środa, 22 stycznia 2020

Game is on

Postępu nie da się zatrzymać, to jasne. Żyjemy w epoce, która wynosi go wręcz na ołtarze, bo dzięki niemu po prostu żyje się lepiej. Rzecz jasna nie ma nic złego w samym postępie, dużo gorzej jest z moim zdaniem z jego wykorzystaniem. Ostatecznie skonstruowanie bomby atomowej to też postęp - ale kwestią sporną jest, czy przysłużył się on rozwojowi ludzkości, czy wręcz przeciwnie. Słowem magicznym jest tu umiar i rozsądek - niestety wiemy, lub powinniśmy wiedzieć, że nawet nauka może służyć obłędowi.

Jednak dziś na tapetę wezmę inny wynalazek - telefon komórkowy. Nie ma sensu przytaczać dziejów związanych z tym przedmiotem. Dość powiedzieć, że urządzenie, które kiedyś pozwalało na porozumienie się ze światem z każdego niemal miejsca, dziś przypomina przenośny komputer - zaopatrzony w szereg gadżetów, gier, portali internetowych, rozmaitych "apek", poprawiających humor i ułatwiających codzienne życie.

Należy zwrócić uwagę w tym momencie, że wszystkie te rzeczy są produktem, jakichś firm (cyberkorporacji) i służą im do zarabiania pieniędzy. Potentaci w tych branżach dążą rzecz jasna do maksymalizowania zysków. Ażeby to zrobić, należy użytkownika przykuć do ekranu na możliwie najdłuższy okres czasu. 

Jak?




Już jakiś czas temu odkryto związek między grami komputerowymi, a wydzielaniem się endorfin - czyli hormonów szczęścia. Ba, można znaleźć nawet artykuły (zapewne sponsorowane) w internecie, o niemal zbawiennym wpływie gier na samopoczucie. Gracz zadowolony nie chce być mniej zadowolony - chce być zadowolony coraz bardziej. Na podobnej zasadzie działają portale społecznościowe - mechanizm zastępowania relacji międzyludzkich kontaktami wirtualnymi, które także dają jakieś poczucie przynależności - poza tym i tak pozostają one w ścisłym związku z grami, które wszak też są na tych portalach dostępne.

- Gry działają na układ zadowolenia w mózgu, powodują wydzielanie się endorfin, w związku z czym, jeżeli nam ktoś zabiera nasze narzędzie, które nam dostarcza te endorfiny, to w naturalny sposób pragniemy je jakoś zastąpić - specjalista z dziedziny gier wideo Tadeusz Zieliński.

Zastąpić endorfiny? Ale po co. Naprzeciw huraoptymizmowi producentów gier i działających na ich zlecenie publicystów wychodzą jednak psycholodzy.

- Rośnie liczba przypadków, które są już naprawdę poważnie zagrożone uzależnieniem lub prezentują już wszystkie objawy uzależnienia. Nie można dłużej przymykać na to oczu - doktor Aleksandra Piotrowska (Uniwersytet Warszawski).

Badania nad wpływem tego całego dobrodziejstwa na ludzką psychikę są w powijakach - najbardziej rzetelnymi danymi dysponują zaś firmy, które na tym wszystkim zarabiają - i nie leży w ich interesie publikacja ani dzielenie się tymi informacjami. WHO chce, albo już wpisała uzależnienie od gier komputerowych na listę chorób psychicznych. A koncerny bazują na tym - większość darmowych gier na komórkę ma równorzędną wersję premium, pozwalającymi na przejście na wyższy lewel.
Zagrożenia, zagrożeniami, ale gracze są wszak dojnymi krowami. Wirtualny miecz, umożliwiający wybicie większej ilości potworów jest towarem za który się płaci prawdziwą gotówką. Bez tego progres jest niezauważalny, poziom i jawna dysproporcja sił jest dla gracza frustrująca. 

...gry komputerowe, szczególnie typu free-to-play (F2P – można grać za darmo, ale by urozmaicić rozgrywkę lub uzyskać postępy w grze należy skorzystać z systemu mikrotransakcji), również dążą do tego, by maksymalnie przykuć uwagę użytkownika i wciągnąć go w wydatki, które mają upiększyć lub ułatwić rozgrywkę.

Czysta socjotechnika zajmuje się tym, jak zaistniały stan rzeczy przekuć na możliwie wielką gotówkę. Obecnie nie ma żadnych regulacji, które umożliwiłby kontrolę zabiegów socjotechnicznych wielkich firm. Wszystko co zamieszczamy w necie jest ściśle analizowane - pod kątem tych informacji podsuwane są użytkownikowi pod nos reklamy, artykuły, powiadomienia.

- Każda minuta czasu spędzonego na portalu społecznościowym to cenny czas reklamowy. Każde kliknięcie, każde polubienie, każdy komentarz to kolejna porcja bajtów, którą można wykorzystać do skuteczniejszego (z perspektywy reklamodawcy) wyświetlania reklam użytkownikowi.

System "serduszek", "lajków", działający na psychikę użytkownika. Gry, pochłaniające czas i pieniądze, konstruowane tak, by grający korzystał z nich systematycznie, wykorzystujące proste sztuczki psychologiczne polegające na pobudzaniu gruczołów do wydzielania endorfin. 
Nie jestem entuzjastą takiego postępu, przez który hoduje się szereg zapatrzonych w ekran iphonów, telefonów i tabletów tumanów...

A cytaty...

w sumie jeden z tych artykułów zawiera prawie wszystko co chciałem powiedzieć, no ale skoro zacząłem....

https://oko.press/cyberkorporacje-celowo-uzalezniaja-od-gier-i-internetu-a-ofiarami-sa-dzieci-potrzebujemy-regulacji/

https://tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/who-uzaleznienie-od-gier-wideo-i-komputerowych-choroba-psychiczna,801834.html

59 komentarzy:

  1. "Pasta pierze, pasta świeci, pasta wychowuje dzieci" /S.Lem - "Dzienniki gwiazdowe"/...
    gdy swego czasu pracowałem w firmie handlującej palmtopami obserwowałem postęp /nie bójmy się tego słowa :)/ w tej dziedzinie i podziwiałem wizjonerski geniusz Janusza A.Zajdla(RIP), który w "Limes inferior" opisał przyrząd zwany "klucz"... w tamtym czasie też oglądałem serial sci-fi /sorry, tytułu nie pamiętam/, którego bohaterzy posługiwali się przyrządem zwanym "global"... zacny pan Janusz, tudzież autorzy serialu nie przewidzieli jednak jednego: odmóżdżonych (mentalnych) siusiar pchających się pod koła aut i rowerów, wpadających /m.in., bo nie tylko/ na inne siusiary, tak jak one wgapione w niemym, okraszonym debilnym uśmieszkiem na licach, zachwycie w swoje "klucze"...
    p.jzns i dziękować za ten post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. w (wielu) ośrodkach leczenia uzależnień "klasycznych" /dragowych/ funkcjonuje zasada szlabanu na kontakty telefoniczne ze światem zewnętrznym w pierwszym okresie pobytu, a komóra idzie do depozytu... generalnie ideą jest, żeby klienci np. nie nakręcali się na towar, nie kombinowali go, etc... ale od pewnego czasu notuje się nowy problem... są to stany napięcia i różne inne problemy nie tylko z powodu deprywacji towaru, ale też deprywacji samego telefonu jako takiego... to tak w uproszczonym skrócie, bo sprawa jest detalicznie o wiele bardziej złożona...

      Usuń
    2. No właśnie mam tego Zajdla, bo znalazłem w jakiejś wystawionej skrzynce z książkami, a jako nałogowiec zawsze znoszę je do domu.

