piątek, 11 maja 2018

Bat w celi, zamiast figlów w pościeli

Tą grą słów postanowiłem pogawędzić nieco o celibacie. Uważa się, iż ta nienaturalna bądź co bądź tendencja wśród kleru, jest przyczyną różnych problemów z seksualnością, od szukania sobie przygodnych związków na boku, homoseksualizmu do różnego rodzaju zboczeń. Przyrodzona seksualność człowieka jest głównym argumentem przeciwników celibatu. Ale sprawa chyba nie jest aż tak do końca jasna, gdyż znalazłem dwie wypowiedzi znanego naszego seksuologa, które troszkę się wykluczają:

Lew Starowicz w podczas wywiadu spytany o pedofilię wśród księży w 2013 roku powiedział:

"Część zachowań pedofilskich powstaje w trakcie pracy. Na przykład wtedy, gdy duchowny już nie radzi sobie z celibatem. A początkowo twierdzi, że da radę."

A dwa lata później ponownie spytany o związek pedofilii i celibatu przez Fakt24, stwierdził, że jednak:

"Nie wiązałbym tych dwóch zjawisk. Pedofilia występuje także wśród innych wyznań, w których nie ma celibatu”

Profesora broni fakt, że nie przeprowadza się badań w kościele, na którym można oprzeć jakąś tezę. Gdzieś czytałem wprawdzie, że wśród grup pracujących z młodzieżą, odsetek księży pedofilów jest mimo wszystko mniejszy niż nauczycieli świeckich, ale źródła nie przytoczę.
Tak czy siak - na zdrowy chłopski rozum celibat nie jest niczym zdrowym, więc na grzyba on komu?

Historia w sumie jest dziwna, bo pomimo wzmianek w "Biblii", że faktycznie można wybrać wybrać taką drogę, nigdzie nie jest napisane że jest to jakaś konieczność. 
"Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19, 11-12). 
Wzmianki o życiu w bezżenności częściej pojawiają się w Nowym Testamencie niż w Starym. Natomiast przez trzy czwarte swego istnienia w Kościele Katolickim nie było mowy o czymś takim jak celibat (mówiło się o wstrzemięźliwości seksualnej) i bardziej jest to tradycja kościelna a nie dogmat. Do dziś nawet trwa spór, kiedy ją ostatecznie usankcjonowano, czy na soborze luterańskim na początku XII wieku, czy na trydenckim w XVI, a są tacy, którzy twierdzą że sprawa jest ogólnie młoda i sięga stu lat wstecz.   
Paweł VI w encyklice „Celibat kapłański” przypomniał: „Nowy Testament, w którym zachowane są nauki Chrystusa i Apostołów, nie żąda stanu bezżenności od tych, którzy spełniają święte posługi. Nie stawiał takiego warunku sam Jezus, gdy wybierał Dwunastu, ani Apostołowie nie stawiali go tym, którzy przewodzili w pierwszych gminach chrześcijańskich”.
Zatem na co on komu?
Odpowiedź wydaje mi się niestety prozaiczna, jak bardzo się tu nie zasłaniać oddaniem Bogu. Już w Liście do Koryntian pojawia się uwaga:
„Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, który wstąpił w związek małżeński zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie" (1 Kor 7, 32)
Teraz można sobie gdybać o jakie "sprawy Pana" troszczy się współczesny kapłan i dlaczego ma mu w tym przeszkadzać żona. Wystarczy wspomnieć proces o schedę po ks. prof. Waldemarze Irku, w którym stroną była Archidiecezja Wrocławska. Mam wrażenie, że dla KK problemem byłoby utrzymywanie księdza wraz z dziedziczącą jego własność rodziną.   

Poza katolicyzmem celibat praktykują również mnisi buddyjscy. Znany był także w różnych kultach, np rzymskiej bogini Westy (któż nie słyszał o Westalkach?) Łączyło go jedno - odwieczne problemy z dochowaniem. 

Więcej o historii celibatu w artykule "Trudna historia celibatu"

22 komentarze:

  1. No tak, znowu wszystkiemu winne żony!
    KK i tak utrzymuje rodziny księży, z tym, że nieoficjalnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się wydaje, że przyczyna celibatu jest bardziej prozaiczna niżby to wynikało z nauk Kościoła, choć zastrzegam, że nie muszę mieć racji. Śmierć bezżennego, a tym samym bezdzietnego (oficjalnie) a majętnego (tacy też bywali) kapłana czy zakonnika, pomnażała majątek Kościoła. I choć to nie było główne źródło dochodów tej instytucji, trudno było nim pogardzać. I nie jest to teza dotycząca czasów wczesnochrześcijańskich, kiedy to jeszcze ów celibat nagminnie łamano, ale znacznie późniejszych, gdy nadawano celibatowi coraz większe znaczenie i rygoryzm.

