piątek, 27 kwietnia 2018

Strzeż się egzorcysty.

Rzeźba z muzeum diabłów w Kownie na Litwie


Każdy chyba wie co to egzorcyzmy i po co się je przeprowadza. Różne mogą być interpretacje tej czynności. Dla jednych będzie to wyganianie złego ducha, dla innych coś bardziej mieszczące się w ramach kuracji psychologicznej. Skłaniam się do tej drugiej opcji, zarówno opętanie, jak i skuteczność egzorcyzmu tkwią w głowie ofiary. Zresztą umieszczono je jako jednostkę chorobową w ICD-10 w światowym rejestrze chorób. Kościół początkowo protestował, że im się konowały na ich poletko ładują, ale w końcu przyznał, że jest coś takiego jak opętanie fałszywe dla psychiatrów i prawdziwe dla egzorcystów. Ostatnimi laty liczba egzorcyzmów wzrosła drastycznie (podobno z 4 rocznie do ponad 100, według innych źródeł to egzorcystów było kilku a teraz jest ich ponad 100), choć nawet kościół woli je już na wzór fachowego nazewnictwa nazwać terapią alternatywną. W praktyce egzorcyzm to rodzaj liturgii, egzorcysta sam lub w towarzystwie modli się o wygnanie z ofiary złego ducha. 
Dotarłem do kościelnej instrukcji owego obrzędu. Nie widać w niej nic zdrożnego, jedyna rzecz która mnie rozśmieszyła to tzw. ex-sufflatio - polega ono na tym, że podczas błagalnej formuły, w której kapłan zwraca się do Ducha Św. by wypędził diabła, przy okazji... dmucha na opętanego. Czyżby diabła można wydmuchać, jak zawartość jajka z wydmuszki?
Oprócz koncesjonowanych kościelnych egzorcystów działają egzorcyści świeccy. Jedni i drudzy nie przepadają za sobą, ci pierwsi działają podobno darmo, a warunkiem udanego egzorcyzmu, jest nie branie żadnego co łaska, ci drudzy mają swoje cenniki. Poszperałem po forach i znalazłem info, że jest to gdzieś 300 - 400 zł. 

Przy okazji znalazłem rzecz, która wylała się z przepastnego garnca wiedzy wszelkiej GW, spłodzona przez dziennikarzy Dużego Formatu.

Otóż niejaka Irena z środkowej Polski, była nękana nie przez złego ducha, ale przez... egzorcystę. A nawet kilku. Była ponoć poddawana egzorcyzmom przez wiele lat (sic!) podczas których była przywiązywana do kaloryfera, księża kładli się na niej (?) i wcierali w miejsca intymne święte olejki (W KK używa się wprawdzie świętych olejków do sakramentów chrztu, bierzmowania i namaszczania chorych, ale pierwsze słyszę o egzorcyzmach)    
Następny egzorcysta sadysta wkładał jej krzyż do ust, oblewał zimną (ale święconą!) wodą  i przywiązywał pasami do krzesła... Nie będę się rozwodził nad gehenną Ireny, jak ktoś ma ochotę czytać te bzdety, może skorzystać z linku Jak ksiądz zgotował piekło nastolatce , albo jak Wilk pożarł Czerwonego Kapturka, gdyż w takiej formie jaką podają ją dziennikarze GW relacja ma podobną wiarygodność. 
Sprawa ewidentnie podpada pod prokuraturę i po zweryfikowaniu, czy "Irena" mówi prawdę dziennikarze powinni ją zgłosić, tym bardziej że w Toruniu toczy się podobna, nie mająca dodatkowo znamion pedofilii. Tymczasem jest opowieść jakiejś Ireny, nie wiadomo skąd, z jakiej parafii i o jakiego księdza chodzi, 100 % anonimowości wszelkich postaci i miejsc, a co za tym idzie, istnieje podejrzenie, że cała sprawa narodziła się w czyjejś głowie, a może brudnym dziennikarskim palcu. Wianuszek komentatorów, oprócz może dwojga zadających trzeźwe pytania, czyta to z rozdziawioną gębą i już wie, że kościół to zboczeńcy i ciemnogród. 

