czwartek, 29 sierpnia 2019

Między słowem, a mordobiciem

Bodaj gdy tylko na Ziemi pojawiła się pierwsza para myślących istot, wraz z nimi pojawiła się prawdopodobnie od razu różnica zdań. Znawcy tematu zapewne już w tym momencie orientują się, jak tytułowe "słowo" doprowadzić do tytułowego "mordobicia", choć może warto zająć się właśnie tym "między", co może już aż tak bardzo oczywistą kwestią nie być, zwłaszcza że zdarzały się w dziejach przypadki różnic zdań, z których nie wynikała żadna tragedia.
Różnice zdań przybierają różne formy, różne jest ich natężenie i ukierunkowanie. Czasem można zakończyć spór wynikający z różnicy zdań zwykłym machnięciem ręki, i odczepnym "a niech ci będzie, zjemy jabłko"... :P 
Innym razem kończy się nawet wojną.
Z biegiem rozwoju słownictwa i związanym z nim wymyślaniem coraz to większej ilości słów narodziły się krytyka i argumentacja - jako elementy pomocnicze, zastępujące wśród wyżej cywilizowanych jednostek kamienie, maczugi i tym podobny asortyment używany przy rozstrzyganiu wspomnianych różnic. Jednym słowem, teoretycznie miało się ku lepszemu.
Do czasu...
Nagromadzenie mniej lub bardziej potrzebnych słów sprawiło jednak, że człowiek zaczął z nich budować rozmaite, przedziwne czasem konstrukcje, nazwijmy je roboczo ideologiami, choć nie jest to może najszczęśliwsza nazwa. 
Dlaczego nienajszczęśliwsza?
No cóż, słowa zakorzenione w ludzkiej świadomości na ogół znaczą to co znaczą, ale z biegiem czasu, okazuje się, że nie są w stanie sprostać konstruktowi. Oczywiście można wymyślać nowe, ale ktoś wpadł na pomysł, że lepiej jest zmienić, albo rozszerzyć znaczenie starych. 
I co z tego wynika?
No cóż, załóżmy, że dwóch osobników sprowadza swoją różnicę zdań do konsensusu (też ładne słowo) definiując go odpowiednio słowami. A za jakiś czas okazuje się, że rzeczywiste skutki tego pozornego konsensusu nie są satysfakcjonujące dla jednej (albo żadnej!) ze stron, bo obydwie rozumieją inaczej znaczenie słów, na podstawie których udało się osiągnąć porozumienie. 
I dupa zbita, awantura zaczyna się od nowa.
Ideologia stała się także czymś złym, choć w praktyce oznacza ona wspólne poglądy na jakiś aspekt, czyli teoretycznie pozytywny wynik wszelkich dyskusji (niestety dzieje się tak dlatego, że te wspólne poglądy dotyczą jakichś grup, a nie ogółu ludzkości). Tymczasem zaglądając do słownika PWN znajdujemy taki oto... 

"Ideologię rozumie się więc jako zespół symboli, mitów, schematów myślowych i struktur językowych, które kształtują komunikację między ludźmi, odzwierciedlając istniejące polityczne i kulturowe hegemonie (Yesss! Kulturowa hegemonia rulez!!!); z drugiej strony widzi się w niej strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu."

Ale to nie koniec... bo może to być...

 "system leżący u podłoża doktryny politycznej, której celem jest realizacja jakiejś utopii... "

A utopia to albo "projekt idealnego ustroju politycznego", albo "zamiar niemożliwy do zrealizowania" , Uff, pogubiliście się już?

Nic dziwnego, że ludzie mający jakieś poglądy zarzekają się, że to co myślą to wcale nie ideologia, ale to co myśli oponent, o, to dopiero jest ideologia! 

Ponieważ następuję tu problem już na etapie określenia o czym my tu gadamy, pozostaje szukanie prostszych rozwiązań. I tu wkracza metoda wuja Staszka - mistrza ciętej riposty.  (Szczegóły pod tym linkiem, nie będę pisał elaboratu.)

Jeden krótki, dosłowny wyraz, określający co możemy zrobić ze swoim pomysłem, poglądem, zdaniem... może wzbudzić frustrację i zdenerwowanie. Jego prostota wytrąca oponentowi wszelkie argumenty. oczywiście można wzorem hrabiego Ponimirskiego zachować godność i odpowiedzieć, 
"przepraszam za szczerość, ale pan jesteś bydlę". Ale widać już jasno, że dyskusji na wyższy poziom wznieść się już nie da.
Co zostaje?
Maczugi i kamienie...



9 komentarzy:

  1. ideologia często mylona jest z filozofią, tymczasem ideologia /w jednym ze znaczeń tego słowa/ odpowiada na pytanie "jak ma być?", a filozofia na pytanie "jak jest?"... związek miedzy nimi jest taki, że ideologia nieraz bazuje na jakiejś filozofii, sęk tylko w tym, że teza, odpowiedź owej filozofii niekoniecznie musi być prawdziwa...
    w zapodanych przykładach Wuj Stach swoją Atomową Eschatologiczną Ripostą wyraził pewną ideologię, co więcej wezwał adresata do jej niezwłocznej realizacji... zaś hrabia Ponimirski /pomijając wstęp/ opowiedział jedynie co nieco o swojej filozofii... być może Wuj Stach oparł się na tej samej filozofii odnośnie adwersarza, ale tego nie wiemy, równie dobrze jego filozofia mogła się sprowadzać do konstatacji faktu, że ząb go boli...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogło tak być. :D
      Ale fakt - dodałbym jeszcze, że filozofia jest punktem wyjścia dla ideologii, które bazują na niej dość pośrednio.

