piątek, 10 stycznia 2020

Test Ognia

Ostatnio ciągle coś się pali.
Niektórym grunt pod nogami, u innych lasy - najpierw amazońskie - co do których nawet ciężko się dowiedzieć ostatnio czy palą się nadal (pewnie tak, bo czemu nie?), czy "zgasły", bo przesłonił je dym nowego ogniska - w Australii.



Australijskie pożary obnażają niemoc, hipokryzję i zwyczajną ignorancję - nie tylko polityków i osób odpowiedzialnych za gospodarkę leśną, ale różnych ekologów - którzy powinni być może teraz latać po buszu z wiadrem, a nie tatuować sobie koalę na tyłku, w ramach solidarności z przysmażanymi w buszu miśkami. Albo wymyślać kolejne nakładki na zdjęcia profilowe. 
Greta (zwana powoli świętą Gretą) uruchomiła swoją starą śpiewkę o zmianach klimatycznych i opieszałości rządu, nie zadając sobie nawet trudu, żeby sprawdzić, że wcale nie jest to ani jedyny, ani nawet największy pożar, który w ciągu ostatnich stu lat nawiedził ten kontynent. No sorry, taki mamy klimat, akurat tutaj od dawna.
Z drugiej strony premier tego kraju nie mógł sobie odmówić wyjazdu na Hawaje, więc jak tu o tej hipokryzji i niemocy nie mówić...

Wracając do pożarów - oczywiście jakby nie patrzeć noszących znamiona kataklizmu - są one zjawiskiem naturalnym. Co jakiś czas płonie Yellowstone, Tajga Syberyjska (w sumie to mało kto wie, że w zeszłym roku na Syberii spłonęło 3 mln hektarów lasu)  - bo tam gdzie jest drzewo - pojawia się często ogień a jego działanie w ekosystemie nie jest aż tak jednoznaczne jak by można sądzić. Sęk w tym - że niezależnie od tego czy przyczyny są naturalne, czy pożar jest w skali wcześniejszych duży, mały, średni - interpretacja jest jednakowa - zmiany klimatyczne.

Oczywiście nie twierdzę, że człowiek nie ma na to wpływu, ani tym bardziej, że coś takiego jak zmiany klimatyczne nie ma miejsca - natomiast ich przyczyny i częstotliwość jest zjawiskiem o wiele bardziej na mój gust złożonym, niż pierdzenie trzody, czy kotłowanie z pieca. Na ten temat wypowiadają się wszyscy, ale kto z należytym pojęciem?

30 komentarzy:

  1. Mój mąż słuchał audycji radiowej, w której wypowiadał się jakiś spec od pożarów w dziczach i stwierdził, że takie pożary w Australii zwłaszcza to cykliczne zjawiska, teraz natomiast media wszelkie wyolbrzymiają zjawisko, a już kompletnie skrytykował szacowanie padłych zwierząt.
    Jaka jest prawda, okaże się pewnie po czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma to swój pewnie cel - oczywiście inny niż dbanie o środowisko i ekologia.

      Usuń
  2. Albo mi się tylko zdaje, albo z rozpędu popełniłeś błąd. Piszesz: „Wracając do pożarów - oczywiście jakby nie patrzeć noszących znamiona kataklizmu - są one zjawiskiem nienaturalnym”. Ja optuję za tym, że to zjawiska naturalne. A skoro naturalne, to jednak coś ma na nie wpływ, choć nie koniecznie bezpośrednie działanie człowieka (chodzą słuchy, że w Australii już złapano ponad setkę podpalaczy).
    Natomiast znalazłem na poważnym portalu katolickim, nie mylić z Frondą, twierdzenie, że pożary w Australii to konsekwencja..., grzechu ekologicznego. Sam papa Franciszek napisał: „Trzeba więc pobudzać i popierać »nawrócenie ekologiczne«, które w ostatnich dziesięcioleciach sprawiło, że ludzkość stała się bardziej wrażliwa na niebezpieczeństwo katastrofy. Człowiek, który zamiast być »sługą« Stwórcy, stał się niezależnym despotą, zaczyna rozumieć, że musi się zatrzymać w obliczu otchłani”. Ja tam osobiście sukienkowym nie wierzę, ale chyba coś w tych słowach papieża jest na rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga - miałem napisać że nie są zjawiskiem nienaturalnym, ale podwójne przeczenie nie wygląda dobrze w zdaniu. :)

      Faktycznie - może i dobrze że takie pojęcie wprowadzono dla tych, którzy postrzegają działania w kategorii grzesznych i bezgrzesznych.