    Mam wątpliwości, co do pedofilii, szczególnie zaś tezy o tym, że w innych grupach zawodowych (nauczyciele) jest ich więcej. Ilościowo pewnie tak, ale proporcjonalnie? Bo trzeba by brać pod uwagę tylko tę grupę kleru, która ma styczność z dziećmi (katecheci). Wtedy te proporcje wyglądają wręcz tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomniałem o tym w przedostatnim akapicie wraz z przykładem ks. Irka. :)

      O to chodzi, że nie wiadomo jak to dokładnie jest, bo nigdzie nie znalazłem jakichś statystyk. Raz gdzieś czytałem że proporcjonalnie właśnie jest ich mniej, ale w tym artykule również nie podano żadnych statystyk.
      Ale skoro mówisz, że proporcję są wręcz tragiczne, to bardzo chciałbym się zapoznać z podstawą takiego twierdzenia.

      Usuń
    2. Też już nie pamiętam kto, prawdopodobnie Hartman, powoływał się na oficjalny komunikat Watykanu, w którym stwierdzono, że to „tylko” pięć procent całego kleru jest zamieszanych w ten proceder. Ile to będzie odnosząc tylko do tych, co mają stały kontakt z dziećmi?

      Usuń
    3. Sprostuję bom nie radio Erewan.

      Nie Hartman a Szostkiewicz, nie pięć procent a dwa, nie Watykan a papież Franciszek. Mimo wszystko to i tak daje ciekawą informację. Co pięćdziesiąty(!) ksiądz, już nie tylko katecheta, wykazał się czynem pedofilskim, co mu zostało udowodnione (2014 rok)

      Usuń
    4. Mimo wszystko polecam:
      https://hartman.blog.polityka.pl/2014/08/23/alarm-570-ksiezy-pedofilow-idzie-po-nasze-dzieci/

      Usuń
    5. 5 % to jest szacowana liczba pedofilów w społeczeństwie, więc Hartman powinien bić na alarm, że dzieci oddaje się nauczycielom. W sumie może i racje piszesz, bo według badań zleconych przez Departament Edukacji w USA, „fizyczne nadużycie seksualne wobec uczniów w szkołach jest sto razy większe niż nadużycia księży".

      Usuń
    6. Czytałem ten raport. Tylko owe sto procent odnosi się do liczb seksualnych nadużyć. Ciekawe ile w USA jest więcej nauczycieli niż księży?

      O dwóch procentach WŚRÓD SAMEGO KLERU mówił papież Franciszek.

      Usuń
    7. Odnosi się do seksualnych nadużyć nauczycieli i jest wskazane procentowo, więc nieważne czy jest więcej nauczycieli, czy księży.

      Ale ja wcale nie neguję tej liczby, napisałem, że tu możesz mieć rację. :D

      Usuń
    8. Uważasz, że „sto razy więcej” jest określeniem procentowym? Bo ja znalazłem tylko takie zdanie na ten temat: „fizyczne nadużycie seksualne wobec uczniów w szkołach jest sto razy większe niż nadużycia księży” za Charol Shakeshaft.

      Usuń
    9. Tak, na jeden przypadek molestowania przez księdza pedofila przypada 100 innych, jeśli temu wierzyć. Znając odsetek księży wśród pedagogów, można obliczyć to procentowo.

      Usuń
    10. Tyle, że Charol Shakeshaft powołuje się na jakiś raport, którego nikt nie widział, i nie wiadomo przez kogo został sporządzony. Jeśli zanotowano 3430 przypadków pedofilii kleru (w USA) to nauczycieli pedofilów musiałoby być 343 tys. Ciekawe kto wtedy by uczył w szkołach?

      Usuń
    11. Nie jakiś raport, tylko raport Departamentu Edukacji.
      Weź może nie popisuj się tą wyższą matematyką. Kto powiedział, że za każdy przypadek moelstowania odpowiedzialny był inny ksiądz?