      Tak, czytałem też o tym, nie przytoczę artykułu (chyba że to któryś z podlinkowanych), ale to taki trochę inny rodzaj uzależnienia.

      Usuń
    3. super książka... swego czasu miałem okazję przeczytać kopię maszynopisu przed oddaniem do cenzury... zapytałem wtedy: "coś mogą wyciąć?"... usłyszałem odpowiedź: "jak wytną, to raczej wszystko, tak to jest napisane"... ale nie wycięli, za trudne dla nich było...

      Usuń
  2. Od wszystkiego można się uzależnić i to za darmo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem odrobinę zawiedziony. Liczyłem na krytykę telefonii komórkowej a tu... krytyka gier(?) To może ja Ci wyjaśnię, że gry to nie wynalazek nowoczesności. Były od wieków, choć oczywiście nie w telefonii. I ludzie czasami cierpieli z powodu hazardu (to chyba jest jednostka chorobowa?) tracąc nie tylko fortuny, ale nawet własne, osobiste żony. Tak mi się wydaje, że młodym graczom na smartfonach to raczej nie grozi. Natomiast jeśli rodzic dziś widzi, że to granie sięga za daleko, zawsze może iść z młodym do psychologa (reklamują się wszędzie). Jest szansa, że mu pomoże.

    Najbardziej mnie jednak bulwersuje, to co piszesz o reklamach nie tylko w grach, ale na portalach społecznościowych. Dodam, że sam reklam nie cierpię i żadna mnie nie zainteresuje. Idź na miasto na spacer, do kina, do teatru, na imprezę muzyczną, do sklepu, pooglądaj telewizję, posłuchaj radia, idź na stadion, na jakiekolwiek zawody sportowe, ba!, idź do kościoła, a wszędzie z reklamami się spotkasz. Dlaczego akurat na portalach społecznościowych te reklamy mają być najgroźniejsze? Dalibóg nie wiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. c'mon, fejsowanie też jest pewną odmianą gry komputerowej... to nie jest nasze poczciwe blogowanie i dyskusje na forach blogowych, gdzie chodzi m.in. o jakąś formę pogadania, kontaktów międzyludzkich... tu najważniejsze są punkty, zwane "lajki", na tym polega (przeważnie) cały myk tej zabawy...
      p.jzns :)

      Usuń
    2. A Ty lajkujesz wszystkich znajomych jak leci? Ja w tej kwestii jestem daleko bardziej niż oszczędny. ;)

      Usuń
    3. Ha, Asmo nie rozumiesz w pełni istoty poruszonej w notce sprawy.

      Primo
      Reklama telewizyjna, czy radiowa nie jest jakoś szczególnie ukierunkowana, target jest ogólny. Reklama w internecie jest ściśle związana z Twoją aktywnością. Na podstawie zbieranych informacji podsuwane Ci są w powiadomieniach konkretne treści. Wszystko jest przechowywane w tzw plikach cookies, które są wysyłane kij wie do kogo. W ten sposób firmy mają całkiem bogaty zasób informacji na temat użytkownika. Oczywiści są osoby odporne na presję medialną i przekaz reklamowy, sam również się za taką osobę uważam, bo nie kupiłem nigdy żadnego przedmiotu powodowany reklamą - jeśli już to udałem się do kina zachęcony zwiastunem.

      Secundo.
      Nie jest też prawdą że gry komputerowe, zwłaszcza te o opisanym charakterze można porównać do starego, dobrego hazardu - z prostej przyczyny - ich pozorna darmowość sprawia, że mają do nich szeroki dostęp dzieci, które "uzależniają" się w młodym wieku. Działa to tak, że początek gry idzie łatwo - gracz ma do dyspozycji bonusy, zwycięża w rywalizacjach, eventach itd. Jednak w miarę osiągania wyższego poziomu to nie wystarcza - żeby w widoczny sposób ruszyć się do przodu trzeba zaczął płacić.

      tertio - nie bagatelizowałbym też uzależnień dzieci od internetu i iPhonów. Działają już bowiem kliniki dziecięce leczące te uzależnienia. Nawet nie wiesz do czego jest zdolny i jak się zachowuje nastolatek odstawiony od komputera. Potrafi zrobić krzywdę sobie i swojej rodzinie.

      Usuń
    4. primo: nie fejsuję, bo to /moim zdaniem/ złodziej czasu gorszy od blogowania, więc na fejsie nie lajkuję z definicji...
      secundo: w blogowni lajkuję sporadycznie /na Blogspocie słownie, na Wordpressie korzystając z takiej opcji/, ale nie znajomych za to, że są znajomymi, tylko jak mi jakaś wypowiedź przypasuje do lajka... nie pytaj o kryteria, sam ich nie znam :)

      Usuń
    5. Radku ma rację... są uzależnienia i uzależnienia... inny jest potencjał uzależniający czekolady, inny hery lun methy... inne są /ilościowo/ reakcje dzieciaka, który dostał szlaban na szachownicę, karty lub chińczyka, inne w przypadku szlabanu na srajfona lub tableta...

      Usuń
    6. Jotka Ci prawdę napisała: uzależnić się można od wszystkiego i też za darmo.

      Ja mam doskonały sposób na te ciasteczka. CCClaner raz na dobę się nazywa, a ponieważ w necie jestem wielotematyczny, gro reklam jakie mi przysyłają jest nietrafiona. Ostatnio jakaś księgarnia patriotyczna poleca mi swoje historyczne książki ;))) I choć wiesz jaki jest mój stosunek do takiej literatury, w ogóle mnie to nie rusza.

      Z tym secundo też jedziesz po bandzie. Taki dowcip mi się przypomniał:
      Chłopak chwali się kumplom, że jego ojciec jest mistrzem świata w jakieś tam grze komputerowej. Słuchacze patrzą na niego z powątpieniem, a on im wyjaśnia:
      - Doszedł do ostatniego poziomu i mnie się pyta, czy ten rewolwer, co to ma od początku gry, da się wymienić na lepszą broń...
      Poważniej, jeśli dzieciak dochodzi do stanu totalnego uzależnienia, to nie wina gry, ani jakieś korporacji, to wina jego rodziców lub opiekunów. To oni, dla świętego spokoju nie kontrolują tego, co z młodym podopiecznym się dzieje. Te kliniki powinny jednocześnie leczyć tych rodziców.
      A teraz pewien przykład z autopsji. Dziesięć lat temu poznałem pewne małżeństwo w okresie dość poważnego kryzysu. Jej poradziłem, aby zapoznała się internetem i z fb (do wtedy nie korzystali). Dziś to najszczęśliwsze małżeństwo w moim mieście. Nie mają czasu się pokłócić. Prędzej usłyszysz miauczącego kota niż ich kłótnie.

      Takie gadanie, że wszystko jest be, zagrożeniem dla życia i zdrowia - to czysta propaganda leni i..., dewotów.

      Usuń
    7. Piotrze, siła uzależnienia nie ma tu żadnego znaczenia. Liczy się rozsądek, szczególnie opiekunów. Nie myśl, że uzależnienie od czekolady to pikuś. Mój kumpel z pracy „dorobił się” sądowego zakazu zbliżania się do wnuczki, bo nie potrafił jej odmówić żadnych słodyczy. W czasie jednego spaceru z dziadkiem potrafiła zjeść dwie, trzy czekolady.

      Usuń
    8. No i to jest właśnie dowód jak działa twój cleaner (który nie jest programem chroniącym przed plikami szpiegowskimi, tylko służy do czyszczenia rejestru i pamięci podręcznej przeglądarki). Jak myślisz, dlaczego dostajesz reklamy patriotycznych książek? Bo gro czasu spędzasz na portalach prawicowych, szukając tematów do notek. :D

      Jedyne zdanie, gdzie nie minąłeś się z prawdą to to, że to w dużej mierze jest to wina rodziców. Reszta w zasadzie jest bez związku z poruszonym tematem.

