czwartek, 7 czerwca 2018

Ballady Morderców i inne opowiadania

Mariusza książka już za mną. :) Parę może nieco chaotycznych słów...
Twórczość Nicka Cave'a cieszy się sporą popularnością w Polsce, bo przecież popularyzował ją i Kazik na płytach i koncertach, Robert Talarczyk w Teatrze Korez, zaś na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej m.in. Kinga Preis. 
Powiem wprost - jako wielbiciel grozy nadnaturalnej nie jestem dobrym targetem dla "Ballad", nawet mimo sympatii do Nicka Cave'a. Znam natomiast dorobek artysty na tyle dobrze, że teksty nie wiszą dla mnie w jakiejś próżni.
Np. "Red Right Hand", - kiedyś ten kawałek zrobił na mnie większe wrażenie, niż bodaj cała 'Murder Ballads" i chyba nie tylko na mnie, skoro poświęcone mu opowiadanie znalazło się w książce. Poza tym, naturalistyczne, krótkie migawki, obrazujące cały wachlarz frustracji, wynaturzeń, perwersji i mordu, nie są  pomysłem złym, choć ukazanie ich przyczyn - zbrodniczej ludzkiej natury, która pcha bohaterów do takich a nie innych czynów sprowadza się do słów-haseł wyjętych z piosenek, i mniej lub bardziej luźnej ich adaptacji. Nie bawiąc się w wywody - też zatrzymam się przy słowach. "All beauty must die"... Duet z Kylie Minogue wywindował balladę "Where Wild Roses Grows" na szczyty list przebojów, choć w romansie z psychopatą nie było happy endu. (Tu uwaga: bohater piosenki zabija Elisę kamieniem, a nie młotkiem, co może jest sensowniejsze, no bo tak z młotkiem z dziewczyną na spacer nad rzekę? :)) "All god's children they gotta die" ... choć historia "małej" Loretty jakby nieco zbladła w porównaniu z tym, co małolata wyprawiała w "Klątwie Millhaven"ale w zamian otrzymujemy wątek seksualności nastoletniej morderczyni. 
Druga część książki to opowiadania, których plusem jest różnorodność. Bo i trochę czarnego humoru, makabry, Lovecrafta, apokaliptycznego sf. Tu już łatwiej mi było znaleźć faworyta - "Liczba początku i końca", może też nieco przygnębiający "Anioł". 
Przy okazji: rozbawiło mnie podobieństwo, rzecz jasna przypadkowe (i nieprzypadkowe, jeśli weźmiemy pod uwagę, że źródłem inspiracji obu jest ten sam autor) - opowiadania ze zbioru "Upiory Polskie" - 'Początku procesu zarządzania" do "Piwnicy" - dowodzące, że na kanwie opowieści o stworze siedzącego w jakiejś mrocznej dziurze i "opiekujących" się nim ludzi można stworzyć diametralnie różne rzeczy. Ale nie będę się krygował ze stwierdzeniem, że ów motyw 'feedera", różnych krwiożerczych żarłoków to trochę zbyt popularny...

2 komentarze:

  1. Nie znam zupełnie, nie moje klimaty, jakoś straszonko wolę w filmach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgodnie z poleceniem "służbowym" zamówiłam "wyzwanie" ;)
    Z Biblioteczki Okolic Strachu nie mam jeszcze żadnej pozycji, a jest już chyba tego trochę?Ale nie wiem czy to akurat dla mnie te książki?
    Przypomniałam sobie,że Borowca mam "Wszystkie białe damy"
    "Tam,gdzie mieszkają szczury" chyba najbardziej w pamięci mi utkwiło.Muszę jeszcze raz przeczytać

    OdpowiedzUsuń