      Usuń
  3. Pełna zgoda, że zmiany klimatyczne nie są wywołane wyłącznie pierdzeniem trzody czy, co to w ogóle znaczy, kotłowaniem z pieca. :)
    Nikt tak chyba nie twierdzi. Ale jak to mówią - ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka. I o te ziarnka chodzi, czyli najpierw świadomość, że coś złego się dzieje. A że się dzieje możemy już na własne oczy oglądać. Potem zmieniać to co się zmienić da, a nie udawać że to niepotrzebne, bo i tak jest poza naszym wpływem i zawsze wcześniej się działo, ba, nawet gorzej się działo.

    Nigdy wcześniej jednak nie żyło na Ziemi tylu ludzi, z których każdy potrzebuje coś dobrego zjeść, w coś się ubrać, oprać, wydalić itd. Nigdy wcześniej nie było tylu samochodów, samolotów, betonowych przestrzeni zmieniających środowisko naturalne Ziemi.
    Nigdy wcześniej nie produkowano i zużywano tyle energii elektrycznej.

    I taka ciekawostka - na spalenie 1 kg węgla (np. zawartego w benzynie) potrzeba zużyć 2,7kg tlenu z powietrza, wprowadzając równocześnie do środowiska 3,7 kg CO2 zajmującego objętość ok. 2 m3 (war.norm.). Podkreślam to tylko 1 kg węgla!
    A ile w jednej sekundzie na Ziemi spala się aktualnie ton węgla ( samego albo w paliwach węglowodorowych) w tych wszystkich elektrowniach, samochodach, samolotach, piecach domowych itd.? To może być bez znaczenia?
    Nie wszystko da się zmienić, ale coś jednak może się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to akurat jest prawda, że przeludnienie jest przyczyną zmian na Ziemi. :)

      Usuń
  4. Chyba w tej sytuacji nalezy wziasc wszystkie glosy pod uwage i samemu wpyracowac wlasne stanowisko. Sa , byc moze , katastrofy faktycznie nimi bedace np.: ploniecie lasow , ale tez dodaje sie pod niektorymi wzgledami naszemu gatunkowi , kiedy chodzi chociazby o wszelakie zmiany klimatyczne. Nie wszystkiemu czlowiek jest winny, byc moze to tylko tzw. zegar biologiczny palanety?
    Smieci i niemoznosc uporania sie z nimi to niewatpliwie nasza dzialka i nasze nieprzemyslane dzialanie, oraz niechlujstwo.
    Natomiast owe ocieplanie sie klimatu. Sluchalam kiedys pewnej audycji. Ona nawet byla dostepna przez pewien czas w necie. Wypowiadali sie w niej ludzie znaczacy wiele w swiatku nauki, miedzy innymi zdobywca nagrody Nobla . On co prawda nie zarzucal manipulacji wielkim tego swiata, ale tlumaczyl dosc sensownie jak te zmiany wygladaly na przestrzeni wiekow. Zbadal to. Ponoc sredniwoiecze bylo taka epoka ciepla. Roczna srednia temperatur byla powyzej zera. Czas wegetacji roslin wydluzony. My zas patrzymy na zycie z punktu widzenia nas i jednego, maksymalnie dwoch przeszlych pokolen: " Panie, za moich czasowe to byly zimy, nie to co teraz". Przecietnie nie jestesmy w stanie zaczerpnac wiecej informacji niz jedno pokolenie wstecz na zasadzie " Matka i babka mowily". Dalsze zglebianie tematu to sprawa dla badaczy. Niektorzy spece dowodza ( teraz powstaje problem , ktorym specjalistom zaufac(?) ), ze globalne ocieplenie to jak potezna wiara. Za tym ida pieniadze, projekty inwestycyjne, kupa ludzi ( niekoniecznie znajaca sie doglebnie na problemie) pisze ksiazki… nie dopuszczaja do glosu kogos tlumaczacego te sprawy inaczej, kazdy kto probuje owe globalne ocieplenie racjonalizowac jest uwazany za heretyka.