      Usuń
  2. można inaczej.....
    sięgając wstecz,to na początku było....powstanie dwóch bloków ideologicznych,a jeszcze bardziej konkretnie-" pewnych istotnych programów systemowego rozwiązania narastających problemów społecznych.Charakter tych programów wyznaczył tradycyjny ,chociaż od dawna już nie aktualny podział na ideologiczne bloki-prawicę i lewicę."Antykultura.To czasy narodzin przemysłu-nędza,głód ,katorżnicza praca dzieci,rozpacz itd,itd -ogólnie mówiąc to sprzeciw robotników i odruch moralny w chrześcijańskich jeszcze warstwach oświeconych zapoczątkował powstawanie różnych programów....ideologii(?).
    A słowa,słowa ,pojęcia , nabierały i nabierają zupełnie innych znaczeń-wiadomo w jakim celu.
    Np.Pojęcie socjalizm nabrało z czasem zupełnie innego, bardziej konkretnego znaczenia,ale w prehistorii marksizmu oznacza ono po prostu wszystkie programy mające na celu rozwiązanie kwestii "socjalnej".
    a co do utopii(1516 T.M."Utopia").Jest wiele interpretacji tego dzieła,ale najważniejszą zawiera sam tytuł "ou-topos"-wiadomo.
    Utopia może być dobrze wymyślona ,tylko ludzie nie dorastają do jej wymagań,dlatego trzeba zmienić ludzi.....,albo ludzie są tacy ,jacy są i to utopia jest źle wymyślona.
    Jak na utopię ,to względny sukces odniosły -przyfabryczne osiedle New Lanark Roberta Owena i zrealizowany po śmierci Fouriera na wzór falansteru tzw.Famillister we francuskim Guise.Dla zainteresowanych -od falansteru Famillister różnił się tym,że nie tworzyła go komuna ,ale mieszkające we własnych mieszkaniach tradycyjne rodziny.Famillister powstał w latach 60-tych 19 w.i przetrwał prawie 100 lat.po prostu.G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. godność Ponimirskiego?"
      ale przedtem przyznaje ,że "obaj i Kunik bydlę i pies bydlę.Zresztą i ja jestem bydlę."(znaczy się hrabia P.).Czyli co,dyskusja toczy się na odpowiednim poziomie-i do tego poziomu zniżył(?)się super wykształcony
      człowiek ze zwykłym chamidłem i prostakiem Dyzmą.Obaj w sumie się dogadują -osiągnęli porozumienie ,chociaż hrabia musiał powąchać piąchę nowego śwagra,bo jak nie to....-i to był konkretny argument,.Żeby się dogadać trzeba nieraz obniżyć poziom dyskursu-tylko co za korzyść robić z siebie głupka tłumacząc tumanom prawdy oczywiste-jedynie chęć edukowania...prosto.G.

      Usuń
    2. Zaraz gdzie ten Dołęga-Mostowicz... A jest. :D

      Usuń
  3. Dość dziwnie się złożyło, że obaj (Ty i Piotr) wzięliście się za krytykę słów i ich znaczeń, oraz wynikających z ich istnienia problemów. Więc ja od razu na wstępie zadeklaruję – natura nic innego lepszego nie wymyśliła, jak możliwość porozumiewania się za pomocą mowy. Gdyby nie ona, wciąż okupowalibyśmy drzewa, w bardziej optymistycznej wersji – jaskinie, kończąc zdolności dialogu na rysunkach naskalnych.

    Ubocznym skutkiem posiadania tej umiejętności stały się kłótnie, ale ja bym ich tak hurtem do jednego „wora nieprawości” nie wrzucał. Bywają twórcze kłótnie. Fakt, powstało wiele sprzecznych ze sobą ideologii (definicja jest tu kompletnie bez znaczenia, wystarcza intuicyjne rozumienie), niejednokrotnie kończących się wojnami, ale spróbujmy sobie wyobrazić, że istnieje tylko jedna ideologia, nie daj Boże, populizm! Taki Kaczyński mówi, że wystarczy nie kraść, albo jako zatwardziały, stary kawaler krzyczy, że trzeba chronić nasze dzieci – a oponentów nie ma, więc ten krzyk tylko w stronę pedofilów jedynie słusznej ideologii. Paranoja...

    Nie widzę powodów aby straszyć kłótniami. Dużo bardziej niebezpieczny jest zanik kultury prowadzenia dialogu. Przyczyny są dwie: dezawuowanie inteligencji oraz monologi kleru, który dialogu nie uznaje. Nic więc dziwnego, że dziś większość z nas skacze sobie do gardeł, gdyż nie zna zasad retoryki i jej niuansów (tu: nawet riposty).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właściwie to miałem pisać o czymś innym, ale w trakcie wyszło mi jeszcze coś innego.

      Jakby nie było innych zapatrywań nie miałby do kogo krzyczeć i kogo chronić. :)

      Nie nie straszę kłótniami, to takie jak to Ty mówisz - prawo felietonu. :)

      Usuń
  4. Jeśli od słów droga prowadzi do rękoczynów, to moim zdaniem pół biedy, bo oznacza to, że rozmówcy myślą i mają emocje, gorzej gdy od razy sięgają po maczugi i kamienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy się zgodzić, bo z użyciem maczugi czy bez rękoczyn zostaje rękoczynem

      Usuń