      Nie moja to wina ani zasługa, że nie potrafisz zrozumieć mechanizmu działania tych spraw, ani tym bardziej, że nie dostrzegasz różnicy między ludźmi dorosłymi a dziećmi jeśli chodzi o wpływ. To tak a propos zamknięcia się w jakiejś przeszłości, w której hazard to był wyłącznie poker i ruletka - sam po prostu najwyraźniej nie jesteś już w stanie nadążyć nad nowoczesnością.

      Poza tym trudno jest kontrolować dzieciaka który ma lat naście. A tacy też są podatni bardziej niż młodsze dzieci, którym komórkę można po prostu zabrać w każdej chwili.

      Usuń
    9. Mówiąc prawdę to sam się teraz utopiłeś. Cytat: „którym komórkę można po prostu zabrać w każdej chwili” Typowo katolicko-konserwatywne podejście do wychowania, które opiera się na sile i przymusie. Aż mi się tego nie chce komentować, bo mi teraz z wrażenia ręce opadły. Wiesz, ja może jestem i starej daty ze względu na wiek (dinozaur), ale Ty jeszcze starszej i to ze względu na poglądy (pierwotniak). Nie pisz mi o wychowaniu, jeśli chcesz je opierać na zabieraniu dziecku gadżetów. Tak jak z tą babcią: „schowaj dziecku smartfon”...
      Jeśli nie potrafisz się z dzieckiem dogadać, nawet tym starszym, to możesz mówić o sobie ojciec, ale tylko w takim rozumieniu jak do księdza mówi się ojcze. Oddam Ci sprawiedliwość, jak mi tu przysięgniesz, że dogadujesz się z synem, nie tyle jak z kumplem, bo to niemożliwe, ale jak z kimś bliskim. Jeśli masz z nim taki kontakt, nie będziesz musiał zabierać mu smartfona.

      A gdzie ja napisałem, że hazard to tylko poker i ruletka? Zaczynałem od groszowego skata, później jakieś tam dmuchanki, nawet w szachy grywałem na pieniądze. Aż wreszcie przyszedł czas na kasyno, gdzie królowały jednorękie bandziory, czy w niedzielę wyścigi konne (de facto to było biuro bukmacherskie, bo wyścigi były na Służewcu). Po drodze był toto-lotek (nie Lotto) i zakłady piłkarskie. Zawsze na zasadzie prób sprawdzenia jak działają te nowinki, i nigdy nie dałem się wciągnąć. I wyobraź sobie mój ojciec nie musiał mi chować smartfona, ba!, nie miał mi co schować, bo jeszcze nikomu takie urządzenie się nie śniło. Dlaczego mnie hazard nie wciągnął? Moja babcia, która właściwie mnie wychowywała, wyjaśniła mi czym jest, i czym grozi hazard. I nie było to żadne starcze bredzenie.

      Mój CCClaner działa prawidłowo, wystarczyło zaznaczyć w opcjach, że ma usuwać ciasteczka. I wyobraź sobie, że usuwa. Facebook zaś analizuje Twoje wpisy nie tylko na Twoim profilu i podsuwa Ci to, co mu te wpisy sugerują. Jeśli wstawię wpis lub komentarz krytyczny na jakiś temat, on pomija krytykę, istotny jest sam temat. Kiedyś w komentarzu wyśmiałem Zenka Martyniuka, za dwa dni pojawiło się zaproszenie na jakiś koncert disco-polo (sic!) Ale prawdą jest, że jak nie czyścisz ciasteczek, nie tylko na fb bombardują Cię reklamy. Gdy szukałem Havy w necie, jaką stronę bym nie otworzył (nawet Fronda), zawsze była reklama kociej karmy.

      Usuń
    10. Podobnie jest z uzależnieniem od słodyczy lub energetyków, równie niebezpiecznym i też nie masz nad tym kontroli i czyja to wina? A rząd zamiast wprowadzić regulacje na poziomie producenta, wprowadza wyższy podatek na produkty z dużą ilością cukru.

      Usuń
    11. Że co? Ręce Ci opadły? A spodnie nie? W życiu podobnej bzdury nie słyszałem, z którą żeś się właśnie tu w tak mentorskim tonie wymulił.
      A w jakim to wychowaniu niekatolickim dziecko robi co chce i wychowuje się go bez przymusu? Jak dziecko weźmie do ręki brzytwę, to też nie używasz przymusu żeby ją mu odebrać, jak nie zareaguje na prośbę by ją oddać? I tak, żebyś wiedział, jeżeli za dziesiątym razem mój syn nie raczy zabrać się za lekcje i wyłączyć komputera nie bawię się w kumpla, tylko zabieram mu kabel od komputera, żeby po prostu zaczął robić to, co należy do jego obowiązków.

      W psychologii nazywa się to pozbawieniem przywileju i jest karą niekrzywdzącą, - w naszym przypadku każdy taki prezent jest kupowany z jakimś warunkiem, czego oczekujemy w zamian. Poza tym mówiliśmy o uzależnieniu - więc tym bardziej możesz sobie kumpelskie pogaduszki schować w buty - bo równie dobrze możesz gadać z alkoholikiem.

      Tak i powiedz jeszcze że w pikuta grałeś i też się nie uzależniłeś. :D
      Powiem tak, przeczytałeś notkę, w której jest kilka cytatów specjalistów i spłynęło to po Tobie jak woda. Ja nie widzę sensu dyskusji - bo już nawet ciężko powiedzieć że odpierasz argumenty - po prostu ignorujesz je, zapierając się przy jakichś swoich wymysłach, które miały być może sens sto lat temu. Pojąć nie potrafisz najbardziej istotnej różnicy. Na to by zacząć zakłady jakiekolwiek - trzeba mieć pieniądze. Trzeba pójść w konkretne miejsce do salonu gier, kasyna i tak dalej. Tu nie trzeba nigdzie chodzić - wszystko masz cały czas w kieszeni, wystarczy wsadzić do niej rękę i wyciągnąć telefon. Udział w grze jest darmowy możesz zacząć nudząc się w poczekalni u lekarza, albo podczas jazdy autobusem.

      No i mimo to nadal uważasz, że taki mechanizm nie istnieje, albo Twój tzw. cleaner załatwia sprawę? Oświecam cię zatem - ślad zostawiasz odwiedzając stronę internetową i żadne czyszczenie Cię przed tym nie uchroni.

      Usuń
    12. Jotko, to prawda co piszesz. Nie mniej jednak - mówimy o technologii, która dostrzega w uzależnieniu biznes i celowo do takich sytuacji doprowadza, nie będąc kontrolowana przez żaden podmiot.

      Usuń
    13. no żesz... zdanie: "Uzależnić się można od wszystkiego" jest nic nie wnoszącym frazesem, na zasadzie: "powiedzieć, aby coś powiedzieć, zaistnieć w dyskusji" /sorry Jotko, ale i tak Cię lubię :)/...
      ...
      niestety Asmo nie pogadamy za bardzo, bo za trudne jest dla mnie gadać z kimś, kto nie pojmuje pojęcia "potencjał uzależnienia"...
      ale dam Ci szansę... byłeś kiedyś w salonie Bingo?... widziałeś te "heroinowo" zwężone źrenice grających?... idź, popatrz, rozejrzyj się, a dopiero potem możemy zacząć robić przedwstępne podchody do rozmawiania na temat uzależnień behawioralnych...
      a w międzyczasie poczytaj sobie ze zrozumieniem to, co Ci napisał Radku...