    Druga sprawa to owe ploniecia lasow wlasnie. No nie wiem, ale wydaje mi sie, ze problem jest dosc zlozony. Ludzie znajacy lasy tropikalne, np.: las amazonski, mowia, ze tam, aby sie cos zapalilo, to trzeba sie nieziemsko postarac, bo to wilgotny las. Nie jakies wyschniete obszary, gdzie jedna zapalka wystarczy, aby nagle zajal sie teren. Ponoc do amazonskiej dzungli trzeba z napalmem wchodzic, zeby cos uzyskac. Jezeli zawierzy sie takiemu wyjasnianiu, to wychodzi mi na to, ze jest cos na rzeczy. Ponoc ktos tam od dluzszego czasu staral sie o poprowadzenie przez tereny dzungli autostrady, aby infrastruktura komunikacyjna, a dzieki temu i inwestycyjna zaczela sie lepiej rozwijac. No a amazonia ma wielu wielbicieli i milosnikow. Zakochanych w jej pieknie i dbajacych o nia jak o najlepszy kosciol swiata, z drugiej strony wcale sie owym milosnikom i znawcom tematu nie dziwie.
    Niestety te biedniejsze kraje, majace biedy dosc i chcace zrobic cos dla swych obywateli, nie moga pozostac na etapie rezerwatow przyrody i miejsc wypoczynku dla bogaczy z innych kontynentow. A dla nich bogaczem jest juz przecietny X z Polski , w ktorej non stop narzeka sie, ze bieda az piszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Amazonii znalazlam np.: takie stare doniesienia z 2009 roku. Wokol tych lasow wrze od lat. Zrodlo dochodu, nie wazne juz czy legalnego, czy opartego ma pogrozkach, : "Bo jak nie wydoicie kasy to zrobimy np.: to lub tamto "

      https://wyborcza.pl/1,75399,7197650,Cena_za_jaka_cene_Ekwador_moze_nie_niszczyc_Amazonii.html

      Usuń
    2. Darz bór!
      Tytuł notki obiecujący ,dalej..... .Brak czasu?Nie czytając zbyt uważnie komentarzy,na podstawie różnych "doniesień" z wiarygodnych źródeł(?) i "gadających głów" w Sieci,można się zgodzić. że te pożary to celowa sprawka ludzi.Ludzi,o konkretnych poglądach ideologicznych.Ma to związek z nową religią ogólnoświatową i właśnie na oczach całego świata(cyberprzestrzeni,Sieci),czas na objawienia, cuda,katastrofy,męczenników i świętych.
      Curiosum(oglądam Narco),ale częściej zaczęto publikować nie pochlebne opinie o naszej Grecie kochanej.Niestety,donosy szwedzkich oszołomów(chrześcijanie?) i penetrowanie jej fejsa itd.doprowadzi,że dziewczyna będzie musiała wrócić do szkoły.Tato Grety wziął już dawno interesa w swoje ręce (kosztem Grety) i widać ktoś mu za bardzo pozazdrościł .... .
      Wielka szkoda,że założyciele Australii(mordercy,łajdaki,pijaki i różne kanalie,w tym sprzedajne dziewki)wytępili Tubylców.Kto ,jak nie ONI -Aborygeni(?) byliby najbardziej konkretnymi doradcami przy ugaszeniu tych pożarów?Pierwszy krok tych szlachetnych wojowników,to zapewne BYŁBY powieszenie na suchej gałęzi PARU podpalaczy(na razie złapano ponad 20-tu).W sumie,te pożary to nic innego,jak kara boska!
      Tak jest, proroczy tytuł"Test Ognia",to ZNAK od Boga!Ludzie czas na opamiętanie...
      Fani z "7ŻYCZEŃ"-pozdrowienia!

