijan? Czy ich współwyznawcy garną się do pomocy? Żydzi może? A może Ci co doprowadzili do wojen w ich regionie i teraz pieją o pomocy dla ludzi, którzy przed nią uciekają? A poza tym wskaż mi kraj sąsiadujący z Polską w którym panuje wojna, oprócz Ukrainy. Nie przyjęliśmy do siebie Ukraińców, zamknęliśmy przed nimi granicę może? Jest ich 183 tys oficjalnie zarejestrowanych, pytanie ilu jest nielegalnie. O jakich innych uchodźcach mówisz?

      Usuń
  5. Najwięksi zwolennicy tolerancji, otwartości i liberalizmu robili od kilku dni wszystko, by ośmieszyć odmawiających różaniec katolików, jeśli już nie wprost ich obrazić. „Do granic absurdu", kuriozum, zabobon, cyrk, szopka, żenada – to bardziej kulturalne z komentarzy.
    "Obłuda do granic. Tolerancja nad Wisłą – tak, lecz nie dla katolików".
    W Polsce poprawność polityczna nakazuje być tolerancyjnym wobec cudzoziemców, par homoseksualnych, "czarnych marszy" oraz wszystkich tych, którzy chcą wyrazić swoje zdanie. I w porządku; w końcu mamy demokrację. Lecz ta zasada – jak pokazała ogólnopolska akcja "Różaniec Do Granic", w której wzięło udział ponad milion Polaków – nie obowiązuje w przypadku modlących się katolików.
    Może i dla kogoś KK przestał być kościołem miłosierdzia, ale...co komu do domu, jak dom nie jego? co komu do cudzej modlitwy??? Modlitwa to spotkanie człowieka z Bogiem; zarówno indywidualna jak i wspólnotowa. Jak ktoś śmie oceniać, osądzać, wyszydzać,kpić i mędrkować z takiego spotkania??? Wciela się w rolę Boga, bo ma patent na miłość, miłosierdzie i doskonałą modlitwę???
    " Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą;. i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aisab, piszesz, co komu do cudzej modlitwy? Ano to, że jako Polka nie mam życzenia aby w moim imieniu zanoszono modły do jakiejś demonicznej Marii, wydumanej przez Katolików, która z Biblijną Maria niewiele ma wspólnego. Niechaj Katolicy modlą się za siebie samych. Polska póki co nie jest krajem jedynie katolickim. I chwała Bogu za to...

      Usuń
    2. Olimpio> nie wiem czy się śmiać czy płakać z tej Twojej wypowiedzi. Ty sobie nie życzysz??? Wyrwało mi się westchnienie; Boże -Ty to słyszy i nie grzmisz, gdy Matkę Twego Syna i oblubienicę Ducha Św. nazywają "jakąś demoniczną Marią"???
      Nie masz prawa zabraniać katolikom modlić się za swój kraj. Póki co, jesteś w tym kraju mniejszością, więc się tak nie podniecaj. Mniejszość chce stawiać zakazy większości. A to dopiero nowa forma demokracji.

      Usuń
  6. teoretycznie rzecz biorąc, żadna publiczna akcja zbiorowa typu marsz, manifestacja, wiec, czy jakieś tam inne kontrolowane zbiegowisko nie powinna nikomu przeszkadzać dopóki za bardzo nie paraliżuje funkcjonowania miasta, nie tamuje zbytnio ruchu, ani nie powoduje żadnego innego zamętu przekraczającego pewne granice /"pewne", czyli jakie?... tu niestety jednego klarownego kryterium nie ma/...
    i częściowo tak jest... na przykład corocznie w czerwcu w jakiś czwartek przez miasto przewalają się pochody nawiedzonych ludzi i zawsze tak jakoś się składa, że jadę wtedy rowerem w jakichś swoich sprawach i muszę tą zbieraninę objeżdżać nadkładając drogi, nie obchodzi mnie jednak, po jaką cholerę oni mi tą drogę tamują, co ich wygnało z domów...
    ale nie jest tak do końca... bo jednak dociera do nas, choćby niechcący, mimochodem, o co tym ludziom chodzi i gdy ich motywacje są ideologicznie nam bliskie, to wyrozumiale, wręcz życzliwie do tego ewentu podchodzimy, zaś gdy dalekie, odczuwamy wtedy jakąś odmianę niechęci... i nie mam w tym żadnej hipokryzji, jest to naturalna ludzka reakcja... o problemie można mówić dopiero wtedy, gdy sposób, forma wyrażania tej niechęci jakieś granice przekracza...
    ...
    zdarza się nieraz, że ktoś krytykuje katolskie porządki w tym kraju i wtedy często z automatu pojawia się argument w postaci islamu, który wprowadza w innych krajach swoje, jeszcze gorsze porządki... dla mnie jest to argument idiotyczny, bo nie bardzo rozumiem, dlaczego ktoś ma się cieszyć z faktu bycia kopanym w tyłek tylko dlatego, że w tym samym czasie, w innym miejscu ktoś obrywa dwa kopniaki na raz... jeśli "tu" jest syf, to jeśli "tam" są dwa syfy wcale z tego nie wynika, że syf, który jest "tu" przestaje być syfem...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę piszesz. Choć od innych przemarszów, czy manifestacji odróżnia się ten różaniec mimo wszystko jakąś neutralnością, której przydaje się jakieś ukryte intencje. Nie było tam transparentów, ani treści, które by je uzasadniały, jak np. na czarnym marszu - którego jednoznacznie nie dało się nawet odebrać (ja np. popierałem postulat o zachowaniu istniejącego status quo).