      Usuń
    14. aha... Twoja odporność Asmo na uzależnienia nie ma tu nic dorzeczy, to nie jest argument w dyskusji... też Ci mogę poopowiadać o swoich doświadczeniach z różnymi sportami mniej lub bardziej uzależniającymi i też mogę się pochwalić odpornością...
      tylko rzecz w tym, że to nie będzie już gadanie na temat, tylko takie tam sobie mamrotanie przy faji, piwie, czy kawie...

      Usuń
    15. Piotrze, z tego co tam mi się obiło o uszy, podatność na uzależnienia jest uwarunkowana genetyczne, plus może w jakimś procencie jest to zasługa bodźców zewnętrznych, bo przecież jeszcze trzeba mieć być od czegoś uzależnionym.

      Usuń
    16. Piotrze:

      Właśnie zrobiłem sobie kawy (po południu będzie to piwo), usiadłem przed laptopem, by sobie pomamrotać (poklikać, podyskutować i zwij jak to chcesz) z wirtualnymi znajomymi, na fb z realnymi. I teraz frazes: jestem od tych rzeczy uzależniony, oni też. I w tym ogólnym mamrotaniu ja widzę potencjał uzależnienia, rodzi się tylko pytanie: czy Wy też? Oczywiście, to mamrotanie ma charakter luźny, bo tylko od luźnego mamrotania jestem uzależniony. Gdybym miał ochotę na wykład akademicki z zakresu uzależnień, pójdę na uczelnię jako wolny słuchacz, tyle, że od takich wykładów już nie jestem uzależniony.

      I jeszcze raz podkreślę, Jotka ma rację – można się uzależnić od wszystkiego, rzecz w tym, że wybór zależy tylko do nas. I teraz, w tym kontekście odniosę się do notki Radka, który twierdzi, że jak młody zacznie grać w gry komputerowe niemal musi się od nich uzależnić (podpierając się jakimiś badaniami), gdy Jotka mówi (a może tylko mamrota) „można”. Kuźwa, nie żyję na pustyni, czy na Grenlandii, i jakoś nie widzę tych tabunów młodych uzależnionych od gier, choć pewnie tacy są. Widzę za to gromadki uzależnionych od alkoholu i narkotyków, gotowych Ci dać po mordzie w ciemnym zaułku, jak są na głodzie, a kasy brak. Widzę też tabuny już nie całkiem młodych, wręcz dorosłych i mam strach jeździć po mieście, aby to cielę nie wlazło mi pod samochód, bo nie potrafi oderwać wzroku od smartfona i podkreślam tę dorosłość, bo dzieciaki tak się nie zachowują (choć w środkach komunikacji i owszem, ale tam im nic nie grozi).

      Oczywiście, nie jestem ślepy (bo po zabiegu usunięcia zaćmy) i nie twierdzę, że problemu uzależnienia od gier komputerowych nie ma w ogóle, ale dalibóg widzę też, że konserwatyzm szuka dziury w całym, byle tylko obrzydzić postęp, cokolwiek pod tym pojęciem się kryje. Powiedz mi dlaczego nie przeszkadza im alkoholizm, daleko bardziej groźne uzależnienie, a jeśli dostrzegają ten problem to tylko dlatego, że mają pretekst podnieć ceny?

      Usuń
    17. Jeszcze jedno. Naprawdę myślisz, że moja odporność na uzależnienia od gier jest czymś wyjątkowym? Patrzysz na sprawę chyba z punktu widzenia swoich zawodowych ambicji i doświadczeń. A skoro ta odporność nie jest niczym wyjątkowym, bo nie jest, to jest tu argument nie tylko ważny, ale istotny.

      Usuń
    18. Szkoda że od przyswajania prostych informacji także nie tylko nie jesteś uzależniony, ale nawet jak mało kto odporny.

      Gdzie masz widzieć tych uzależnionych od gier? I jakim cudem jesteś w stanie stwierdzić, czy ta osoba jest uzależniona, czy nie jest nawet jak ją zobaczysz? Nie dadzą ci po mordzie, żeby dać Ci to do zrozumienia. Ja widzę rano, w autobusie nastolatków - z przykładowych 6 pięciu zajmuje się tylko i wyłącznie swoimi komórkami.

      Tego, że tworzy się mechanizmy uzależniające młodzież od gier i nikt tego nie kontroluje też nie potrafisz jakoś pojąć. Chyba bym musiał napisać magiczne słowo - że stoi za tym kościół, to może być coś załapał. A tak to potrafisz tylko powtarzać w kółko "konserwatyzm" i "konserwatyzm", chociaż tematem uzależnień nie zajmują się konserwatyści a szkolni psychologowie, lekarze i behawioryści. Porównujesz rzeczy zupełnie nieadekwatne, nie rozumiejąc, że zagrożenie jest czymś bezprecedensowym. Strugasz mędrca, tak naprawdę nic nie kumając z tego, co Ci z Piotrem usiłujemy wytłumaczyć - a śmiem twierdzić że On posiada wiedzę w tym temacie wykraczającą poza przewalanie stron internetowych.

      Usuń
    19. @Radku...
      istnieje pogląd jakoby podatność na uzależnienia była uwarunkowana genetycznie i skłonny jestem się z nim zgodzić, ale prawdziwe schody zaczynają się podczas próby jego doprecyzowania na poziomie detali, związków przyczynowo - skutkowych, wtedy już "co rok, to inny prorok" i nikt z nikim nie potrafi się dogadać, po prostu za dużo zmiennych ma to równanie...
      jedno jest pewne, że to nie jest tak, że x% ludzi jest podatnych, a reszta jest bezpieczna, tak to akurat nie działa... każdy może się w coś wpieprzyć, kwestia tylko tych zmiennych: uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych, splotu całego mnóstwa czynników... ale to ostatnie zdanie to już jest rozwinięcie frazesu, który wcześniej zjechałem za "frazesowatość" :)

      at Asmo...
      zacznijmy od końca: nie wciskaj mi please, że coś pomyślałem, skoro nie pomyślałem i słowem nie wspomniałem o tym... wyciągnąłem tylko wniosek z Twojej wypowiedzi, być może pochopny i błędny, że jesteś odporny na uzależnienie od gier, ale nic nie było na temat jakoby to była jakaś wyjątkowa cecha...
      zaś z kolei Radku wcale nie stwierdził, że (prawie) każde dorwanie się do gry /elektronicznej/ skutkuje uzależnieniem... na taki idiotyzm sam bym zwrócił uwagę, ale ten idiotyzm nie miał miejsca... z Radka wypowiedzi wynika tylko, że potencjał uzależniający takich gier jest spory, większy niż w przypadku innych zachowań i jak się z Nim zgadzam, a Ty nie, bagatelizujesz tą "sporość"... i na tym tylko polega ten spór...
      kto ma rację?... pojęcia nie mam... ja mam swoje obserwacje, informacje, Radku ma swoje, a Ty swoje...

      @bezadresowo...
      tak w ogóle, to prywatnie uważam, że gadając o uzależnieniach na ogólniejszym poziomie nie warto rozróżniać uzależnień od "substancyj" i zachowań, bo przyjmowanie substancyj /np. takiego narkotyku jak alkohol/ to też jest jakieś zachowanie, ergo każde uzależnienie ma jakąś komponentę behawioralną...
      po drugie, to warto mieć jasność, co to znaczy "uzależnienie" i nie chodzi tu o jakąś naukową, specjalistyczną definicję... po prostu to słowo bywa tak nadużywane, że łatwo jest się wtedy otrzeć o wniosek, że "każdy jest od czegoś uzależniony" - nie dość że frazes, to na dodatek idiotyczny frazes :)

      Usuń
    20. O godz. 4:25 PKanalia siedzi przy komputerze? Czy to aby nie jest jakieś uzależnienie? :o
      Może jednak coś jest w tej (przyznaję, trochę zmanipulowanej przeze mnie) radzie: "lekarzu najpierw ulecz sam siebie, zanim zaczniesz leczyć innych"?
      Asmo też ma trochę racji w tym co pisze, bo sprawa nie jest zero jedynkowa. I spece dobrze to wiedzą, a nie używają argumentów ad personam.
      A skoro dyskusja bez zadowalających efektów, to może błąd tkwi w mizerii argumentacji, a nie odporności "obiektu" na wiedzę.... :)

      Usuń
    21. */errata... ma być: "potencjał uzależniający takich gier jest spory, większy od wielu innych zachowań"...
      to "wielu" jest istotne, bo bez tego słowa ktoś może zrozumieć "wszystkich"...

