środa, 5 lutego 2020

Uczeń Czarnoksięski - H.H. Ewers

Odpoczywam od tematów społecznych, polityki i tym podobnych, na rzecz "dokulturnienia" się. 

Wydawnictwo Golem, to nowa marka na rynku, która zadebiutowała klasyką i to dość kontrowersyjną. Główny bohater - niejaki Frank Braun, swoją przygodę w małej, odciętej w górach wiosce zaczyna od ekscesu - mianowicie pijaństwa i gwałtu na córce właściciela oberży, w której się zatrzymał. I od razu widać, że Ewers posuwa o krok dalej to, co w literaturze ujął de Sade, że jakieś przyrodzone człowiekowi cechy - predysponują go do zepsucia... Albo od samego początku jest zepsuty, tylko wystarczy tą usterkę wyeksponować. Nawet fakt że gwałt został zauważony przez ojca dziewczyny, niewiele tu zmienia. Stary drań po prostu doliczył sobie ów incydent do rachunku... Braun komentuje to z właściwym sobie, naturalistycznym, a wręcz cynicznym podejściem - oto nabył prawa do dziewczyny po trzykroć - po raz pierwszy wziąwszy ją siłą, bo kolejny raz oddała mu się już dobrowolnie, a po raz trzeci, bo zapłacił za to brzęczącą monetą...
Ale książka nie będzie opowiadać o Franku Braunie gwałcicielu i degeneracie. Będzie opowiadać o zdolnym manipulatorze, który lokalną - na pierwszy rzut oka niegroźną sektę założoną przez pewnego dziwaka, wykorzysta w najgorszy możliwy sposób, zaczynając teatr szaleństwa, perwersji i makabry. Bo wszystko można zepsuć...
Nasuwa się tu pewna konkluzja - odnosząca się do czasów kiedy H.H. Ewers tworzył. dwudziestolecie międzywojenne, Niemcy... Otóż Braun jest pokazany jako jednostka wybitna - i jako taka nie podlega w książce żadnej moralnej ocenie. Jakby jego działania usprawiedliwiał jakiś wyższy cel, być może wyznaczony przez niego samego... Ba, z początkowego dialogu, prowadzonego z pewnym księdzem, wynika, że takie działania są wręcz obowiązkiem wybitnej jednostki, w innym wypadku marnotrawi ona swoje możliwości. Relacja - uczeń - mistrz jest przykładem urobienia takich osób, jak glinę, by ruszyły przeznaczoną sobie ścieżka...
Przypomina Wam to coś? Przyznaję iż filozoficzny wymiar książki - jakże prawdziwy w świetle dramatów XX wieku, wygląda już dostatecznie złowieszczo. I prawdziwie zarazem... 
  
Co można powiedzieć o wydaniu? Jest to duże, wręcz monumentalne tomisko - co ma swoje dobre strony i złe, dobre - bo robi wrażenie solidnej, złe, bo jak widać ciężko wtrynić ją do zbiorów. :)
Rozpoczyna ją dość pieczołowicie napisane wprowadzenie - z którego o Ewersie i jego twórczości można się dowiedzieć chyba wszystkiego, (a jak nie wszystkiego - to co najmniej wszystkiego co trzeba :)) a co najważniejsze wstęp "sam się czyta" - i jest wzmocniony całą baterią przypisów, tak samo zresztą jak i powieść. Z tymi przypisami - mam wrażenie jednak nieco przesadzono, bo jeśli ktoś sięga po taką literaturę - posiada już chyba odpowiedni poziom, by wiedzieć kim był Marcin Luter, albo czym jest wole.
Wracając do technicznej strony wydania - jest kilka mankamentów. Ładnie wygląda boczna numeracja z ozdobnikiem - ale niestety ma to swoją cenę - wewnętrzny margines jest zbyt wąski, co sprawia jednak problem przy czytaniu książki o tej grubości i gabarytach. Druk przejrzysty, czcionka duża - co jest dużo lepsze niż zabieg odwrotny - aczkolwiek nie wiem, czy odstępy między wierszami nie są zbyt duże. Ogólnie książka jest ładnie wydana - a szata graficzna atrakcyjna.





A teraz wracam już do śledzenia losów Franka Brauna... Poczciwe Niemczysko...

15 komentarzy:

  1. ujuj, to nie jest dla mnie dobry moment abym czytał recenzje książek, bo wczoraj pobrałem cały pakiet na temat tzw. "mafii pruszkowskiej" i raczej to mi pochłonie czas przeznaczony na lektury...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedzieć dlaczego, a może nawet wiem, ten opis od razu skojarzył mi się z filmem „Boże ciało”. Nie, filmu nie widziałem, czytałem tylko recenzje, opisujące ten sam mechanizm: „Będzie opowiadać o zdolnym manipulatorze, który lokalną [społeczność – dopisek mój] (...) wykorzysta w najgorszy możliwy sposób, zaczynając teatr szaleństwa, perwersji i makabry”. Tyle, że bohaterem filmu jest fałszywy ksiądz. W dodatku na naszym, polskim podwórku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jego fałszywość i udawanie księdza oparte jest chyba na innym konstrukcie, niż manipulowanie w celu rozpętania jakiegoś pandemonium. :)

      Usuń
    2. Nie wiem, nie widziałem filmu i nie czytałem książki. Mój komentarz to luźne skojarzenie.