      Usuń
    3. Greta ma chyba już 16 lat, więc być może nie podlega już pod obowiązkowe nauczanie. Poza tym zawsze można się uczyć indywidualnie poza systemem.

      Jest oczywiste, że Greta jest tylko jakimś symbolem wykreowanym na potrzeby mediów i stoi z nią sztab wielu dorosłych osób, które ją "niosą". Ale bardzo pomysłowym i skutecznym, bo zwrócił uwagę całego świata na problemy klimatyczne i zanieczyszczenie środowiska, porwał wielu młodych itd. Jednym się podoba, inni się zżymają, jeszcze inni wyzłośliwiają - jak to ludzie.
      Wielu tęgich speców od tych spraw nie dałoby rady tego tak skutecznie zrobić.
      Więc może cieszmy się, że mamy taką Gretę? :)

      Usuń
    4. Aniu. Własne zdanie - tak. Lecz żeby mieć własnie zdanie - trzeba czytać co o tym myślą inni. To taki zamknięty krąg.

      Pan anonimowy chciał już sobie poczytać elaboratu a tu zonk - krócizna jakaś wyszła. No cóż - brak weny.

      Mario, nie wiem czy jest z czego cieszyć. Trudno ocenić mi nawet co na dłuższą metę ma wynikać z tego "zwrócenia uwagi" na problemy klimatyczne. Że ludzie o tym gadają? W zasadzie - zauważ - opracowuje się jakieś rozwiązania - rzekomo ekologiczne, które na dłuższą metę nie są wcale takie ekologiczne (drewniane sztućce, żarówki energooszczędne) - nabijają tylko kabzę tym, dla których Greta jest taką pożyteczną idiotką, przekonaną o wielkiej misji dziejowej, spoczywającą na jej barkach. - A dla mnie to działania typu tatuowania sobie koali na tyłku...

      Usuń
    5. No więc co Rademenesie, nic z tym nie robić, tylko hulaj dusza?
      Prawda, że są lepsze pomysły i gorsze, a mogą się zdarzyć i "odwrotne", tj. bardziej szkodzące niż pomagające ekologii. Ale ważne jest, że się o tym coraz częściej myśli, świadomość ekologiczna wzrasta, więc i nowe pomysły czy rozwiązania się pojawiają i pewnie pojawiać będą.
      Mnie się ten ruch podoba, bo coś się dzieje, mam nadzieję, że w dobrym kierunku. Nie tyle już może dla mnie, ile dla następnych pokoleń. Jaką Ziemię dostaną w spadku po nas?

      Usuń
    6. Na tym etapie rezygnacja z technologii chyba tylko mogłaby coś pomóc, a nie rozhisteryzowana nastolatka, która nie wie o czym gada. Kompleksowe działanie wszystkich krajów - a tymczasem niektórzy są zdania, że jak się hajcuje - to niech się hajcuje.

      Usuń
    7. Prawda ci to oczywista,chciałem se poczytać elaborata,a tu bang bang ....(innym fanom opowiadam co tam R. naskrobał przy sobotniej herbatce w "siłowni").Co mam im powiedzieć?ZONK?Panie R.,wierzymy w pana i poczekamy!
      Zbieg okoliczności,ale w dzisiejszym spotkaniu wzięła udział panienka,która łyknęła trochę info od kuzyna mieszkającego ok.20 lat w Australii,a teraz wrócił do Polski.Jego zdaniem rozmiary pożarów są spowodowane zaniedbaniem ludzi.Nie wypalano ściółki w lasach eukaliptusowych na wzór Aborygenów.Być może ze względu na protesty "ekologów"?To podobna metoda zapobiegania pożarom na wielkich stepach znana od wieków przez ludzi,którzy żyli najbliżej natury.Nie szkoda róż ,gdy płonie las,czy jakoś tak.Ale przyszła Greta widząca cząsteczki dwutlenku węgla w przestrzeni,objawiła prawdę i ludzie oczadzieli.A jest tyle pożytecznych dymów i dmuchów,które może wdychać wolny człowiek i bez Grety palić głupa.
      pozdrawiamy i 3mamy kciuki- Fani7Życzeń.

