wtorek, 28 maja 2019

Gender na chłopski rozum

Ponieważ zauważyłem wiele skrajnych i różnych określeń związanych z tym sześcioliterowym słówkiem, postanowiłem poddać je pewnej obróbce, by sobie całość rozjaśnić, a może i innym niezorientowanym pomóc, a może nawet wywołać dyskusje i komentarze lepiej zorientowanych. .
Problem z pojęciem zawiera doszywanie na siłę do tego słowa innego - mianowicie "ideologia gender", co jest źródłem wielu nieporozumień i niedopowiedzeń. 
A zatem - już w momencie kiedy zauważamy że z racji płci przypisane są do człowieka pewne role w życiu i w społeczeństwie - można mówić o gender lub bardziej bezpiecznie - socjologii płci. Bo przecież temu zaprzeczyć się nie da. Rozwijając temat - człowieka w pewnej części determinuje płeć biologiczna i w pewnej części płeć kulturowa. Jak widać z tej definicji taki pogląd wyznają w pewnym sensie obydwie strony konfliktu, z tym, że podejście do tematu jednej z nich jest konserwatywne, a drugiej niekoniecznie. Twierdzenie jest poza tym tezą naukową, a nie żadną ideologią. Skąd jednak ta ideologia się przy tym "genderze" wzięła? Ano bywa tak, gdy ktoś zaczyna nie poparte tezy brać za pewnik. Bierzemy więc kolejny pogląd, czy też tezę, że płeć kulturowa ma pierwszeństwo w determinowaniu roli człowieka w społeczeństwie nad płcią biologiczną, albo w ogóle spycha na margines płeć biologiczną jako nieistotną w kształtowaniu tych ról. Pogląd zaczyna zskiwać grono zwolenników, którzy zaczynają uważać, że w związku z tym idealną metodą wychowawczą jest uniseksualizm, po czym ta sama grupa usiłuje ten postulat realizować. Jest to ideologia? Jest.

Stąd krok do kolejnego pojęcia - genderyzacja. I tu już w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Seksualizacja dzieci? Wspomniany wcześniej uniseksulaizm wychowawczy? No przecież podczas wychowania jest oczywista, można jej tylko nadawać określony kierunek. Czy danie chłopcu samochodzika nie jest już przykładem genderyzacji, bo wszak zakładamy, że skoro biologicznie jest chłopcem - powinien się taką zabawką bawić? Znów mamy pewien konflikt, bo ktoś wpadł na pomysł, że przecież istnieją osoby transseksualne, których świadomość przynależności do określonej płci, nie zgadza się z płcią biologiczną. No ale cóż z tego? Przecież nie rozdajemy wszystkim ludziom, dajmy na to okularów, zakładając, że są wśród nich niedowidzący. Z drugiej strony - ponoć nie da się zmienić tych uwarunkowań, jeżeli skłonności dziecka nie odbiegają od normy - czyli płeć biologiczna zgadza się z kulturową (uwaga - tu można się spierać, że niektóre zachowania występują, bo są narzucone przez tradycje itp. i czy w ogóle określenie, że "płeć biologiczna zgadza się z kulturową" jest poprawne.). Ale przecież przy tym też można zacząć grzebać, wymyślając teorię "trzeciej płci" (co znów mi się kojarzy z sankcjonowaniem nieprawidłowości).

O ile uważam, że studia gender są istotną gałęzią nuki i zgłębianie jej może dać odpowiedź na wiele istotnych pytań, niekoniecznie pozytywnym zjawiskiem jest wykorzystywanie powstałych przy tym tez uznawać za pewnik.  
  


19 komentarzy:

  1. Nie bardzo wyłapałam sedno...chyba rozkojarzona jestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zadałeś kapitalne pytanie, czy płeć kulturowa ma być przed płcią biologiczną? Według mojej, osobistej opinii, może być, o ile zastąpi się nim owo „ma być”. Całe nieszczęście bierze się z wyolbrzymiania rzekomych zagrożeń związanych z gender – transpłciowość czy ów uniseksualizm.

    Posłużyłeś się przykładem okularów i tego nie rozumiem, bo to jakby odwracanie kota ogonem. Okulary nie służą dobrze, ba, mogą zaszkodzić poprawnie widzącym, tymczasem wiedza o płci kulturowej nikomu nie zaszkodzi – wręcz przeciwnie, owe fałszywe mity na temat gender może wyprostować. Istnieje wprawdzie zagrożenie, że z gender ktoś zrobi ideologię (akurat robią to przede wszystkim przeciwnicy określenia „płeć kulturowa”) ale istnieje też coś takiego, jak kontrola społeczna, czyli krytyka nurtów przekraczających te w końcu umowne normy. Przykładów w każdą stronę jest mnóstwo, ale chyba nie o zasypywanie się tymi przykładami chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że z każdego eksperymentu socjologicznego płynie jakieś zagrożenie, tylko nie jesteśmy w stanie go ocenić, stąd też trudno powiedzieć, czy jest błahe czy wyolbrzymione. Transpłciowość zaś trudno uznać za zagrożenie płynące z gender - no zdaża się komuś nieszczęście i tyle - ale jak zacznie się dywagować na takie tematy z kimś, kto jest płciowo niedojrzały - można mu nieźle namieszać w psychice i po prostu narzucić określony pogląd na temat własniej płciowości (wystarczy, że jakiś zjeb, zacznie chłopca traktować jak dziewczynkę, ubierać w damskie ciuchy itp.). Uniseksualizm zaś może oznaczać wiele rzeczy w zależności od natężenia.