      Usuń
    22. @Maria...
      ja czasem tak mam, że budzę się o niezbyt typowej porze, taka przerwa w spaniu... idę wtedy na krótki spacer albo siadam do sprzętu...

      Usuń
    23. Na krótkie spacery o tak nietypowej porze proszę raczej samemu nie chodzić. U nas jedna pani też tak miała i już jej niestety nie ma. Miała nieszczęście trafić na "uzależnionych", niestety nie od komputera ...

      Usuń
    24. Radku:

      Jeszcze raz proszę, daruj sobie te osobiste wycieczki, zapewniam Cię, że też jestem w tym dobry i może Ci pójść w pięty.

      A jakim cudem Ty możesz stwierdzić, że ktoś jest uzależniony od gier? Bo w autobusie widzisz, że grają? Lepiej niech grają, zamiast opowiadać na głos durne kawały, kląć lub zaczepiać innych. Może mają grać kijami bejsbolowymi, jak kibole po meczu? Co Ci ta komórka w autobusie u młodego przeszkadza? Pewnie tylko różaniec by Ci nie przeszkadzał.

      Ależ ja pojmuję doskonale. Mówiliśmy wszak o mechanizmach reklamy i dam sobie rękę (lewą) uciąć, że z powodu tych reklam jest więcej zakupoholików niż graczy. I konserwatyści wymyślili zakaz handlu w niedzielę, wierząc w to, że to ich z tego zakupoholizmu wyleczy (sic!) Paranoja. Powiedz mi jakie to straszne zagrożenie niesie uzależnienie od gier? Już jedno uprzedzę. Dzieciak się przestanie uczyć. Pewnie mu za to grozi łopatologia, ale takich... też trzeba.

      I zapewniam Cię, że w tym temacie nie prześwietlam żadnych stron internetowych. Wszystkie swoje „mądrości” opieram na obserwacji i doświadczeniu, których akurat Wam ewidentnie tu brakuje.

      Usuń
    25. @Maria...
      luz... okolica jest nadzwyczaj spokojna, o tej porze powietrze najczystsze, a spotykam tylko samo zacne towarzystwo: strzygi, wiły nocne, mamuny i takie tam inne dzierlatki... baaardzo fajne dziewczyny... potem czasem zajrzę na pobliską tanksztelę, tam pracują też bardzo fajne dziewczyny... czy uzależnione?... nie przypuszczam... a jeśli chcesz u mnie szukać znamion jakiegoś uzależnienia, to komputer jest akurat skuchą, fałszywym tropem...
      ups... czasem trafia się chłopak, a ściślej mówiąc dziadek, taki miły starszy pan, którego spotykam mijając śmietnik... ale nie mam z nim jakichś złożonych relacji, wymieniamy tylko uprzejme "dzień dobry"... jak tam u niego z uzależnieniami?... nie wiem, ale w jego zawodzie to podobno dość częsta przypadłość...

      Usuń
    26. pozwolisz Asmo, że się wtrącę: szkodliwość takiego, czy innego uzależnienia to zupełnie osobna sprawa, ale zachowanie w komunikacji miejskiej to zbyt wąski wycinek terenu do obserwacji i badania stopnia tej szkodliwości...
      natomiast wracając do kwestii nadużywania słowa "uzależnienie", to nie każde srajfonowe zombie jest uzależnione, tak jak nie każdy każdy pijany musi być uzależniony od popularnego narkotyku, którym się wprowadził w stan pijaności...
      aha... i dlaczego tylko młodzi?... mnie wczoraj pod koło roweru wlazła MILF-a...

      Usuń
    27. Piotrze:

      Zaraz, zaraz, albo coś chlapnąłeś pochopnie, albo odniosłeś się do mojej wyjątkowości? Skoro Ty wyciągasz wnioski z moich wypowiedzi, to chyba mi też wolno wyciągać z Twoich? Chyba, że mi nie wolno ;)))

      Przeczytaj sobie jeszcze raz notkę Radka i wskaż mi to miejsce, gdzie on odnosi się rzeczowo do skali zjawiska uzależnienia od gier komputerowych? Co znaczy określenie „spory”, skoro nie jest sprecyzowane? Jeśli ja napiszę że zwolenników PiS jest sporo, to można się odnieść do danych, które mówią o około 35 procentowym poparciu. Jeśli zaś powiem, że sporo kobiet poddaje się nielegalnej aborcji, to jesteś w piwnicy, bo takich danych nigdzie nie ma. W zależności od punktu zapatrywania jedne powie, że to połowa kobiet, inny że tylko dziesiąta część. A Ty rozstrzygnij, który jest bliżej prawdy. Życzę sukces...

      Bądźmy szczerzy, to Twoja i tylko Twoja opinia o znaczeniu słowa „uzależniony”. Ono się ma dobrze praktycznie we wszystkich aspektach naszego życia i nikt nie będzie szukał naukowego wyjaśnienia. Dalej się będę upierał, że Jotka ma rację. Tak jak z alkoholizmem. De facto rozróżnia się dwa stany: alkoholik (jako choroba) i uzależniony od alkoholu (to w końcu też choroba), rzecz w tym , że oba stany biorą się od tego samego – uzależnienia od alkoholu.

      Usuń
    28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    29. Ostatni komentarz powinieneś skierować do Radka, bo to on wysnuwa wnioski na podstawie obserwacji w autobusie.

      W swoim komentarzu na temat MILF-y zaznaczyłem, że chodzi mi o ludzi, którzy nie są tylko młodzieżą.

      Usuń
    30. Odsetek jest na tyle "spory", że opracowane są specjalistyczne metody leczenia, kliniki i fachowcy od tego typu uzależnień, a także poradniki dla rodziców jak takie uzależnienie odróżnić od pasji.

      Opisałem też mniej więcej system w jaki sposób się kogoś uzależnia - na bazie własnych doświadczeń z grami. Otóż za codzienne logowanie do gry przyznawane są specjalne bonusy - warunek jest że trzeba włączyć grę, kliknąć przycisk "odbierz nagrodę" i na ogół na tym nie koniec. W przypadku pomięcia dnia logowania pula spada do zera.

      Piotr słusznie się zastanawia - czy osoba logująca się po te nagrody jest uzależniona i jaka skala szkodliwości może być takiego uzależnienia jeśli
      a - loguje się tylko po to, by odebrać nagrodę
      b - podejmuje dalsze czynności, albo loguje się kilkanaście razy dziennie w zależności od odświeżania bonusów w grze.

      Zastanawiałem się czy sam nie jestem uzależniony - grając w grę sieciową "Dragensang". Twórcy oprócz tradycyjnego scenariusza wymyślają w niej tzw. eventy, dodają system kodów, specjalnych walut, i uwaga - pieniądze realne (przelewy z konta) funkcjonują w tej grze oprócz pieniędzy wirtualnych używanych tylko w grze.
      Gracz ma wybór - ciupać kilka godzin dziennie, by zdobyć jakąś tam zbroję, (co staje się monotonne bo gra polega na machaniu mieczem) albo skorzystać z tzw buffów płatnych gotówką, żeby przyspieszyć rozgrywkę.