      Usuń
  5. rozumiem, że Ibrahim z kebabowni może czuć się bezpiecznie przy kolesiach w t-shirtach z kotwicą lub podobizną jakichś wyklętych?...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rademenes jak zwykle krótko i celnie. Lajk!
      I nie jest to koaniczna odpowiedź. :)

      Usuń
    2. ojtamojtam, żadne tam koaniczne, po prostu jedno zdanie mnie zaintrygowało w tekście posta... które?... nie powiem od razu, bo zepsuję zabawę, nieco tylko przybliżę inną analogią:
      właśnie wrzuciłem u siebie na boczną szpaltę obrazek "promująąący" jutrzejszy finał WOŚP, wyrażający solidarność z ta akcją... według logiki(?) wspomnianego zdania sam grosza złamanego nie powinienem dać...

      Usuń
    3. p.s. jak za trudne, to potem wyjaśnię, ale na razie nie pękajcie, spróbujcie powalczyć, porozwijać się trochę...

      Usuń
    4. Tak, niektórzy lubią się dowartościować odkrywając raz do roku WOŚP i poprzestając na twierdzeniu, że Owsiak jest fajny - więc pewna analogia istnieje.

      Usuń
    5. tylko skąd ta pewność, że ekolodzy dowartościowujący sobie tyłki tatuażami z koalą nic innego poza tym nie robią?...

      Usuń
    6. Może i są tacy co robią. Ale chyba nie ci, co właśnie organizują pikietę pod ambasadami, albo wypisują swoje mądrości na fejsbuczkach? No - w skrajnym przypadku prześle ktoś parę złotych na jakąś zbiórkę z poczuciem spełnienia obowiązku ratowania planety. I to byłoby okej, gdyby przy okazji wszyscy nie dodawali swoich trzech groszy w postaci swej mądrości na temat tego, co powinno być zrobione...

      Usuń
    7. tego niestety nie wiemy, kto z tych "fejsbuczkowych" czy "pikieterów" zrobił coś konkretnego aby pomóc, czy tylko pozorował jakieś działania, zgiełczał dla samego zgiełku... dlatego uważam, że taka generalizacja jest krzywdząca dla tych zgiełczących i jednocześnie coś faktycznie robiących...
      ale to jeszcze nie wszystko... załóżmy przykładowo, że ktoś montuje zbiórkę na jakiś cel pomocowy albo nawet tylko ją promuje, sam jednak nie dał ani grosza /bo może nie miał już wolnych środków/... mimo to uważam, że to też jest jakaś praca, jakaś pomoc na rzecz danej sprawy...
      natomiast zgodzę się z Tobą, że faktycznie może być irytujące, jeśli ten ktoś zaczyna przy okazji mądrzyć się na temat spraw na których się nie zna..

      Usuń
    8. No akurat pisałem o tych co nic nie robią a jojczą - śmiem przypuszczać że są w większości. Jak już wspomniałem kiedyś - wolę nic nie mówić a las posprzątać po cichu.

      Inna sprawa - ja się nie znam, ja tylko powtarzam czyjeś zdanie - ale podobno skala tego pożaru jest spowodowana zakazem wypalania ściółki przez Aborygenów - do którego doprowadzili ekolodzy. Nie wiem na ile to prawda - ale nie byłby to na pewno pierwszy przypadek, kiedy wskutek zbiorowego gardłowania osiąga się skutek odwrotny.