O przeprowadzonym publicznie egzorcyzmie opowiadała mi dawno temu babka. Teraz chyba nie jest dozwolony taki obrzęd publicznie, kiedyś jak się doczytałem nie wymagał od księdza specjalnego przygotowania, w przeciwieństwie do egzorcyzmu zamkniętego. Księdza wezwano do człowieka, który tarzał się po ziemi, bluźnił i ciekła mu ślina z ust. Ksiądz tym razem podobno pomógł.

Źródła: Focus - Polska choruje na egzorcyzmy
Wprost - Dramatyczna relacja nastolatki

25 komentarzy:

  1. który to dokładnie jest punkt ICD-10?... bo trochę mi się nie chce/nie mam czasu (niepotrzebne skreślić) szukać, więc prościej mi zapytać...
    też skłonny (zdecydowanie) jestem opętanie zaliczyć do jakichś dysfunkcji psychicznych, nawet zakładając, że ten cały "diabeł" faktycznie istnieje, bo można go uznać za czynnik chorobotwórczy... zaś inną sprawą jest, że owo opętanie /w takiej postaci/ ma miejsce jedynie w środowisku kulturowym zdominowanym przez chrześcijaństwo... czyli mówiąc "medycznie" choroba występuje jedynie na danym terenie... nie można wykluczyć jednak analogicznych opętań na innych "terenach" kulturowych z inna religią dominującą... tu jako przykład można podać Japonię, gdzie zdarzają się /a raczej zdarzały/ opętania przez demony, które funkcjonują w shintoizmie...
    a kim jest egzorcysta przy takim podejściu do sprawy?... odpowiednikiem znachora, czy innego uzdrowiciela /z cudzysłowem lub bez/, który działa bez koncesji oficjalnej medycyny... a wśród znachorów, jak to wśród znachorów, są tacy, co naprawdę "chcą dobrze" dla pacjenta, a są też szarlatani, mające niekoniecznie takie właśnie motywacje...
    zaś księdza z artykułu zaliczyłbym do takich szarlatanów właśnie, zresztą szarlatani zdarzają się także wśród uznanych oficjalnie terapeutów, czy lekarzy... np. psycholog molestujący lub eksperymentujący dręczącym sposobem na klientach, albo ginekolog gwałcący pacjentki poddane anestezji przed zabiegiem... to wszystko jest ta sama bajka...
    samego wspomnianego artykułu nie skomentuję, choćby dlatego, że nie czytałem, poza tym ani mi w głowie wchodzić w Twoje porachunki z GW...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaburzenie transowe i opętaniowe ICD-10 F44.89.

      Są chyba we wszystkich religiach, tak samo jak trans. W islamie mają nawet podobny rytuał, recytacja ayat Al-Kursi, sur al-Ihlas, al-Nas, al-Falaq, Czy występuje u ateistów? Trudno powiedzieć, ateista nie pójdzie z tym do księdza, tylko do psychiatry. Na ogół jednak są to młode, niezbyt wykształcone kobiety, tak czytałem.

      Może się zdarzyć taki szarlatan i zboczeniec ksiądz. Ale w tym artykule była ich cała chmara, w dodatku znęcali się przez lata nad niewierzącą w wieku maturalnym. :D
      Każdy ma swojego prywatnego wroga. :D

      Usuń
    2. w przypadku ateisty mamy problem natury... hm... filozoficznej... bo jak ateiście taki bad trip sam przejdzie, to nigdzie nie pójdzie, co najwyżej poszukać innego dilera... ale jak nie przejdzie?... no właśnie... czy on nadal będzie ateistą?...

      Usuń
    3. p.s. chcę Ci wyjaśnić sens powyższego żartu, który mi przyszedł do głowy po zapoznaniu się z opisem owego f44.89... bad trip zdarzający się czasem po zażyciu substancji psychodelicznych może różne przybierać formy, różnie się objawiać i utożsamianie go z omawianymi zaburzeniami jest błędem... aczkolwiek znany mi jest przypadek, gdy pacjent tak właśnie reagował w efekcie zażycia jakiegoś środka i stąd ten żart... w sumie nietypowa sprawa, gdyż po takich substancjach aż takie zmiany świadomości nie następują, widać ten klient miał akurat szczególne predyspozycje...