      Argumentu islamu użyłem trochę w innym kontekście niż krytykowany przez Ciebie. Chodzi mi o to, że jeśli krytykujemy zachowania związane z publiczną manifestacją jakiejś sfery sacrum, krytykujmy wszystko jak leci. A tu zagranica ma polewkę z ciemnych katopolaczków, a jakoś problemu z pokładającymi się na ulicach turbanami nie widzi. Rodzimi krytycy oburzający się tą zaściankowością również nie. I to mnie wkurza, bo do ostatniej niby sensacji w postaci Arabów modlących się na chodniku w Warszawie w zasadzie podszedłem z obojętnością - mieli się ochotę pomodlić, nikomu nie wadzą - niech się modlą.

      Usuń
    2. wydaje mi się, że bez wskazania układu odniesienia trudno mówić o neutralności, zawsze musi być coś, w stosunku do czego ma zachodzić owa neutralność... zaś osobną sprawą jest, czy ta neutralność faktycznie ma miejsce...
      "Celem konwoju jest być w ruchu"... zapewne pamiętasz z jakiego filmu jest to kwestia?... akurat Rubber Duck nieco wtedy nałgał, bo wiemy z grubsza, o co tam chodziło...
      moi ulubieni "wolnokonopni" deklarują neutralność polityczną Marszów... ale czy na pewno tak jest?... co prawda krytyce poddawany jest podczas nich nie tylko obecny reżim /system/, bo również wszystkie poprzednie, zaś alternatywą ma być system nieistniejący, nawet mgliście nienaszkicowany, jednak pewne otarcie o politykę ma jednak miejsce...
      trochę zresztą podobnie jest z Czarnym Marszem... choć impulsem były pewne ruchy w obecnym Sejmie, to "pracowało" na to kilka kadencji...
      skoro o tym mowa, to dla mnie przekaz był prosty, że chodzi o to, by nie było jeszcze gorzej niż jest, w tej kwestii Marsz zjednoczył /przynajmniej chwilowo/ zwolenników obecnego status quo i zwolenników większego luzu... zaś z mojego punktu widzenia /jako należącego do tych drugich/ dodatkowym plusem było to, że co poniektóre osoby z tej pierwszej grupy miały okazję zrewidować swoje poglądy na owo "status quo" i co poniektóre nawet je zmieniły na liberalne...
      ...
      okay... tu się zgadzam, że owa zagranica krytykując gówno na cudzym podwórku raczyła zapomnieć o tym, jak już ma nasrane na swoim...
      tak swoją drogą, choć nie ma to zbyt wielkiego znaczenia, to ciekawi mnie całokształt sytuacyjny jej fotki... np. czy te modły uliczne są tak na legalu, czy w ramach spontanu wobec którego władze miasta nie wiedzą co robić, więc nic nie robią?... czy jest to "cykliczne" :), czy jednorazowe?... we Francji byłem ostatnio jakieś 20 lat temu, ciekawi mnie więc, jak to naprawdę wszystko wygląda, bo znam tylko mocno fragmentaryczne przekazy via media lub prywatnie od znajomych, a to nieco za mało, by złożyć z tego ogólniejszy obraz...

      Usuń
    3. W znaczeniu, że intencje tej modlitwy są bardzo ogólne.

      Powiem szczerze że nie wiem. Z tego co czytałem na takie obrazki można się natknąć codziennie, ale wolałbym jakieś odniesienie do kogoś kto tam mieszka. Rozpędzenie ich wywołałoby zapewne zamieszki, a mają tam inne problemy. BTW, znieśli ostatnio stan wyjątkowy, sukces niemożebny, zważywszy, że wszystkie jego restrykcje weszły w skład stanu niewyjątkowego.

      Usuń
  7. Jestem przeciwko Kościołowi Rzymskiemu, przeciwko gorliwej religijności i oddawaniu się pod władanie Aszery.
    Jako Chrześcijankę - brzydzi mnie coś takiego. Bałwochwalstwo na każdym kroku i obnoszenie się ze swoim kultem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jako marnemu katolikowi i niestandardowemu chrześcijaninowi zwisa i powiewa. :) A obnosić się można z różnymi rzeczami, akurat kult nie jest tą najgorszą...

      Usuń
    2. @Hexe
      I tu w pełni się z Tobą zgadzam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. A ja się z Wami NIE ZGADZAM. Każda sroka swój ogon chwali, a wszyscy [wobec Stwórcy] jesteśmy mali i tylko się nam wydaje, żeśmy wszystkie rozumy pozjadali.

      Usuń
  8. Też uważam że to akcja zawstydzająca nas.
    A jak jeszcze sobie przypomnę że namawiały do niej osoby /aktorzy/ którym naprawdę daleko do ideału...
    To było po prostu żałosne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A znasz osoby idealne [doskonałe]??? Nawet święci tacy nie byli, a ze swymi słabościami walczyli. Czy sama jesteś ideałem, aby oczekiwać tego od innych?

      Usuń