      Ostatecznie sprawę uzależnienia rozstrzygnąłem rezygnując z grania, choć przyznam, że na jakaś chwilę wciągają mnie inne gry, działające na podobnych zasadach.

      Ponieważ w grze często tworzy się tzw. sojusze - czyli grupy graczy, po to, żeby odblokować nowe możliwości i rozgrywki - miałem tu spektrum kolejnych obserwacji graczy. Niby ma to być tylko zabawa ale...
      Jedną z działalności sojuszu na grze Empires & Puzzles jest tzw. wojna. System rozgrywek z graczami innego sojuszu, podczas których zdobywa się punkty dla całego sojuszu. Odszedłem z niego, bo na czacie odbywały się niesamowite awantury - i to między ludźmi dorosłymi - o to że ktoś się nie zalogował i nie oddał jakiegoś tam ataku - degradowali się awansowali i takie tam. Wojny rozgrywają się dwa razy w tygodniu nieważne czy ktoś ma czas, czy nie. :D

      Mógłbym jeszcze tak długo - bo trochę tych gier przewaliłem i większość działa na podobnych zasadach.

      Usuń
    31. at Asmo...
      dokładnie to jest tak, że alkoholizm = uzależnienie od alkoholu = choroba alkoholowa, aczkolwiek "alkoholizmem" nazywa się czasem tzw. "picie ryzykowne" albo dipsomanię (alkoholową), zwaną też "opilstwem okresowym" lub "alkoholizmem epsilon"...
      ale to jest nieważne... ważne jest to, że jak na razie słowem nie wspomniałem, co oznacza słowo "uzależniony", więc znowu coś mi wciskasz czego nie powiedziałem... tak to ja gadać nie lubię i zaraz mi się może odechcieć tego gadania... czy o to Ci chodzi?... tylko pytam...
      ...
      tak użyłem słowa "sporo", które nie precyzuje konkretnej liczby, tylko ocenia /ocenia, nie szacuje/ tą liczbę... i na tym dyskusja się kończy, Radku i ja oceniam, że "sporo", a Ty oceniasz że "niesporo" /bo zombie nie rozrabiają w autobusie/...

      Usuń
    32. konkret!
      "Nie zagub dziecka w sieci.."
      30.01.godz.18 na kanałach Nauka.To lubię Facebook i Youtube.
      Webinar o bezpieczeństwie dziecka.PRAWY.pl

      Usuń
    33. Radku:

      No więc ok, też gram. W prymitywną grę: Candy Crush Jelly Saga. Jest w niej wszystko to, co opisujesz plus ograniczenie pięć „żyć” na jakiś czas. Oczywiście, mogę sobie kupić nowe, ale niech mi dziób rozerwie, cegłówka w drewnianym kościele spadnie na głowę, albo przejedzie hulajnoga, jeśli ja wydam jedną marną złotówkę, a wcale się za sknerę nie mam, ani na biedę nie narzekam. Nie ze mną te numery. Nie uznaję gier, w których można kupić sobie fory. Pamiętam grę Panzer General, która mnie bawiła tak długo, dopóki ktoś mi nie podsunął sposobu na nieśmiertelność (wystarczyło podłubać w kodzie gry) i twierdzę, że nie ma lepszego sposobu na namiętnego gracza, jak dać mu zawsze wygrać i to możliwie szybko. Może więc zamiast tych psychologów wystarczy kilku informatyków? To oczywiście mrzonki, ale jeśli rodzic nie potrafi odróżnić pasji dziecka, od uzależnienia, według mnie dokształcać trzeba tego rodzica.

      Wiesz ilu pielgrzymujących do Lourdes zostało wyleczonych? Kościół zatwierdził, czego nie myl z udowodnieniem – 70. To sporo, czy nie sporo, wziąwszy pod uwagę liczbę pielgrzymujących od pierwszej pielgrzymki? Więcej ginie w drodze do Lourdes i powrotnej w ciągu roku, a mimo to tenże Kościół i nie tylko, promują biura podróży do tego miejsca, przeszkala przewodników, produkuje foldery i instrukcje. Niby nie ma związku…
      Jeśli nie wiesz nawet tego, jaki to odsetek uzależnionych od gier, to daruj, będę to traktował w kategoriach tych uzdrowień w czasie pielgrzymek. Ale nie będę taki, wiem, że uzależnieni są, jednak ktoś tu chyba robi pochodny biznes właśnie na tych specjalistycznych metodach leczenia, szkoleniu specjalistów i produkowaniu poradników, gdyż według mnie każdy psycholog, czy psychiatra jest w stanie sobie z tym uzależnieniem poradzić.

      Usuń
    34. Piotrze:

      Pozwól, że zacytuję Ciebie samego: „wracając do kwestii nadużywania słowa "uzależnienie", to nie każde srajfonowe zombie jest uzależnione, tak jak nie każdy pijany musi być uzależniony od popularnego narkotyku” Definiujesz słowo „uzależnienie” jako „nadużywane” przy czym podpierasz się przykładami, które nic nie znaczą, bo nie rozmawiamy o kimś kto raz na sto lat wypił kilka kieliszków wódki, czy raz w życiu spróbował się skutecznie naćpać. Mowa jest o stopniu uzależnienia od gier, czyli stanem faktycznym, jakim jest to już istniejące uzależnienie.
      Jeszcze jeden: „warto mieć jasność, co to znaczy "uzależnienie" i nie chodzi tu o jakąś naukową, specjalistyczną definicję... po prostu to słowo bywa tak nadużywane, że łatwo jest się wtedy otrzeć o wniosek, że "każdy jest od czegoś uzależniony" - nie dość że frazes, to na dodatek idiotyczny frazes”. Mnie wystarczy prosta definicja słownikowa: „uzależnić się - być zależnym od kogoś lub czegoś”. Spróbuj znaleźć ilość uzależnień czegoś i kogoś, a przekonasz się, że to nie żaden frazes.

      Ja nie oceniam, czy tych pięciu na sześciu to sporo w tym autobusie, ja się pytam jakie to ma przełożenie na ogół młodzieży i czy tych pięciu na pewno było zajętych grą?

      Usuń
    35. Więc nie jesteś targetem dla twórców gry... Chyba że uważasz, że te bonusy są dla starszych panów, którzy za nie nie płacą, a ich twórcy robią te gry dla fanu...

      NASK, po przeprowadzeniu badań szacuje że 1/3 nastolatków ma problem z internetem, ale niejaki Asmodeusz ma inne zdanie, bo jest mądrzejszy od wszystkich. A świstak siedzi i zawija w te papierki.

      Usuń
    36. Skoro NASK to sobie sprawdziłem. W najnowszym badaniu z 2019 mówi się o zagrożeniach ale ani słowa o grach:
      https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/nastolatki-w-sieci-najnowszy-raport-nask
      Gry są ujęte w opracowaniu na temat tego raportu i tam jest: 40 proc używa netu do gier, przy czym gry są dopiero na 6 miejscu. I też ani słowa o uzależnianiach od gier:
      https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/nastolatki-w-internecie-badanie-nask,930082.html
      Natomiast znalazłem takie zdanie: „doktor Magdalena Rowicka z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, ekspert od uzależnień behawioralnych. – Około 5 procent graczy wpada w nałóg. To tyle samo, co przy każdej innej używce”. To tu:
      https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24230124,ciag-komputerowy-uzaleznienie-od-gier-zostalo-wpisane-na-liste.html

      A świstak siedzi, s z a c u j e i zwija papierki...

