piątek, 3 sierpnia 2018

Sentymentalna podróż do stolicy


Zaciekawiła mnie książka, całkiem sympatyczna o Warszawie. Autorem jest znany warszawista, niestety zmarły już Olgierd Budrewicz. (jedna z bibliotecznych zdobyczy) O czym tam nie ma! O tramwajarzach, znanych antykwariuszach i knajpach. Ze środka zaś... wypadł zabytkowy bilet do Warszawy z roku 1985. W 1985 roku za każdym razem gdy jeździłem z dziadkiem do stolicy, musiałem koniecznie zjeść dworcową zapiekankę, albo hod-doga. Cóż to był za smak!

16 komentarzy:

  1. piękne wspomnienia i niezapomniane smaki-1974 rok - jajecznica i flaki po warszawsku w Sielance ,a wieczorem oglądanie "na żywo " i legalnie wygibasów striptizerki "Pod Skrzydłami". Oczywiście Dziadkowie w domu trawili Gąskę Balbinę i Ptysia-a w antykwariatach sprzedawało się "zdobyte" książki z wystaw w PKiN ,aby było na kawałek chleba...i ten niezapomniany smak wody sodowej z saturatora w musztardówce na łańcuszku o świcie za 50 gr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Warszawą mam związanych wiele wspomnień z najlepszego okresu życia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... i ja podobne wspomnienia pielęgnuję... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo Warszawa jest wspaniałym miastem. Trzeba się o tym tylko przekonać czytając odpowiednią lekturę albo chodząc po magicznych miejscach tego miasta,
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda o Warszawie w książkach Farbarowicza-Nachalnika,Tyrmanda,Grzesiuka,M.Nowakowskiego -a nad wszystkim króluje prezent Stalina.

      Usuń
  5. Jeśli mi się Warszawa z czymś kojarzy, to tylko z książkami Wiecha (Stefana Wiecheckiego)

    OdpowiedzUsuń
  6. W Warszawie byłam chyba tylko raz,czy dwa??Nie pamiętam już.Ale to było tak dawno,że nie mam żadnych konkretnych wspomnień,oprócz tylko tych utrwalonych na zdjęciach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawiakiem z krwi i kości był St.Wielanek ,obecnie kapitalnym pieśniarzem(i nie tylko) warszawskim jest Janek Młynarski i jego Combo Taneczne.Obecna warszawka to smaki i klimaty prosto ze słoików-w większości niepasteryzowanych.Jedynie kibice Legii (i narodowcy) dbają o prawdziwą historię Miasta,ale to już inna bajka nie kulinarna.

      Usuń
  7. 1985? Dobra data :) Mi szczególnie bliska :) Ja do Warszawy po raz pierwszy wybrałam się stosunkowo niedawno...a to w końcu stolica!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszsytkie wpisy które są na tym blogu przeczytałem.

    OdpowiedzUsuń
  9. A kto zna przepis na ogórki po warszawsku? Warszawa- wiadomo stolica, a Warszawiacy to cwaniacy.

    OdpowiedzUsuń
  10. mizeria warszawska w słoikach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie mizeria warszawska; pudło!

      Usuń
    2. z tymi ogórkami (korniszonami) po warszawsku podobnie sprawa się ma ,jak z rybą po grecku ,sałatką po szwedzku albo lodami włoskimi.W Błoniu pod Warszawą za tzw.komuny cwaniak ze wsi handlował solą i wodą -dodatkiem były ogórki (przerosty) zbierane na okolicznych polach i szatkowane przez okoliczne kobity wiejskie za pomocą noży na podwórku.Interes kwitł-brat wiochmena był pracownikiem w Handlu Zagranicznym a wahadło stało na zajezdni w Błoniu.Lata 70-te.Kiełbasa zwyczajna -40 zł,połówka Czystej 100 zł,chlebek 4 zł-dało się żyć -po pańsku.pozdrawiam.

      Usuń
  11. Smaki dzieciństwa pozostają w nas na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobnie rzecz się ma z zapachami-pamiętam zapach lwiej paszczy z babcinego ogródka ,Rifli kupionych na bazarze Różyckiego za 640 zł i zapach alpagi pitej pod papieroska Phillip Morris z węglowym filtrem-czasy....

      Usuń