      Usuń
    9. O widzę że nie tylko ja o tych Aborygenach czytałem :D

      Usuń
    10. o Aborygenach i wypalaniu przez nich terenu słuchałem jedynie wczoraj w radiu jadąc przez miasto, ale dotyczyło to czasów na samym początku kolonizacji Australii... ponoć robili to z głową, tak aby nie zaburzać równowagi eko, dopiero Białasy zaczęły robić zamieszanie na chama...
      a co do samej eko, to nie chce mi się już powtarzać truizmów, że do tego trzeba jakiejś minimalnej wiedzy, bo inaczej takie eko tylko większego gnoju może narobić... ale tu znowu sprawa jest taka, że nie eko jest winne wtedy, tylko głupia realizacja tego eko przez niedoszkolonych eko-entuzjastów...
      tak już odchodząc od tematu, to mam jakieś takie dziwne przeczucie, że zaniedługo neokomuna wpadnie w Polsce na pomysł blokowania eko-edukacji tak samo, jak edukacji seksualnej :D

      Usuń
    11. Nie wiem czy na samym początku - sprawa została podniesiona 10 lat temu, kiedy nie mówiło się jeszcze o zmianach klimatycznych, a już mieli tam problem z pożarami. Z drugiej strony nie wiem kiedy ten zakaz wprowadzono. Niemniej jednak -
      https://www.spectator.co.uk/2020/01/fight-fire-with-fire-controlled-burning-could-have-protected-australia/

      Usuń
    12. Panie R.
      Życzenia spełniamy i my -Fani7Życzeń.W czerwcu dostarczymy pod wskazany adres naszego globtrotera,który jak się okazuje przebywał również kupę lat w Kanadzie.Będzie do pańskiej dyspozycji!Zaręczamy.
      Może wtedy nabierzesz szwungu i zaczniesz popełniać elaboraty.
      Starsze(?) pokolenie Australię zna z książki Szklarskiego o przygodach Tomka.... .W dobie internetu przeciętny "rozum" robi licencjat na dowolne tematy w trimiga,stąd tyle Gret.
      Co tu dużo chlechtać, w Polsce gretolodzy i Wajraki uczynili kornikowy pożar w Puszczy-nasi "TUTEJSI"Aborygeni nic nie mieli do gadania i nie rąbią ...
      Fani7Życzeń.

      Usuń
    13. @Radku...
      ta wspomniana audycja dotyczyła ogólnie całej historii pożarów "terenów zielonych" w Australii... konkluzja była taka, że przed "najazdem" Białasów problem nie istniał... miejscowi wypalali określone rejony w określonych porach i nie było zjawiska niekontrolowanych pożarów... przybysze kompletnie nie rozumieli mechanizmów ani tej metody, ani samego mechanizmu, a przerywając te praktyki zaburzyli całą równowagę i wtedy dopiero zaczęły się pożary niekontrolowane... z ich skalą, rozmiarami bywało różnie... ponoć w latach 70-tych zdarzały się pożary większe, niż tegoroczny... różnica jest tylko taka, że te pożary nigdy wcześniej nie zdarzały się tak blisko miast... ale /moim zdaniem/ to już kwestia miast, że po prostu się rozrastają...
      ...
      żeby nie było, to /nie licząc wzmianki o miastach/ nie wyrażam teraz własnych opinii i przemyśleń, tylko streszczam z grubsza treść audycji... nie było w niej zresztą ani słowa na temat zmian klimatu obecnych lat, tym bardziej więc nie było nic na temat na ile te zmiany są skutkiem działalności człowieka, a na ile nie...
      można jedynie zaryzykować tezę /ale to już tylko moja opinia/, że gdyby do tej pory działał stary, aborygeński system kultywacji owych terenów, to nie byłoby obecnego kryzysu... ale to już jest sci-fi, "historia alternatywna"...

      Usuń
    14. I pewnie to prawda co piszesz - z tym że nadal pozostaje kwestia tego wymuszonego przez ekologów całkowitego zakazu - czyli wylania dziecka razem z kąpielą.

      Usuń