środa, 4 kwietnia 2018

Incydent nad wiejską rzeką (czyli sen śniony 3 kwietnia 2018 roku około godziny 15, po przybyciu z pracy)




Incydent wydarzył się podczas mojej chwilowej obecności na wsi. Ponieważ moje nazwisko było ogólnie znane, a sława detektywa dotarła nawet tutaj, wizyta zapłakanej młodej kobiety nie zdziwiła mnie ani trochę. Ba, wręcz spodziewałem się czegoś podobnego.
Zapłakana dziewczynina ściskała w ręku jakiś przedmiot, w którym rozpoznałem rękojeść ułamanej szabli (logiczniej byłoby, gdyby trzymała kawałek jakiejś laski, ale do kroćset, śniła mi się wyraźnie szabla!). Szabla, gdy stanowiła jeszcze całość, była nieodłączną własnością dziadka młodej osóbki, który z rana wybrał się na spacer nad lokalną rzekę. Z powodu przedłużającej się absencji starszego pana, zarządzono poszukiwania zwieńczone niestety odnalezieniem jedynie kawałka należącej do niego... broni.
W towarzystwie zrozpaczonej wnuczki udałem się nad rzekę, tam gdzie znaleziono, (wstawcie proszę jakiś synonim rękojeści tej cholernej szabli). Zwrócił moją uwagę pewien szczegół, otóż ziemia w tym miejscu była wyjątkowo rozmokła. Podczas oględzin miejsca zdarzenia, trafiłem butem na jakiś przedmiot wbity w ziemię... gdy go wydobyłem, okazało się, że jest to złamane ostrze, pasujące do reszty dziadkowej szabli. Jednakowoż rekonstrukcja tego przedmiotu, nie świadczyła nawet o połowie sukcesu. 
Wyglądało na to, że staruszek wpadł po prostu do rzeki, ale jeśli nawet, to w tym miejscu mógł najwyżej zmoczyć sobie gacie. Chyba, że... 
Odesłałem panienkę do domu, samemu udając się z biegiem rzeki na dalsze poszukiwania. Przy odrobinie szczęścia dziadek zaczepił się gdzieś po drodze na jakichś gałęziach. oczami duszy już wyobrażałem sobie jego martwe ciało, kołyszące się wokół jakichś sitowi... brrr. 
Zatrzymałem się na przygarbionym lekko brzegu, by nieco podedukować, gdy...
Zorientowałem się, że nie mogę się za bardzo ruszyć, a coś usiłuje mnie podciąć! Spojrzałem w dół, nogi moje grzęzły w błocie, a od strony brzegu spływała do rzeki gwałtowna, niska fala, która idąc przy samej ziemi z niezwykłą wartkością, usiłowała ściągnąć mnie w odmęty rzeki! W ostatniej chwili przytrzymałem się wbitej w ziemię żerdzi - resztki jakiegoś ogrodzenia.
Fala płynęła wściekle, z niezwykłą zajadłością usiłując zabrać mnie ze sobą... W końcu wyczerpały się jej zasoby, a ja wyczołgałem się na suchy ląd. Wiedziałem już, że z pozoru niewinna wiejska rzeczka kryje w swoich falach zabójcze instynkty, których ofiarą padł dziadek mojej klientki! Jej działanie było wyjątkowo perfidne, gdyż nie czekając nawet, aż ktoś do niej wejdzie, zdradziecko ściągnęła nieświadomą niczego ofiarę wprost z brzegu! Czy tylko jedną?
Dziadzio, usiłując się ratować, wbił w ziemię swoją szablę (ha! a więc dlatego nie była to laska!), która złamała się jednakowoż, nie wytrzymując morderczego prądu spływającej do rzeki fali i... koniec, dziadek popłynął, wypuszczając z dłoni bezużyteczną już głownię...
Już później (po obudzeniu) snułem domysły, czy rzece udało się udowodnić morderstwo i postawić przed sądem. A później, jaki mógł być wyrok i jak u diaska udało się go wyegzekwować?

6 komentarzy:

  1. utopiec, wodnica jakowaś?... bo przecież nie rzeka jako taka... tu się pojawia kwestia motywu... hm... może dziadek jakieś śmieci niezbyt biodegradowalne wrzucił do rzeki?... niekoniecznie tego dnia, być może kiedyś wcześniej... tą wizję można rozwinąć, na przykład swego czasu był kierownikiem (właścicielem) jakiejś fabryczki, która truła rzekę ściekami?... starzy słowiańscy bogowie nierychliwi, ale sprawiedliwi i wysłali duchy niższej rangi, by przywróciły równowagę świata... jednak prawnie to trzeba wyjaśnić w dalszym śledztwie, czy to była obrona konieczna, czy samosąd...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  2. W mojej ocenie wyrok mógłby być prosty, słuszny i sprawiedliwy – uregulować bieg rzeczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no weź...
      ale w sumie tak może być, gdy partia całkiem przejmie kontrolę nad sądami i będzie już narodowo do reszty: lasy wyciąć, rzeki uregulować, Mierzeję Wiślaną przekopać, żeby nie było złodziejstwa i żeby w ogóle nic nie było... tylko kościoły i pomniki poległych smoleńskich, wyklętych zresztą...

      Usuń
    2. Aż tak bardzo obecnie nam miłościwie panujących nie popiera. Mój wyrok podlega kasacji... ;)

      Usuń
  3. Morderstwo lub naturalna kolej rzeczy, nie godzi się niepokoić rzekę na przednówku...

    OdpowiedzUsuń