      Usuń
    12. Ostatnim zdaniem mnie załamałeś... :P

      Usuń
    13. A skąd Ty w ogóle tą liczbę wziąłeś? Bo nawet nie wiem jakiego okresu czasu ona dotyczy.

      Usuń
  3. To ja znowu od drugiej strony, czyli od tyłu (n.b. kiedyś napisałem d... z kropkami i czytano tak jak chciano).
    Nie wiem jak jest teraz, ale dawniej u kandydatów do specyficznych zawodów wymagających odpowiedzialności (lekarze, chirurdzy, policjanci, a nawet nauczyciele, itp.) starano się badać ich podstawowe cechy osobowości. Gdy okazywało się, że lekarz nie może patrzyć na krew, chirurgowi "latają ręce", policjant woli je (te ręce) trzymać w kieszeniach, a nauczyciel leje dzieci po mordach, to delikatnie doradzano zmianę zawodu.
    Myślę, że byłoby dobrze badać także księży pod kątem poziomu temperamentu seksualnego. Już zwykłe testy np. Rorschacha mogą wszystko wyjaśnić. Ale może chodzi właśnie o większą ofiarę poświęcenia się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł. Ale w zasadzie jeszcze istnieje, przynajmniej wnosząc z tego co mówi Lew-Starowicz ryzyko, że delikwentowi się to może zmienić w trakcie.

      Usuń
    2. Tak, ale przy "prawidłowym" starcie zawodowym późniejsze zmiany - o ile nastąpią - będą mniej radykalne.

      Usuń
  4. Prawdziwy sens kapłańskiego celibatu [ale czy tylko, bo przecież obowiązuje to także osoby konsekrowane;zakonników i zakonnice]. Jezus Chrystus, najwyższy kapłan, żył w celibacie.
    Tradycja kapłańskiego celibatu – opiera się na nadprzyrodzonych motywach najwyższej wartości, wynikających z samej Ewangelii. Kapłaństwo Chrystusa jest wyjątkowe i ostateczne, a kapłaństwo ludzi to prawdziwy udział w tym Chrystusowym dziele. Skoro kapłan chce być święty i prowadzić swe owce na drodze do Królestwa Niebieskiego – tak jak robił to Chrystus – powinien starać się na każdym kroku naśladować Chrystusa. Kapłaństwo człowieka musi wzorować się na najświętszym Kapłaństwie Syna Bożego, który sam siebie ofiarował za nasze grzechy. Zew natury bywa silny, ale celibat [czystość] jest możliwy. Ileż to dziewic [nie tylko świętych] dochowało ślubu czystości i wierności swemu Oblubieńcowi- Chrystusowi??? Dla mnie jest oczywistym, że dokonując wyboru [powołania czy to duchownego, zakonnego czy małżeńskiego] znamy i świadomi jesteśmy ciążących na nas z tego tytułu zobowiązań. Jeśli młodzieniec ma szczególne ciągotki do kobiet, nie decyduje się na śluby kapłańskie.
    Śluby to śluby, po są ustanowione, aby ich dotrzymywać -takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, - skoro chce. Chrystus nie wymagał celibatu od swoich apostołów. Sam powiedział, że nie każdy może być taki jak on pod tym względem. I przez setki lat podejście do sprawy czystości i bezżeństwa nie było rygorystyczne ani wymagane w kościele. Najlepszym przykładem na to że św. Arkadiusz biskup Bourges był synem biskupa Clermont Apolinarego i wnukiem Sydoniusza Apolinarego, również biskupa Clermont. Nikt nie widział wówczas w tym nic zdrożnego.

      Usuń
  5. Chyba mało ludzi wie, bo o tym w kk jakoś mało się mówi, że celibat w Kościele katolickim nie obowiązuje wszystkich księży. Są tacy, którzy całkiem legalnie mają żony i dzieci. Nie za bardzo jest to możliwe w Polsce, bo zgorszenie było by zbyt duże. :)
    Wydaje się, że chyba już bardziej "wolimy" takiego księdza, o którym nieoficjalnie wiadomo, że ma kochankę i może nawet i dziecko, niż takiego, który by miał oficjalną rodzinę.

    I nie jest tych legalnych żonatych księży w kk tak znowu mało, bo ok. 100 tysięcy, np. w Hiszpanii stanowią ok. 18% kleru.
    (http://www.ekumenizm.pl/koscioly/katolickie/zonaci-ksieza-sluza-w-kosciele/ ).

    OdpowiedzUsuń