      Użyłem tego porównania w odniesieniu do tzw. trzeciej płci, chodzi o transeksualizm. Jakby nie patrzeć jest to szukanie wzorca dla czegoś, co nie normalne i chyba niezbyt powszechne. :) Pół biedy jak to są dodatkowe kolumienki w rubryczce - ale już za jakąś durnotę uważam stosowanie takich zabiegów wobec dzieci o skonkretyzowanej płci, na podstawie dywagacji, że przecież w przyszłości może nie zechce być tym czym je natura stworzyła. :)

      Usuń
    2. Uczenie chłopców szycia, a dziewcząt posługiwania się młotkiem do transseksualizmu raczej nie prowadzi. Trudno te praktyczne w końcu umiejętności traktować w kategoriach trzeciej płci. Jeśli ja widzę za kierownicą autobusu kobietę, nie myślę o niej jako transseksualistce, a już tym bardziej osobie trzeciej płci. Raczej Ci nie uwierzę, że gender, to zakładanie iż ktoś w przyszłości zmieni płeć.

      Można byś dopatrzeć pewnych skrzywień w show-biznesie (patrz: festiwal Eurowizji), ale po pierwsze, nie każdy zostaje uznanym artystą i jednocześnie udawanym transwestytą (transseksualista goliłby brodę).

      Usuń
    3. No pewnie że nie. Ale przebieranie ich w damskie ciuszki, może nie doprowadzi do transseksualizmu, ale jakiś dziwny efekt może wywołać. Generalnie nie wiem czy nie zauważyłeś, że w modelingu foruje się często postacie niby męskie, ale zniewieściałe. - nie będę podawał konkretnych linków, ale wpisz w googla frazę "przebrali chłopca za dziewczynkę" i zobaczysz pewien obłęd płynący z gender, nawet jeżeli uznamy go za marginalny. A co do showbusinessu to jest najbardziej widoczne, ale nie dotyczy tylko jego.

      Usuń
    4. Albo jednak podam jeden link... Sam uznaj, czy to nie z deka chore.

      https://www.wykop.pl/link/1670077/przerobili-chlopca-na-dziewczynke-i-obwoza-go-po-programach-plotkarskich-eng/

      Usuń
    5. Zobaczyłem i tak się zastanawiam, co to ma wspólnego z gender? To jest o porypanych rodzicach, czyli o paranoi, a to podlega pod psychiatrię albo i pod prokuraturę.

      Ów modeling, a raczej jego nakierowanie na cechy innej płci zauważyłem. Tyle, że tego też bym nie uważał za gender. To raczej rodzaj ekstrawagancji nakierowanej na szokowanie, a dziś coraz trudniej czymś zaszokować.

      Usuń
    6. No jak to co? Przecież ich twierdzenie, że "dziecko się sklasyfikowało" jako transseksualne - to jest wcielanie (fakt że może opatrznie rozumianej) ideologii wypływającej z przekonania o tej płci kulturowej.

      Usuń
    7. Jeśli rodzic uzna, że dziecko opętał szatan i z tego powodu odda je w ręce egzorcysty (taki przypadek miał miejsce niedawno w Polsce) to będzie to wynikało z miłości do Boga czy z miłości do szatana? Tymczasem samo posądzenie o opętanie już kwalifikuje rodziców do wariatkowa, bo nie dowodzi ani istnienia Boga, ani szatana. Tu masz dokładnie taki sam schemat.

      Usuń
    8. Ale to chyba też wzięło się z jakiegoś prania mózgu - vide ideologii, nawet jeżeli nie dowodzi istnienia Szatana ani Boga, nieprawdaż? Sam sobie rodzic na tego szatana nie wpada, gdzieś musiał się nasłuchać, choć normalni ludzie idą z niegrzecznym dzieckiem do psychologa, nawet jak wierzą w Boga. Pytanie co zrobił egzorcysta, bo nie znam sprawy...

      Usuń
    9. Też nie pamiętam, dziewczyna wydoroślała i uciekła, widać egzorcysta marny był.

      Problem z ideologią Boga i diabła jest taki, że niemal wszyscy ją uznają. W dodatku za coś normalnego. Tymczasem działania rodziców (chłopco-dziewczynki) to żadna ideologia, to raczej nieznajomość zagadnienia gender.

      Usuń
    10. Nie wiem czy nieznajomości. Teoretycznie widząc chłopca, którego zachowanie nie spełnia kryteriów płci społecznej przypisanej do chłopca - całkowicie zignorowali płeć biologiczną zakładając że jest dziewczynką - więc jednak jakąś to znajomość zagadnień mieć musieli.

      Nie ma ideologii Boga ani Diabła - jest wiara w nich i dopiero z niej może wynikać jakaś ideologia, ale wcale nie musi - dokładnie tak jak z tezy naukowej gender.

      Usuń
  3. Ideologia gender to jedno z tych cudownych zjawisk zesłanych przez Opatrzność. Spokojnie można być za albo przeciw nie mając zielonego pojęcia o co chodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zjebanym też można być nie wiedząc za co. :D

      Usuń
  4. tak w możliwie największym skrócie, to tzw. "ideologia gender" jest pewną urojoną ideologią, której wyznawanie i próba realizacji jej postulatów jest przypisywana pewnej nieokreślonej do końca grupie ludzi przez innych ludzi mających zaburzenia urojeniowe, żyjących w swoim fikcyjnym świecie równoległym...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzkość w ogóle od stuleci cierpi na różne urojenia.

      Usuń
  5. Mój babski rozum już niczego nie chłonie, bo w morzu informacji tonie; niczego nie pojmuje i już niczemu się nie dziwuje;
    a miało być tak cudnie - słowo "człowiek" miało brzmieć dumnie.
    «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę?»
    A diabeł namieszał i powkładał do tych zakutych łbów różne ideologie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby stworzył, tylko w międzyczasie coś się pomieszało i rodzą się kobiety z siusiakami... :)

      Usuń