      Usuń
    37. znowu Asmo dyskutujesz z fikcją, którą zmyśliłeś... nigdy i nigdzie nie definiowałem uzależnienia jako nadużywanie, nie stawiałem znaku równości między jednym i drugim... jedyne co twierdzę /teraz dopiero tu o tym piszę/, że uzależnienie może być skutkiem nadużywania... może, ale nie musi...
      sorry, koniec dyskusji, nie mam już siły ani czasu odkręcać Twoich przekłamań percepcyjnych...
      jako suplement dodam tylko, co to jest uzależnienie /jako dysfunkcja psychiczna/:
      1/definicja naukowa wg. oficjalnych standardów:
      aby uznać klienta za uzależnionego musi mieć on co najmniej trzy z sześciu objawów "osiowych"... resztę sobie wyguglaj...
      2/definicja intuicyjna, oldskulowa, ale też używana common przez fachowców:
      klient musi spełnić trzy warunki:
      - mocny (co najmniej) dyskomfort w razie deprywacji jakiegoś zachowania...
      - kompulsja, znaczne ograniczenie lub brak kontroli nad danym zachowaniem...
      - zmiana hierarchii priorytetów życiowych, dana czynność jest w czołówce tychże...
      bayo, spadam, robotę dziś mam, a Ty sobie siedź, dalej zawijaj papierki, znaczy kombinuj co jeszcze "napisałem" mimo że nie napisałem :)

      Usuń
    38. Doprawdy tyle samo? A jesteś w stanie oszacować, czy te 5% graczy = np. 5% palących papierosy?

      https://akademia.nask.pl/publikacje/Raport_z_badania_Nastolatki_3_0.pdf

      Masz tu raport. Str 10. 31 % badanych ponad 5 godzin używa telefonu komórkowego po to by surfować po internecie.
      62% nie rozstaje się z telefonem w szkole.
      Wiele nastolatków ujawnia symptomy dysfunkcyjnego korzystania z cyberprzestrzeni:
      83,2 proc. uczniów deklaruje, że zdarzyło im się przebywać w sieci dłużej, niż planowali. Natomiast 29,8 proc. młodych ludzi twierdzi, że przedkładało korzystanie z sieci ponad obowiązki szkolne. Co piąty ankietowany, 19 proc., przyznaje się do tego, że okłamywał rodziców, aby móc korzystać z internetu. Zdaniem 66,4 proc. respondentów obecność w cyberprzestrzeni jest doskonałym
      sposobem na poprawienie sobie złego nastroju (czyli to co pisałem o endorfinach).
      Autorzy tego raportu widzą problem, bo dane te rosną, a nie spadają, dostrzegają też masę innych zagrożeń. Ja wymieniłem w notce oprócz gier korzystanie z portali społecznościowych, co pominąłeś radośnie w swoim szacowaniu, świstaku, więc nadal zawijasz w papierki podsyłając niewiele wnoszące do tematu linki i klepiąc na ich podstawie banialuki, wynikające z jakiegoś ślepego uporu, żeby mieć za wszelką cenę rację.

      Usuń
    39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. bez urazy,to tylko wtręt(przewrażliwieniowcy są też uzależnieni?)"każda minuta czasu spędzonego na portalu społecznościowym..."( godz.10-14 jak na razie).
    postęp,postęp....w dziedzinach nauk technicznych i przyrodniczych,ale jak to się ma do naszego rozwoju intelektualnego.Czy nastąpił jakiś ogromny postęp w naszych mózgach?No,na przestrzeni 200 lat.Nic z tego,to automaty liczą za człowieka,roboty wykonują ciężką pracę, a większość ludzi gnuśnieje(narodziny nowego pokolenia gretynów,/gretynian?/)przy komputerach.Na nic różne pseudonaukowe tłumaczenia.Jesteśmy uzależnieni.Nic nie zastąpi relacji człowiek-człowiek-grupa itd.To jest proste dla kadry medycznej 2 Kliniki Psychiatrycznej przy ul.Sobieskiego w W-wie.Dla większości pacjentów nie do ogarnięcia,raczej.Ewentualnie zostaje śmiechoterapia-to serwuję własnym podopiecznym uzależnionym-na ogół są to uzależnienia "tradycyjne",ale trafiają się i te nowoczesne z gierkami.Problemy te są bardziej zrozumiałe dla rodziców posiadających pociechy w przedziale 8-14 lat.Tzw.dziadostwo(babcia plus dziadek),czy wujostwo tematy ogarnia jedynie teoretycznie.pozdrawiam i sorka-dzięki za notkę panie R2-7Życzeń.Nie dajmy się matni maniakalnej przynajmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybki rekonesans-uzależnieni o uzależnieniach i uzależnionych na blogowisku- co najmniej od 5 lat prowadzenie blogów.....(cel,powód i cholerka konsekwencje czasowe).To się nazywa nabieranie doświadczenia wirtualnego w trakcie konstruktywnych dyskursów w technice argumentum internetum .No cóż,walka z samotnością,nałogami musi kosztować sporo czasu.Zostają jeszcze kwestie:zabawa,nauka,praca(zarobek).Dobrej samopoczutki.Przedział wiekowy 45-75 lat.7Życzeń.

      Usuń
    2. Out.
      Spicy answer.
      mój wpis godz.15:54 :"Tzw.dziadostwo(b+d)tematy ogarnia jedynie teoretycznie".Agresja+megalomania=CHAD:
      -zawyżona samoocena
      -odhamowanie seksualne
      -urojenia.
      Czy uzależnienie alkoholowe można "zastąpić" innym nałogiem?
      R2-współczynnik determinacji
      -dryf genetyczny
      -efekt założyciela.
      Diagnoza amatorska:problemy z samodzielnym myśleniem.DDA.
      7Życzeń.Game over.....?Sharp.

      Usuń
    3. Dziadostwo niech lepiej przyjmuje życzenia od wnuków a nie się pałęta po blogach z amatorskimi diagnozami.

      Usuń
    4. Tylko co zrobić Rademenesie, jeśli dziadostwo uzależniło się od pętania po blogach z amatorskimi diagnozami? Uzależnienie jak każde inne. Chociaż to akurat piękne prawda? Bo łączy w sobie i nowoczesność (dostęp i podstawowa przynajmniej znajomość obsługi komputera) i jakąś nawet jeśli tylko amatorską wiedzę (ale taka akurat głównie króluje na ogólnie dostępnych blogach).
      Spece mają swoje często nawet zamknięte dla obcych miejsca, gdzie mogą się specjalistycznie uzewnętrzniać.
      Po co więc ta zgryźliwość (też jak się zdaje amatora wz. uzależnień) wobec pana 7 życzeń i Asmo? :(

      Usuń
    5. Oczywiście, to jak najbardziej odpowiada zawodowcom,którzy od wielu lat "uczęszczają" po blogach ze swoimi diagnozami biegłych,inni się tylko "pętają"."Pętanie" to pewien etap do zdobycia certyfikatu,żeby zostać biegłym blogowym.Może kiedyś przedstawię jakąś prezentację?Dla amatorów.Czy dla ofiar?Ofiar tych uzależnionych,obojętnie o jakiej "specjalności".
      Śmieszne są te diagnozy moi drodzy podopieczni,macie widać ciągątki terapeutyczne?A może jakieś doświadczenia zawodowe w tym kierunku?Podparte tytułem naukowym.Podejrzewam(amatorsko),że najwięcej do powiedzenia mają raczej OFIARY uzależnionych.Obserwatorzy.
      Na razie odgrywamy role,które uzależnionym odpowiadają- udając terapeutów i biegłych(a nie mają takich kompetencji,mimo wiedzy nabytej i empirii;etyka,etyka),a drudzy nie chcą przyjąć do wiadomości,że są ofiarami.(a jak nie to będą).
      Można zadać sobie pytanie,kto jest amatorem,a kto zawodowcem w tej materii?Terapeuta z certyfikatem,psycholog,psychiatra,wolontariusz w zakładzie psychiatrycznym,kurator,czy stały bywalec różnych terapii odwykowych,zamkniętych spotkań AA.Ilu tych uzależnionych się raptem namnożyło,ba wrzucani są do jednego wora(grupy) terapeutycznego-alkoholik z hazardzistą abstynentem i seksoholik z narkomanem.Jakieś doświadczenia osobiste może zawodowcy posiadają?Czy baju,baj z opowiadań amatorów.7życzeń.
      P.S.Spece z AA mają raz w m-cu spotkanie otwarte dla zainteresowanych "amatorów",którzy mogą się załapać na zamknięte "seanse".Warto tam zawitać,jeżeli jest się badaczem uzależnień- zachowując się wg ustalonych norm etyki zawodowej.Podobnie,jak na blogach(czyli ludzi uzależnionych)-ANONIMOWO.