      Usuń
    4. Wiem, co to jest bad trip. :)

      Usuń
    5. tak, ale to był mocno nietypowy bad trip... psychiatra, który mi ten przypadek kiedyś referował komentował to tak: "czasem komuś wpadnie nie w tą dziurkę, ale temu to wpadło jeszcze dalej, nie w tą dziurkę nie tej dziurki" :)...

      Usuń
  2. ICD-10 nie jest chyba jednostką chorobową, ale nazwą klasyfikacji: "Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10" opracowaną przez WHO w 1996r.
    Poza tym w kk nie stosuje się olejków św., ale oleje św., namaszczając nimi najczęściej ręce i czoło katolika w czasie obrzędu chrztu, bierzmowania albo sakramentu chorych.
    Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się, miało być w ICD-10... choć dziś dopiero o tym czytałem :).

      No napisałem o tym w nawiasie, kiedy się te oleje czy olejki (chyba wszystko jedno?) stosuje.

      Usuń
    2. exactly... olejek to jest do opalania albo kamforowy na ból ucha... c.k. oberfeldkurat Katz do namaszczania chorych używał OLEJU, do tego konopnego, a ksiądz chyba wie, co robi?... cytuję:
      "...kapelan zamilkł i po chwili powiedział:
      — Potrzeba nam więc oleju poświęconego przez biskupa. Daję wam dziesięć koron na butelkę takiego oleju. W intendenturze wojskowej go nie mają.
      Szwejk wybrał się więc na poszukiwanie oleju poświęconego przez biskupa. Poszukiwanie takiej rzeczy jest daleko trudniejsze odszukania żywej wody w baśniach Bożeny
      Niemcowej.
      Szwejk był w kilku drogeriach, ale gdy wyrażał życzenie: „Proszę buteleczkę oleju
      poświęcanego przez biskupa” — jedni wybuchali śmiechem, inni ze strachu chowali się pod kontuarem. Szwejk zachowywał przy tym wielką powagę.
      Postanowił próbować szczęścia w aptekach. Z pierwszej kazano laborantowi wyrzucić go za drzwi. W drugiej chciano telefonować po pogotowie ratunkowe, w trzeciej zaś
      powiedział mu prowizor, że firma „Polak” przy ulicy Długiej, handel olejami i farbami, z pewnością będzie miała żądany olej na składzie.
      Firma „Polak” przy ulicy Długiej była naprawdę bardzo ruchliwa. Nie pozwoliła odejść
      żadnemu klientowi nie zaspokoiwszy w pełni jego życzeń. Jeśli ktoś życzył sobie balsamu kopaiwowego, nalali mu do butelki terpentyny i też było dobrze.
      Gdy Szwejk wszedł do sklepu i zażądał za dziesięć koron oleju poświęcanego przez
      biskupa, szef rzekł do subiekta:
      —Niech pan mu naleje, panie Tauchen,dziesięć deka oleju konopnego, numer trzeci."
      może nie wybrałem zbyt najlepszego tekstu źródłowego, ale taki akurat był pod ręką... tu przy okazji jest jeszcze ważny akcent narodowy: "Polak potrafi"... kwestię konopi już pomińmy, by nie komplikować tematu...
      p.jzns :)...

      Usuń
    3. Macie rację chyba, że właściwą nazwą są oleje.

      Usuń
  3. To ciężki temat, nie da się tak po prostu streścić całej jego istoty w jednym poście. Przeczytałam multum książek o egzorcyzmach, o przypadkach opętań, jak i z psychologii również. Nie wiedzieć czemu, interesuje mnie to bardzo.
    Zgadzam się z Tobą, że sporo opętań to fikcja zaszczepiona w głowie, wiele "złych duchów" zostało "wydmuchanych" przez nikogo innego jak psychiatrę.
    Nie bagatelizowałabym jednak tego "drugiego światka zła".
    Praktyki niektórych księży są mocno przesadzone. W niektórych przypadkach, tak jak ten, który opisałeś, to egzorcysta potrzebuje psychoanalityka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię że go nie ma. Pytanie ile go jest w nas samych.