      Usuń
  3. Mam,pochwaliłam się dzisiaj u siebie.
    Mam sporo książek z kręgu tematyki grozy i weird fiction.Całe serie-
    Biblioteka Grozy -myślałam już,że ma wszystkie oprócz jakże mitycznych "Złych ludzi",a tu się jeszcze okazało ,że "W poszukiwaniu nieznanego Kadath" jeszcze nie mam
    Wydawnictwo IX-11 książek
    Wydawnictwo Vesper-też tracę u nich systematycznie pieniądze ;)
    "Krew Zapomnianych Bogów" plus wszystkie następne w serii
    Fantazmaty-1 i 2 tom plus opowiadania Rusnaka
    Wydawnictwo Phantom Books-klika książek plus dwa tomy Snów Umarłych
    W "ciemnym zwierciadle " też mam
    Ale ze zdjęcia widzę,że są jaszcze książki których nie mam na półce.Niedobrze ;)
    A względem tego zachwytu nad Wydawnictwem IX,to dlaczego??
    Raczej nie są to gatunki popularne wśród czytaczy,dlatego zawsze cieszy jak się na jeszcze jednego pasjonata trafi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz dwa tomy "Snów Umarłych" i "Licho nie śpi", istnieje duża szansa, że już mnie trochę znasz, o ile obydwa przeczytałaś. :)
      A z wydawnictwem IX współpracuję od początku jego założenia.
      No i półka to mały fragmencik całego regału. Myślę że mielibyśmy bardzo przyjemne tematy do pogaduszek przy biblioteczce.

      Usuń
    2. Znaczy się autor?!Już przeczytałam.
      Drogą dedukcji,szeroko pojętego rozruszania szarych komórek,przejrzenia komentarzy coś mi się wydaje,że Radek Ci na imię :)
      Wziąwszy w swe ręce książkę "Licho nie śpi" ruszyłam Głową i chyba już wiem :)
      Potem w stronę Wydawnictwa IX ruszyłam.I popatrz nie dość,że autor to jeszcze i tłumacz :)

      Usuń
    3. Brawo, zostałem rozpracowany.

      Usuń
  4. Słuszny wybór-naszym zdaniem("dokulturalnienie") i zarazem świetna inspiracja.Dla nas ze względu na Przybyszewskich.Tłumaczyli Ewersa-jego arcydziełka "Alraune"i "Wampira".Pozycja "Na marginesie tworu Ewersa" jest dla nas za droga.Można zacząć od "Żydów z Jeb"itd-te pozycje są dostępne.Życiorys E. ciekawy,za patrona miał samego G.,w jakim celu wspomina się o jego(E.)seks.?
    W sprawach nie tylko technicznych-tłumacz Makuszyński(z całym szacunkiem) nie dorówna autorowi "Dzieci szatana"- Wielkiemu Stachowi-byli sobie bliscy i z tej samej epoki.
    Tak 3MAĆ jego...
    7życzeń
    p.s.nie wiedzieć dlaczego ten Niemiec przypomniał mi drugiego-P.Suskinda i"Pachnidło".

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie ten wąski margines to mankament i to niemały...
    Widzę na półce sporo nowych wydań, sama też osobno trzymam książki z nowych zakupów i czekają na swoja kolej.?
    Solidne wydania są o tyle trudne dla mnie, że czytam główne w łóżku, więc nieporęcznie targać wielkie tomisko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak bardzo solidne. Niektóre muszą takie być.

      Usuń
    2. Nawet lepiej, bo nie rozpadną się po jednym czytaniu...

      Usuń
  6. Do you understand there is a 12 word sentence you can communicate to your man... that will induce deep emotions of love and impulsive attractiveness for you buried inside his chest?

    Because deep inside these 12 words is a "secret signal" that fuels a man's impulse to love, worship and look after you with his entire heart...

    12 Words That Trigger A Man's Love Impulse

    This impulse is so built-in to a man's brain that it will make him work better than ever before to make your relationship as strong as it can be.

    Matter-of-fact, fueling this dominant impulse is absolutely important to getting the best ever relationship with your man that the moment you send your man one of these "Secret Signals"...

    ...You'll soon notice him open his heart and mind for you in a way he's never expressed before and he will see you as the only woman in the galaxy who has ever truly attracted him.

    OdpowiedzUsuń