      Usuń
    6. W sumie,to mamy tylko opisy obserwacji i trochę tzw.bełkotu naukowego(to z Łysiaka).Odnoszę,że nie NIKT nie przedstawi TU autentycznej relacji z pobytu w szpitalu psychiatrycznym jako pacjent.Czy z odwyku?No,najwyżej trafi się wolontariusz,albo (nie daj Boże) odwiedzający.Czyli same ofiary(amatorzy)?Rozmowa z katem(ZATWARDZIAŁYM NAŁOGIEM) byłaby może bardziej przerażająca.Empiria.Blogowisko stwarza takie szanse,ale w realu te uzależnienia mają całkiem inny wymiar,nieprawdaż?Pozdrawiam ewentualnych( i byłych?) amatorów tajemniczych substancji(Edwards?),kamuflażystów perfekcyjnych.Bez urazy-to podobno tylko choroba,którą dają sobie wmówić naiwni....7życzeń.

      Usuń
  5. czy ktoś konkretnie może opisać na własnym przykładzie na czym polega picie dionizyjskie?Albo na czym polega wtórne upojenie alkoholowe?Nie.To jednak amatorszczyzna.Dla początkujących G.Edwards "Alkohol.Tajemnicza substancja".
    Jak na amatora nic mnie TU dziś nie zaskoczy.
    Te R DO KWADRATU wyjąłem z S.Wrighta.Potem byłby K.Pearson....itd.7Życzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie tam...
      sporo-ochoczo,szybko,bez ociągania
      sporo-sporzej-najsporzej
      niesporo-z trudem,niełatwo,powoli.
      Liczby,ta napewno..
      Najsporzej Liczba uzależnionych w Polsce "wzrosła" w okresie,kiedy nadejszła kasa z Unii Europejskiej.Moi podopieczni alkoholicy i "alkoholicy"chętnie chodzili na odwyk.Oddziały dzienne cieszyły się powodzeniem.O 13:30 obiadek i domu.Były to turnusy(hehe) dla dorosłych.Wśród uzależnionych byli i hazardziści,i gierkowicze komputerowi.Zadłużali się na 150-300 tys.zł.W jednej grupie z alkoholikami i narkomanami.Niesporo było tych gierkowiczów zrozumieć,jak im się pokazało(niecelowo)np.monetę 5zł....
      Panie R.moi piwniczni uzależnieni (od kompotów)są b.wdzięczni za ten temat.Wesołość wzbudzały również komentarze specjalistów.Robi pan świetną robotę.Życzymy wytrwałości w wychowaniu pociechy.Jak trza to i bacikiem po pęcinkach potraktować-to oczywiście żart.
      Jesteśmy panu wdzięczni za cierpliwość do nas(trolli?),pana zdrówko!Aby nam się.....7Życzeń.Dobrej nocy dla Dobrego Człowieka.

      Usuń
    2. o poranku....
      no dobra,tyle tych danych,definicji i przykładów -ale co robić żeby uwolnić dziecko z Sieci?Ani be ani me.Pan,panie R. jesteś chyba TU jedynym userem,który ma pociechę w wieku ,powiedzmy "zagrożonym" od uzależnienia internetem.Napomykam,uzależniony od internetu(np.blogowania)nie może być lekarzem ani doradcą (a tym bardziej terapeutą)dla innego uzależnionego.W uzależnieniach chory nie leczy chorego....
      Pana komentatorzy nie mają dzieci w tym wieku...,a jak mieli to było to z 50 lat temu...7Życzeń.
      p.s.na dzień dzisiejszy mam kontakt z trojgiem dzieci- 3,6,10 latek.Dość częsty kontakt-te starsze wróciły z Anglii i są na etapie gier komputerowych w języku angielskim,najmłodsze "dojrzewa"przed telewizorem-bajki i REKLAMY.Gdzie są w tym czasie rodzice?Komórki,komputer(taka praca),sklep.Tyle prywaty.....POWODZENIA.sobie a muzom,"wszyscy" o tym wią ale mało co działają.

      Usuń
  6. "mówimy o technologii, która dostrzega w uzależnieniu biznes i celowo do takich sytuacji doprowadza, nie będąc kontrolowana przez żaden podmiot" - o samo można odnieść do produkcji cukru, napojów alkoholowych , energetyków, tytoniu - to dopiero biznes! a telefony i internet? produkowane są nawet etui dla maluchów, a aplikacje do zbierania punktów? niektórzy polują na promocje jak myśliwi...uzależnienie jest uzależnieniem, niezależnie od technologii i sposobów dystrybucji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. technologia-(proces,metoda) nie będąc kontrolowana,czy modyfikowana przez programistów doprowadzi do sytuacji,gdzie zostanie być opłacalna.Ewentualnie wprowadzi się metodę tańszą i bardziej opłacalną.Albo zejdzie w podziemie.Cukier,napoje,tytoń zastąpiły "lepsze"używki- narkotyki i "inne" substancje.Komórki,internet(gry i zabawy)to narzędzia...
      7życzeń.
      p.s.cukier uzależnia,podobno za komuny był na kartki,alkohol,tytuń -podobnie.Czyli sprzedaż narkotyków był kontrolowany przez władze,a leczenie np.alkoholików przymusowe.Większość niepokornych zamykano w psychuszkach,przymusowo."Nasi"dziadkowie z dyskursu powinni o tym pamiętać.Taka to była "technologia" za tzw.komuny.Wtedy "polowano" na inne dobra,np.mleko w proszku dla niemowlaków.Świat idzie do przodu,to i "technologie" trzeba zmodyfikować-ograniczenia w spożyciu wprowadza się innymi sposobami.Np. nie ma już "ćwiartek"...a szkoda.
      7ż.

      Usuń
    2. Nie wiem czy cukier jest aż tak uzależniający. Telefony i internet jak najbardziej, ale przecież o tym mowa w notce.

      Usuń
  7. Wańkowicz pewnie też wszystkiego o cukrze nie wiedział...
    Prosty eksperyment-odstawić dziecku słodycze,jogurty,napoje,ciasta,soki i sprawdzić zawartość cukru w tych produktach.No i zaobserwować zachowanie pociechy przy cukiernicy,no i tak w ogóle.
    Można pogrzebać w internecie,hahaha-jaka jest zawartość cukru w jogurcie i porównać np.z napojem typu cola.Potem skorzystać z telefonu i powiadomić znajomych o odkryciu.Dla fanów 7życzeń,napisać coś na blogu o cukrze w cukrze.W zamian możemy przesłać znalezioną osobiście na śmietniku książkę:A.Sapkowski przedstawia "Szpony i kły"wiedźmin.Z wyrazami szacunku i trzema (4-ty na odwyku)autografami.Pozdrawiamy-7życzeń.

    OdpowiedzUsuń