      Usuń
  4. Powiadasz; "strzeż się egzorcysty"? Rzekłabym -"strzeż się diabła", a nie będzie potrzebny egzorcysta. Pewna dziewczyna [nie nastolatka] trafiła do satanistów. Początkowo podobały się jej te spotkania, a potem sama o mało nie dostała obłędu. Wszędzie i we wszystkim widziała diabła. Miała poważny problem. Szukała pomocy u psychiatrów, u księży [różnych wyznań], a że była [jak to sama powtarzała] "dziewicą", to rzekomo każdy z nich nastawał na jej cnotę. Wiem to od niej, bo trafiła i do mnie. Oj, nasłuchałam się wielu opowieści, ale kiedy zaczęły się dziać dziwne i niebezpieczne dla mnie rzeczy przy kontakcie z nią, wycofałam się. Czasami ponosi się konsekwencje nierozważnych decyzji. Już ja tam wolę dmuchać na zimne i nie wywoływać wilka z lasu,, niż się sparzyć na gorącym a potem szukać "uzdrowiciela" [egzorcysty, psychiatry czy znachora]. Przysłowia podobno są mądrością narodów; "Strzeżonego -Pan Bóg strzeże"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi odpowiedzieć. Nie wiem co może być wywoływaniem wilka z lasu.

      Usuń
    2. "Są dwa największe zwycięstwa szatana. Jedno to przekonanie, że go nie ma, drugie to przypisywanie mu zbyt dużej mocy". Szatan albo zupełnie się chowa i zwycięża przez to, że nie mówi się o pokusach, o realnym zagrożeniu grzechem, o istniejącym złu - wtedy wszystko jest miłe i fajne - albo staje się drugim bogiem i to również jest jego zwycięstwo.

      Usuń
  5. W parafii, do której należałam jako dziecko był pewien ksiądz, który strasznie nie lubił komunistów (mówił o tym na lekcjach religii), potem zniknął, prawdopodobnie był na odwyku, wrócił po latach jako egzorcysta...ale gorzałę nadal było od niego czuć (wiem to z autopsji).
    O jego sukcesach nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo... i to ma sens. Taki alkoholowy chuch może być narzędziem do walki z diabłem

      Usuń
  6. Swego czasu (na bieżąco) czytałem ten artykuł GW i miałem mieszane uczucia, przy czym przeważało zażenowanie. Ale bądźmy szczerzy nie takie cuda wymyślają również inni. Mnie samego temat interesuje, ale z gatunków tych, które nazywam nie bez ironii „ciekawostkami przyrodniczymi”.

    Ciekawą wydaje mi się sprawa polskiego egzorcysty ks. Glasa, który w Polsce ma zakaz przeprowadzania egzorcyzmów, wydany przez KEP, a który przeniósł się do Anglii, gdzie go ten zakaz nie obowiązuje, a w Polsce chwali się tylko sukcesami (tego mu nie zabroniono). Nie znalazłem przyczyn tego zakazu, mogę się tylko domyślać, że dopuścił się pewnych nadużyć, ale głowy nie dam. Tym bardziej to dziwne, że w tym samym czasie wyświęcono dość sporą liczbę nowych egzorcystów.

    PS. Maria mnie ubiegła :( też chciałem się pochwalić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że wśród egzorcystów jest wielu czubków. Taka praca. Jak się jeszcze dodatkowo wierzy w tak bliską obecność diabła to tym bardziej.

      Usuń
  7. Ze złamaną psychiką jest nieco inaczej niż np. ze złamaną ręką, bo rękę można nastawić, i efekt jest widoczny prawie natychmiast. To dlatego wokół zabiegów wykonywanych zarówno przez księży jak i psychiatrów narasta tyle legend zarówno prawdziwych, zmyślonych, jak i totalnie zmanipulowanych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem ciekawy, czy można jakoś profilaktycznie zadziałać? Np. założyć sobie jakąś blokadę na Szatana?

    OdpowiedzUsuń
  9. Szatan (diabeł) najbardziej boi się Matki Bożej i różańca -tak uważa ojciec egzorcysta Amorht(?)-jest oczywiście wiarygodne tylko dla ludzi dobrej woli ,którzy znają życiorysy ojców-M.M.Kolbe , o. Pio itd.
    Módlmy się za duszę zmarłego dzieciaczka w Anglii -niestety zmarł.
    ka

    OdpowiedzUsuń